Po namiętności, mój mąż wręczył mi papier rozwodowy. Spojrzałam na jego dopiero co podciągnięte spodnie, cicho podpisałam… CH2 – Page 6 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Po namiętności, mój mąż wręczył mi papier rozwodowy. Spojrzałam na jego dopiero co podciągnięte spodnie, cicho podpisałam… CH2

Część szósta

Sala sądowa huczała od szeptów, a z każdego kąta pstrykały aparaty fotograficzne. Olivia Grant, niegdyś złota dziewczyna Bostonu, siedziała teraz na krześle oskarżonego, z nadgarstkami skutymi kajdankami, z bladą, ale buntowniczą twarzą. Miała na sobie elegancką granatową sukienkę, jakby chciała zginąć z godnością.

Charlotte siedziała kilka rzędów dalej, Adrien u jej boku. Zastanawiała się, czy wziąć udział, ale kiedy prokurator wezwał ją jako kluczowego świadka, nie miała wyboru.

Oczy Olivii natychmiast spotkały się z jej wzrokiem. Błyszczały czymś pomiędzy nienawiścią a desperacją.

Kiedy Charlotte zeznawała, pytania prokuratora były spokojne i metodyczne. Tak, odkryła sfałszowany środek znieczulający. Tak, Olivię widziano w pobliżu szafek z zapasami. Tak, Olivię cechował motyw – zazdrość, rywalizacja, uraza.

Olivia zaśmiała się gorzko, jej głos był tak ostry, że tknął szkło. „Oczywiście, że tak powiedziała. Charlotte poluje na Juliana od dnia, w którym wpełzła do jego domu. Pasożyt udający żonę”.

Charlotte zesztywniała, ale spojrzała na Olivię wzrokiem pełnym niezachwianego spokoju. „Nigdy nie chciałam twojego miejsca, Olivio. Chciałam tylko szacunku. A Julian nigdy mi go nie dał. To nie twoja wina. To jego wina”.

Szmer przeszedł przez salę sądową. Nawet Julian, siedzący z tyłu, poruszył się niespokojnie.

Olivia uśmiechnęła się krzywo. „Szacunek? Tak nazywasz spanie z nim, kiedy wciąż o mnie błagał?”

Jej głos załamał się w okrutnym śmiechu. „Charlotte, jesteś żałosna. Kiedyś nawet przysięgłaś, że już go nigdy nie zobaczysz. Pamiętasz? Puszczałam to nagranie każdej nocy. Wiesz dlaczego? Bo wiedziałam, że je złamiesz. A łamanie przysięgi ma swoje konsekwencje”.

Charlotte ścisnęło się w piersi. Wspomnienie tej przysięgi – złożonej w sądzie, na oczach obcych – powróciło z brutalną jasnością.

Zanim jednak zdążyła odpowiedzieć, Julian gwałtownie wstał, a jego głos dobiegł donośnego dźwięku.

„Dość, Olivio!”

Wszystkie oczy zwróciły się na niego. Wyglądał na zaniedbanego, jego garnitur był pognieciony, a twarz ściągnięta, ale w jego głosie słychać było desperację.

„Nigdy mnie nie uwiodła. To ja zniszczyłem jej życie. Raz po raz. Złożyła tę przysięgę, bo ją do tego zmusiłem. Nie jest niczemu winna”.

Na chwilę w pokoju zapadła cisza. Olivia patrzyła na niego, jakby ją zdradził, a jej usta drżały. Potem, z krzykiem, rzuciła się przez stół na Charlotte, a jej skute nadgarstki zagrzechotały o drewno. Komornicy natychmiast ją obezwładnili i wciągnęli z powrotem, gdy krzyknęła.

„Charlotte, złamałaś przysięgę! Zapłacisz za to! Umrzesz!”

Jej głos rozbrzmiewał jeszcze długo po tym, jak ją wyciągnięto.

Sędzia uderzył młotkiem, wzywając do porządku. Ale szkoda już została wyrządzona.

Proces zakończył się wydaniem wyroku skazującego Olivię na dziesięć lat więzienia za usiłowanie zabójstwa i manipulowanie wynikami badań lekarskich.

Reporterzy tłoczyli się na schodach sądu, błyskały flesze aparatów, mikrofony były wysunięte do przodu. Ale Charlotte ignorowała ich wszystkich. Adrien prowadził ją przez tłum, jego pewna ręka chroniła ją przed chaosem.

Julian podążał za nimi, a jego głos wołał jej imię.

„Charlotte! Zaczekaj!”

Zatrzymała się na skraju schodów sądu. Znów zacinał deszcz, a miasto wibrowało od napięcia.

Julian dogonił go, zdyszany. Jego oczy były dzikie, a desperacja surowa.

