Część I 

Koperta dotarła w środę po południu, słońce rozlewało się po blacie kuchennym.
Gruby, drogi papier. W guście mojej siostry.
Złota folia na białym lnie.

Nawet nie musiałem otwierać, żeby wiedzieć, co to jest.

Wewnątrz wytłoczone litery głosiły:
„Obchody awansu Lauren Mitchell na stanowisko starszego partnera – sobota, 12 sierpnia, godz. 14:00, Stonemont Country Club”.

Przez sekundę wpatrywałam się w datę, zapierając mi dech w piersiach.
12 sierpnia.
Tego samego dnia, w którym miałam operację zespolenia czaszkowo-szyjnego.
Data, na którą czekałam osiemnaście miesięcy.

Starannie położyłam zaproszenie obok dokumentacji szpitalnej – formularzy zgody na operację, instruktażu anestezjologicznego i listy kontrolnej przed operacją, którą czytałam tyle razy, że mogłabym ją wyrecytować z pamięci.
Po północy nie jeść ani nie pić. Zabrać kołnierz ortopedyczny. Umówić się na opiekę pooperacyjną.

Mój telefon zawibrował.
Mamo.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama