Część piąta
Noc była ciężka od ciszy. Charlotte stała przy oknie pokoju gościnnego w posiadłości Forda, a jadeitowa bransoletka, którą kiedyś podarował jej Adrien, spoczywała na jej dłoni. Była lekka, a jednak niosła ze sobą powagę wyboru.
Śledziła gładką powierzchnię, a jej myśli cofały się do lat upokorzeń, długów spłaconych w milczeniu, nocy, podczas których leżała bezsennie i zastanawiała się, czy Julian kiedykolwiek będzie postrzegał ją jako coś więcej niż obowiązek.
A teraz — oto Adrien, spokojny i życzliwy, oferujący nie łańcuchy, lecz wolność.
Drzwi cicho zaskrzypiały.
„Nie możesz spać?” Głos Adriena był łagodny, pozbawiony arogancji, którą kojarzyła z mężczyznami u władzy.
Charlotte odwróciła się zaskoczona, a potem rozluźniła, widząc go stojącego w drzwiach. Miał na sobie prosty szary sweter, okulary odłożył na bok, a jego wyraz twarzy był ciepły, lecz ostrożny.
„Nie” – przyznała. „Za dużo myśli”.
Podszedł bliżej, jego obecność ją uspokoiła. „Charlotte” – powiedział cicho – „wiesz, dlaczego nie podszedłem do ciebie wcześniej, na imprezie z okazji ukończenia szkoły lata temu?”
Pokręciła głową.
„Widziałem cię z nim” – powiedział Adrien. „Z Julianem. Sposób, w jaki na niego patrzyłaś… Wiedziałem, że twoje serce nie jest wolne. I obiecałem sobie, że nigdy nie będę ingerował w to, co cię uszczęśliwia”.
Gardło jej się ścisnęło. „Powinieneś był coś powiedzieć. Może wszystko potoczyłoby się inaczej”.
Uśmiechnął się lekko, smutno, ale pewnie. „Może. Ale los ma swój własny czas. A teraz…” Zawahał się, po czym wziął ją za rękę. „Teraz już się nie powstrzymam”.
Zaparło jej dech w piersiach.
„Charlotte” – kontynuował Adrien, jego głos stał się teraz stanowczy – „kocham cię. Nie dlatego, że jesteś genialna na sali operacyjnej, nie dlatego, że poniosłaś lata poświęceń, ale dlatego, że jesteś sobą. Nie chcę cię ratować. Chcę iść u twego boku. Cokolwiek wybierzesz – czy kiedykolwiek odwzajemnisz moje uczucia, czy nie – nigdy nie przestanę cię chronić”.
To wyznanie coś w niej pękło. Przez całe życie miłość była dla niej polem bitwy – pogarda Juliana, rywalizacja Olivii, pogarda rodziny Sterlingów. Ale słowa Adriena były jak promień słońca przebijający się przez burzowe chmury.
Nie odpowiedziała od razu. Jej serce wciąż było zbyt zranione, zbyt nieufne. Ale po raz pierwszy pozwoliła sobie wyobrazić jutro, w którym miłość nie będzie łańcuchem, a wyborem.
Następnego ranka przy bramach wybuchł chaos.
Juliański.
Klęczał na żwirowym podjeździe, w brudnym ubraniu i z wychudłą twarzą. Deszcz lał się po nim, przyklejając włosy do czoła, ale się nie ruszył.
„Charlotte!” krzyknął ochrypłym głosem. „Proszę! Tylko raz… spójrz na mnie!”
Zamarła w oknie, patrząc na mężczyznę, który niegdyś był nietykalny, popadającego w ruinę. Część jej bolała na ten widok, ale inna szeptała: to ten sam człowiek, który śmiał się z twoich ślubów, który kopał twoją walizkę, który kazał ci wyrzec się godności w obecności obcych.
Adrien pojawił się za nią z zaciśniętą szczęką. „Chcesz, żebym go wyjął?”
Charlotte zawahała się. „Nie” – wyszeptała. „Jeszcze nie”.
Wyszła na zewnątrz, a deszcz natychmiast przemoczył jej płaszcz. Oczy Juliana rozszerzyły się na jej widok, a nadzieja zapłonęła jasnym blaskiem.
