Diana
Nie spodziewałem się nikogo.
Clara powiedziała, że odezwie się za dwa tygodnie. Nikomu innemu nie podałem adresu.
Zszedłem po schodach, a odgłos moich bosych stóp został stłumiony przez biegacza.
Przez wizjer zobaczyłem moją młodszą siostrę, Diane.
Stała na schodach w kremowym płaszczu, z rozpuszczonymi włosami i idealnym makijażem. Wyglądała, jakby właśnie wyszła z brunchu na Piątej Alei.
Wyglądała, jakby pasowała do tego miejsca.
Otworzyłem drzwi.
„Sophia” – wyszeptała. „O mój Boże. Sophia.”
Zanim zdążyłem zareagować, rzuciła mi się w ramiona.
Jej perfumy – lekkie, cytrusowe – uderzyły mnie w nos, to był hipnotyzujący zapach dawno minionych świąt.
Stałem tam sztywno, a ona trzymała się mnie.
„Przepraszam bardzo” – wyszeptała. „Przepraszam bardzo, że nie oddzwoniłam. Byłam… Bałam się. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Ale kiedy usłyszałam o wujku Samuelu…”
Odsunęła się, a jej oczy błyszczały od łez.
„Nie mogłam już dłużej trzymać się z daleka” – powiedziała. „Powinnam być przy tobie. Wiem o tym. Teraz jestem tutaj”.
Powinienem był coś poczuć.
Ulga. Wdzięczność. Gniew.
Zamiast tego poczułem zimny, znajomy ciężar osiadający w moim żołądku.
„Skąd wiedziałeś, gdzie jestem?” zapytałem.
Zamrugała.
“Co?”
„Nikomu nie powiedziałam, że tu jestem” – powiedziałam. „Clara powiedziała, że spadek jest prywatny. Skąd więc wiedziałaś, gdzie mnie znaleźć?”
Spojrzenie Diane na sekundę odwróciło się w inną stronę.
„Zadzwoniłam do biura Clary” – powiedziała. „Powiedziałam im, że jestem twoją siostrą. Że muszę cię znaleźć. Podali mi adres”.
Moja szczęka się zacisnęła.
Clara by tego nie zrobiła. Nie bez mojego pozwolenia.
Ale dałem sobie spokój.
Chwilowo.
„Czy mogę wejść?” zapytała Diane.
Odsunąłem się.
Powoli przeszła przez hol, jej wzrok wodził po żyrandolu, obrazach i schodach.
„To miejsce jest… szalone” – wyszeptała. „Nie mogę uwierzyć, że miał to wszystko”.
„Nigdy go nie spotkałeś” – powiedziałem.
„Ty też nie” – odparła. Potem zaśmiała się cicho, ale jej głos był szorstki. „W każdym razie nie”.
Weszliśmy do salonu. Opadła na sofę, jakby była jej własnością.
„Więc co zamierzasz zrobić?” zapytała. „Z… tym wszystkim?”
„Zostaję” – powiedziałem. „Na razie”.
„Zamierzasz to sprzedać?” – naciskała. „Mógłbyś zarobić kupę forsy. Mógłbyś podróżować. Zacząć od nowa gdzieś w ciepłym miejscu. Może w Kalifornii? Po co siedzieć w tym wielkim, starym mauzoleum, skoro nie musisz?”
„Nie mogę sprzedać. Jeszcze nie.”
Zmarszczyła brwi.
“Dlaczego nie?”
„To część warunków dziedziczenia” – powiedziałem. „Muszę tu mieszkać sześć miesięcy. Sam. Nie mogę w tym czasie niczego sprzedać ani przekazać. Jeśli złamię zasady, stracę wszystko”.
Oczy Diane rozszerzyły się.
„To… szaleństwo” – powiedziała. „Dlaczego miałby to zrobić?”
„Nie wiem” – skłamałem.
Pochyliła się do przodu i zniżyła głos, jakbyśmy dzielili się jakąś tajemnicą.
„Musisz być ostrożna, Soph” – powiedziała. „Ludzie będą się o to ubiegać. Prawnicy. Dawno zaginieni krewni. Ludzie, którzy twierdzą, że Samuel był im winien pieniądze. Nikomu nie można ufać”.
„Mam Clarę” – powiedziałem.
„Clara jest prawniczką” – powiedziała. „Ona pracuje dla majątku, nie dla ciebie. Ja pracuję dla ciebie”.
„Rozłączyłaś się, kiedy dzwoniłam z motelu” – przypomniałam jej.
Wzdrygnęła się.
„Wiem” – powiedziała. „I nienawidzę siebie za to. Byłam… przytłoczona. To było bardzo trudne. Twój rozwód. Krzyki mamy i taty. Nie wiedziałam, jak pomóc. Ale teraz jestem tutaj”.
Sięgnęła przez stolik kawowy i wzięła mnie za rękę.
Jej palce były ciepłe. Ścisk mocny.
„Potrzebujesz teraz rodziny” – powiedziała. „Pozwól, że pomogę. Mogę tu zostać z tobą. Dotrzymać ci towarzystwa. Zadbać o twoje bezpieczeństwo. Nie możesz być sam w takim miejscu”.
„ Muszę być sama” – powiedziałam. „Taki jest warunek. Jeśli pozwolę komuś się wprowadzić, to go łamię. Tracę wszystko”.
Jej uśmiech odrobinę zbladł.
„To śmieszne” – powiedziała. „Nie powinieneś przestrzegać jakichś dziwacznych zasad, wymyślonych przez jakiegoś nieboszczyka”.
„To nie podlega negocjacjom” – powiedziałem.
Przyglądała mi się przez dłuższą chwilę.
Następnie wstała i wygładziła płaszcz.
„Dobrze” – powiedziała. Jej głos stał się chłodny. „Ale jeśli zmienisz zdanie, zadzwoń. Jestem tu dla ciebie. Zawsze byłam”.
Kłamstwo.
Wyszła, nie pożegnawszy mnie uściskiem.
Drzwi zamknęły się z kliknięciem.
Wydech.
To ja przyjąłem pierwszy cios.
Wiedziałem, że będzie ich więcej.


Yo Make również polubił
Dołeczki Wenus. Czy masz te dwa dołeczki w dolnej części pleców? To właśnie mówią o Twoim ciele i zdrowiu!
Babeczki marchewkowe nadziewane serem śmietankowym
Żeberka wieprzowe w sosie BBQ
Pij wodę goździkową przez 30 dni: 8 niesamowitych korzyści, których nie możesz przegapić