„Valerie, koniecznie musisz poznać Kendrę” – powiedział Preston pewnego wieczoru, jakieś trzy miesiące przed ślubem. „Jest dla mnie jak siostra. Razem dorastałyśmy”.
Kendra była ostentacyjnie piękna i krzykliwa. Obcisłe ubrania, donośny śmiech i zwyczaj dotykania ramienia Prestona za każdym razem, gdy się odzywała. Kiedy spotykaliśmy się na drinka, ledwo na mnie patrzyła. Spędziła cały wieczór, wspominając z Prestonem „stare dobre czasy” i opowiadając dowcipy, których nie rozumiałem.
„Och, pamiętasz tę noc w Cabo?” zachichotała, pochylając się ku niemu.
„Myślałem, że mówiłeś, że nie możesz sobie pozwolić na podróż” – zapytałem Prestona, zdziwiony.
Zamarł na sekundę.
„To była… to była wycieczka szkolna. Moi rodzice latami na nią oszczędzali.”
Brenda uwielbiała Kendrę. Otwarcie nas porównywała.
„Kendra, kochanie, ta sukienka jest przepiękna. Wyglądasz jak gwiazda filmowa”.
„Valerie, może Kendra zabrałaby cię na zakupy. Ubierasz się tak prosto.”
Zachowywałam się, jakby nic się nie stało. Powtarzałam sobie, że wszystko w porządku. Miałam pierścionek. Miałam mężczyznę. Kendra była tylko przyjaciółką z przeszłości.
Ale główny problem dotyczył mieszkania.
Potrzebowaliśmy miejsca do życia.
Preston wynajmował kawalerkę, a moje mieszkanie było za małe. Znalazłem oszałamiający penthouse w samym sercu Atlanty. Był to dom przejęty przez bank – okazja za 600 000 dolarów, ale i tak znacznie przekraczający budżet asystenta administracyjnego i sprzedawcy.
„Mam spadek” – powiedziałem pewnego wieczoru w Preston. To było półkłamstwo.
„Moja babcia zostawiła mi trochę pieniędzy. Wystarczy, żeby od razu kupić to miejsce”.
Oczy Prestona niemal wyszły z orbit.
„Gotówka? Valerie? Mówisz poważnie?”
„Tak. Chcę, żebyśmy zaczęli bez długów.”
Tego wieczoru przyszła Brenda. Nagle bardzo się mną zainteresowała. Spojrzała na mnie drapieżnym wzrokiem.
„To świetna wiadomość, Valerie” – mruknęła. „Ale wiesz, kupno nieruchomości jest skomplikowane. Podatki, ubezpieczenie, odpowiedzialność cywilna… Nigdy nie miałaś do czynienia z nieruchomościami. Preston natomiast całymi dniami zajmuje się umowami. Dam sobie z tym radę” – powiedziałam.
„Oczywiście, że możesz” – powiedział Preston, biorąc mnie za rękę. „Ale kochanie, pomyśl o wizerunku, jaki to przedstawia. Moja mama ma rację. Poza tym, chcę czuć, że się do czegoś przyczyniam. Jeśli wpłacisz pieniądze na moje konto, będę mógł wystawić czek. Poradzę sobie z negocjacjami z zarządcą budynku. To sprawi, że będę wyglądał na głowę rodziny w oczach sąsiadów. Proszę, dla mojej dumy”.
Wydawało się to takie głupie, ale wydawał się taki szczery. Brenda skinęła głową na znak zgody.
„To kwestia szacunku, Valérie. Kobieta nie powinna pozbawiać męża męskości, zanim jeszcze małżeństwo się zacznie.”
Więc to zrobiłem.
Przelałem pieniądze.
Ale nie byłem głupi. Mój ojciec wychował mnie na kogoś lepszego.
Poprosiłem moją prawniczkę, Justine, o sporządzenie aktu własności. Pieniądze przeszły przez konto Prestona, aby uzasadnić transakcję, ale akt własności rzeczywiście był wystawiony na moje nazwisko.
Preston jednak nie przeczytał drobnego druku w dokumentach końcowych. Po prostu patrzył, jak pieniądze wpływają na jego konto, a potem znikają.
Myślał, że skoro wypisał czek, dom należy do niego. Myślał, że mnie oszukał.
Przypomniałem sobie dzień, w którym dostaliśmy klucze. Preston obrócił mnie w pustym salonie.
„Nasz zamek” – powiedział.
„Mój zamek” – wyszeptałam, opierając się o jego ramię, ale on mnie nie usłyszał.
Teraz, leżąc pod łóżkiem i słuchając opowieści Brendy o planie przejęcia mieszkania, wszystko stało się jasne.
Nie wiedzieli, że akt własności należy wyłącznie do mnie. Myśleli, że to wspólna własność, nabyta za „jego” pieniądze, ponieważ czek pochodził z jego konta. Wierzyli, że mogą twierdzić, że nie wniosłem do niego żadnego wkładu.
Głos Brendy nagle przywrócił mnie do rzeczywistości.
„Kiedy wygasa twoja umowa najmu, Kendra?” – zapytała Brenda przez telefon.
Ta nazwa mnie rozwaliła.
Kendra była w głośniku.
Nie. Czekaj.
Brenda rozmawiała teraz z Prestonem i zadawała mu pytania o Kendrę.
„Jej umowa najmu kończy się za sześć miesięcy” – powiedział Preston stłumionym głosem, z twarzą schowaną w poduszce. „Dlatego musimy przyspieszyć sprawę, mamo. Nie mogę pozwolić jej bez końca przesiadywać na kanapie u siostry. Poza tym dziecko potrzebuje własnego pokoju”.
Świat się zatrzymał.
Cisza pod łóżkiem była ogłuszająca.
Dziecko.
Przycisnąłem dłoń do ust tak mocno, że poczułem smak krwi.
Słowa zawisły w powietrzu niczym toksyczny dym.
Dziecko.
„Nie martw się o dziecko” – powiedziała Brenda, a jej ton był mieszanką nonszalancji i pragmatyzmu. „Urządzimy pokój dziecięcy w drugiej sypialni, jak tylko Valérie wyjdzie. Możemy przemalować ten okropny żółty, który wybrała”.
Żołądek podszedł mi gwałtownie. Miałem wrażenie, że zaraz zwymiotuję na dywan.
Kendra była w ciąży.


Yo Make również polubił
Chrupiące brzuchy nadziewane dymką – spektakularne danie, które pokochasz!
Jak stwierdzić, czy ktoś Cię śledzi: Rozpoznawanie luster weneckich i zwykłych luster
Jak usunąć cienie wokół kranów?
Czy należy płukać mięso mielone?