„Charlotte” – wysapał, czołgając się na czworakach. „Zmienię się. Przysięgam. Koniec z Olivią, koniec z kłamstwami. Tylko ty i ja. Tak jak powinno być od samego początku”.
Jej serce się ścisnęło. Przypomniała sobie chłopca, który błagał babcię o ratunek, chłopca, który walczył o nią z łobuzami, chłopca, którego kiedyś kochała całym sercem.
Ale potem przypomniała sobie mężczyznę, który wyśmiewał ją, nazywając go kurą domową, który lekceważył jej karierę, który traktował ją jak kogoś, kogo można wyrzucić.
Łzy piekły ją w oczach, ale jej głos był spokojny.
„Julian” – powiedziała cicho – „miałeś lata, żeby mnie kochać. Lata, żeby mnie zobaczyć. A ty nie chciałeś. Błagałam, płakałam, zginałam się, aż się złamałam. Ale nigdy już nie wrócę”.
Gwałtownie pokręcił głową, deszcz i łzy mieszały mu się na twarzy. „Nie! Nie mówisz tego serio. Nie możesz.”
Adrien zrobił krok naprzód, jego obecność była niczym tarcza. „Panie Sterling” – powiedział chłodno. „To już koniec. Nie będzie jej pan więcej nękał”.
W oczach Juliana płonęła desperacja. Rzucił się do przodu, chwytając Adriena za kołnierz. „Ukradłeś ją! Otrułeś ją przeciwko mnie!”
Adrien nawet nie drgnął. Jednym szybkim ruchem oderwał ręce Juliana i wepchnął go z powrotem w błoto. „Nie” – powiedział spokojnie. „Straciłeś ją. Zupełnie sam”.
Ochrona odciągnęła Juliana, a jego krzyki rozbrzmiewały jeszcze długo po tym, jak odszedł.
Charlotte drżała, deszcz moczył jej włosy, a serce waliło jej jak młotem. Po raz pierwszy zdała sobie sprawę, że władza Juliana nad nią legła w gruzach. Mógł błagać, wściekać się, przeklinać – ale to już jej nie ruszało.
Była wolna.
Kilka dni później Adrien odnalazł ją w ogrodzie na dachu szpitala, a przed nimi, w złotym zmierzchu, rozciągała się panorama miasta.
Na początku nic nie mówił. Po prostu stał obok niej, lekko muskając jej dłoń.
W końcu zwróciła się do niego. „Adrien” – powiedziała cicho. „Całe życie myślałam, że miłość oznacza ból. Że żeby kogoś kochać, muszę się poświęcić. Że jeśli nie cierpię, to nie jest to prawdziwe”.
Słuchał w milczeniu, wpatrując się w nią.
„Ale ty” – kontynuowała drżącym głosem – „pokazałeś mi coś jeszcze. Miłość nie musi boleć. Potrafi leczyć. Potrafi być… dobra”.
Gardło jej się ścisnęło. „Nie wiem, czy jestem już gotowa dać ci wszystko. Ale chcę spróbować”.
Spojrzenie Adriena złagodniało, a jego dłoń wsunęła się w jej dłoń. „To wszystko, o co proszę”.
Światła miasta zapalały się jedno po drugim, rzucając blask na dach. Po raz pierwszy Charlotte poczuła, że świat się otwiera, a nie zamyka.
Tym razem nie wchodziła w to sama.
Ale los jeszcze się z nimi nie rozstał.
Bo właśnie tej nocy, kiedy Charlotte zdecydowała się wkroczyć w nową przyszłość, rozpoczął się proces Olivii Grant. Na sali sądowej stare rany zostały rozdarte, sekrety ujawnione, a wybory poddane testom w sposób, którego Charlotte nigdy sobie nie wyobrażała.


Yo Make również polubił
Sernik szwarcwaldzki, który uzależnia każdego
Woda ananasowa: przepis na napój, który spala tłuszcz i pozwala schudnąć w rekordowo krótkim czasie
Dzięki tej metodzie czyszczenia wszystko będzie lśnić od stóp do głów – bez stresu i wysiłku.
Pierogi z Kapustą i Grzybami