„Nie żenię się z nią” – powiedział ochryple. „Nigdy nie ożenię się z nikim innym. Tylko z tobą, Charlotte. Tylko z tobą. Proszę, daj mi jeszcze jedną szansę”.

Serce Charlotte ścisnęło się boleśnie. Przez lata marzyła o usłyszeniu tych słów. Przez lata błagała o odrobinę uczucia. A teraz, kiedy już jej nie potrzebowała, on w końcu zaoferował jej wszystko.

Jej głos drżał, lecz jej determinacja była żelazna.

„Julian” – szepnęła – „jesteś za późno”.

Wzdrygnął się, jakby został uderzony.

Łzy napłynęły mu do oczu. „Byłem ślepy. Nie widziałem cię. Ale teraz cię widzę. Proszę – nie odchodź”.

Charlotte pokręciła głową, a jej łzy zmieszały się z deszczem. „Nie kochasz mnie, Julian. Kochasz samą myśl o mnie – o dziewczynie, która zawsze wracała, bez względu na to, jak bardzo ją raniłeś. Ale ta dziewczyna odeszła”.

Adrien podszedł bliżej, muskając jej dłoń dłonią. Jego obecność była spokojna i pewna.

Julian przeskakiwał wzrokiem między nimi, uświadamiając sobie, co się stało. Jego głos załamał się w szlochu. „To on, prawda? Wybrałaś go”.

Charlotte bolała w piersi. Nie chciała być okrutna. Ale była sobie winna prawdę.

„Tak” – powiedziała cicho. „Tak”.

Julian zatoczył się do tyłu, kolana się pod nim ugięły. Przez chwilę wyglądał, jakby ziemia zniknęła mu spod nóg. Potem powoli osunął się na mokre stopnie, a jego szloch stłumił ryk ruchu ulicznego i deszcz.

Dłoń Adriena zacisnęła się na dłoni Charlotte. Nie triumfował. Nie odezwał się. Po prostu odprowadził ją, a jego milczenie było silniejsze niż jakiekolwiek oświadczenie.

Tej nocy Charlotte siedziała na balkonie posiadłości Forda, a światła miasta błyszczały w dole niczym rozsypane diamenty. Burza minęła, pozostawiając świeże i chłodne powietrze.

Adrien dołączył do niej, niosąc dwa kubki herbaty. Postawił jeden przed nią i usiadł cicho.

Przez dłuższą chwilę milczeli. Cisza nie była ciężka – była spokojna.

W końcu Charlotte zwróciła się do niego. „Adrienie” – powiedziała cicho – „czy kiedykolwiek miałeś mi za złe, że spędziłam z nim tyle lat?”

Pokręcił głową. „Nie. Każdy ma przeszłość. Liczy się to, gdzie teraz jesteś. I dokąd chcesz pójść”.

Oczy piekły ją od powstrzymywanych łez. „Chcę iść naprzód. Z tobą”.

Sięgnął po jej dłoń, splatając swoje palce z jej palcami. „Więc to wszystko, czego mi potrzeba”.

Charlotte oparła głowę o jego ramię, a jadeitowa bransoletka chłodno musnęła jej skórę. Po raz pierwszy w życiu miłość nie przypominała klatki. Przypominała skrzydła.

Ale Julian Sterling nie zakończył swojej opowieści.

Ponieważ już następnego ranka Charlotte otrzymała list wsunięty pod jej drzwi — pismo Juliana, chwiejne i rozmazane przez deszcz.

Charlotte,
jeśli nie mogę cię mieć, to nie zasługuję na życie. Zanim to przeczytasz, będzie już za późno.

Jej krew zmroziła się.

Wyglądało na to, że przeszłość nie przestała jej prześladować.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Mój mąż mówi, że jestem królową śniegu. Szybko i łatwo wybiela śnieżnobiałe rzeczy.

Następnie roztwór z kubka przelać do pojemnika z proszkiem i wymieszać. Następnie zanieczyszczone białe przedmioty wkładamy do wiadra z przygotowanym ...

Kwiat górski a rzucanie palenia – naturalne wsparcie w walce z nałogiem

Wspieranie odporności Choć nie ma twardych dowodów, tradycyjnie przypisuje się tej roślinie właściwości wzmacniające odporność. Oczyszczanie organizmu Roślina jest stosowana ...

Odkryj Sekret Ciasta Bounty Bez Pieczenia: Deser, Który Uzależnia od Pierwszego Kęsa!

Dlaczego to ciasto Bounty to must-try w Twojej kuchni? Niebiańskie połączenie smaków: Kremowy kokos i intensywna czekolada tworzą harmonię, której nie ...

Leave a Comment