CZĘŚĆ 2
O świcie miasto się budziło. Ciężarówki dostawcze pracowały na biegu jałowym na dwupasmowych pasach, a pasażerowie tłoczyli się w wejściach do metra, ściskając kubki z kawą i zmęczeni. Ale w kawiarni na Court Street czas zdawał się stać w miejscu.
Vanessa siedziała naprzeciwko mnie, a jej laptop rzucał zimne, niebieskie światło na jej twarz. Każde kliknięcie klawiatury brzmiało jak uderzenie młotka.
„Jest ostrożny” – powiedziała cicho. „Zbyt ostrożny. Konto Hearthstone Properties korzysta z szyfrowanego routingu i usługi proxy, aby ukryć tożsamość właściciela. Ale z jednym przelewem się rozleniwił – płatnością na kartę kredytową powiązaną z Sienna Hartley”.
Odwróciła ekran w moją stronę. „Widzisz? Ten sam adres rozliczeniowy co w twojej kamienicy w Cobble Hill”.
„Zaczekaj – on każe wysyłać pocztę do naszego domu? ”
Vanessa skinęła głową. „Małe paczki. Amazon, Nordstrom, Sephora. Pewnie rzeczy Sienny. Jest pewien, że nie zauważysz”.
Poczułem skurcz w żołądku. Wszystkie te kartonowe pudła, które zamówiłem – te, o których Jackson mówił, że to artykuły biurowe albo części komputerowe. Nigdy nawet żadnego nie otworzyłem.
Vanessa odchyliła się do tyłu. „Mówiłeś, że wspomniał o Kostaryce?”
“Tak.”
Kliknęła jeszcze kilka razy. „Tam są konta offshore. Hearthstone to tylko lejek. Wszystko inne ląduje tam”.
„Ile?” zapytałem, przygotowując się.
„Od ciebie i twojej matki? Około sześciuset pięćdziesięciu tysięcy. Ale Mia, to tylko tyle, ile udało mi się na szybko wyśledzić. Jeśli robił to od lat, suma może sięgać milionów”.
Zrobiło mi się sucho w gardle.
Vanessa zamknęła laptopa i spojrzała mi w oczy. „Nie możesz się z nim skonfrontować. Jeszcze nie. Musisz pozwolić mu myśleć, że jesteś w połowie drogi do Londynu. To jedyna dźwignia, jaką masz”.
Tej nocy zameldowałem się w butikowym hotelu na Dolnym Manhattanie pod nazwiskiem Diany – to był jej pomysł. Zarezerwowała pokój po cichu przez firmowe konto podróży, bez żadnego papierowego śladu łączącego mnie ze mną.
Następnie zacząłem budować kontratak.
Zadzwoniłem do Martina, wieloletniego prawnika korporacyjnego mojego ojca. Zajmował się sprawami prawnymi Thornfield od dziesięcioleci i znał mnie od czasów, gdy byłem nastolatkiem i chodziłem do biura w cieniu ojca.
„Mia?” – zapytał, odbierając. „Czy nie powinnaś być w Londynie?”
„Nastąpiła zmiana planów” – powiedziałem. „I potrzebuję twojej pomocy. Pilnie – i poufnie”.
Spotkałem się z nim tego popołudnia w jego biurze w centrum miasta, w apartamencie na wysokim piętrze z przeszklonymi ścianami z widokiem na rzekę. Martin słuchał bez przerwy, jak mu wszystko opowiadałem: podsłuchaną rozmowę, sfałszowane dokumenty, firmy-słupki, drugą kobietę.
Kiedy skończyłem, powoli wypuścił powietrze.
„Jesteś pewien tego, co słyszałeś?”
„Mam daty, kwoty, a nawet nazwy firm-słupów. Vanessa teraz śledzi przelewy”.
Martin zmarszczył brwi. „To poważna sprawa, Mia. Jeśli podrobił twój podpis na którymś z tych dokumentów refinansowych, to nie jest zwykłe oszustwo. To kradzież na wielką skalę. Musisz natychmiast zabezpieczyć majątek swojej matki”.
„Ona nadal nie wie”.
Skinął głową. „Więc tak zostanie, dopóki nie zamrozimy wszystkich kont, których dotknął. Daj mi dwa dni”.
Dwa dni.
To było wszystko, co musiałem kupić.
Tego wieczoru, gdy siedziałem sam w pokoju hotelowym, mój telefon zawibrował, informując o wiadomości tekstowej od nieznanego numeru.
Sienna: „Nie znasz mnie, ale myślę, że powinniśmy porozmawiać”.
zobacz więcej na następnej stronie Reklama


Yo Make również polubił
Mini udar u osób po 40. roku życia: co warto wiedzieć
Jak zrobić 6 sosów, które powinien znać każdy miłośnik gotowania
Łatwy dwuwarstwowy deser bez pieczenia, super kremowy
Herbata z pietruszki: naturalna ulga w obrzękach nóg, kostek i stóp