Część II:
Nie wróciłem od razu do domu.
Położna chciała „jeszcze jednej nocy beztroskiej galaretki szpitalnej i ciągłego monitorowania” – to jej słowa, nie moje, bo humor to narzędzie medyczne, jeśli używa się go z szacunkiem. Pielęgniarka dyżurna – Shawna, ubrana w uniformę chirurgiczną pokrytą maleńkimi słońcami – otuliła moje nogi dodatkowym kocem i pokazała mi, jak monitor wyświetla tętno mojego dziecka w liniach przypominających pasma górskie. „Spokojna jak Yosemite” – powiedziała. „Twoja dziewczynka jest uparta, ale w dobrym tego słowa znaczeniu”.
Upór. Podobał mi się. Potrzebowałem tego.
Rano moje ciało czuło się, jakby ktoś z dobrymi intencjami, ale z urazą, rozłożył je na części i złożył z powrotem. Bolały mnie płuca, gdy brałam głęboki oddech, a każdy mięsień miał swoje zdanie na temat nagłych ruchów. Ale kiedy lekarz pozwolił mi wyjść – z wydrukiem zatytułowanym „Po niemal utonięciu w ósmym miesiącu ciąży” – poczułam, jak ciężar ciała się zmienia. W dokumencie napisano, żebym odpoczywała, nawadniała się, unikała stresu, jakbyśmy miały go pokonać na autostradzie, i wybrała inny zjazd. Napisano, żeby zadzwonić, jeśli ruchy dziecka osłabną lub jeśli poczuję „nietypowy niepokój”. Chciałam zakreślić „nietypowy” i napisać: zdefiniuj.
Moja matka przyjechała z torbą podróżną i determinacją, która pozwalała giąć metal. „Wracasz ze mną do domu” – powiedziała, jak mówią dowódcy. „Ruszamy o świcie”.
„Mogę iść do swojego domu” – zaprotestowałem słabo.
„Możesz?” Uniosła brew, która pośredniczyła w zawieraniu traktatów pokojowych podczas kolacji w Święto Dziękczynienia. „Kochanie, ten dom to miejsce zbrodni i siedlisko złych decyzji. Przyjdź do mnie, aż uporządkujemy ten bałagan”.
Nie walczyłem. Byłem zmęczony walką z oczywistościami.
Maya napisała SMS-a z komentarzem: „Usunęłam z twoich profili społecznościowych wszystkie zdjęcia z Rachel w tle – były dwa. Zgłosiłam jej jednorazową reklamę na Instagramie, która mnie obserwowała. Poza tym twoje pływające piwonie umarły jak męczennice; urządziłam im pogrzeb przy śmietnikach”. Następnie zdjęcie przekrzywionego kartonowego szyldu z napisem „RIP POOL FLOWERS, THEY DESERBET BETTERS”. Pod spodem: „Spotkam się z tobą u mamy z zupą i całkowitym brakiem luzu”.
Daniel napisał: „Potrzebujesz podwózki?”
Wpatrywałam się w te słowa dłużej, niż powinnam. Jest coś słodkiego w tym, że ktoś się wkrada – adrenalina sprawia, że dama przypomina hamak – ale zależność to nawyk, który może przypominać miłość. Chciałam być ostrożna.
„Mama mnie ma” – odpisałam. „Dziękuję”.
„Dobrze” – odpowiedział. „Zadzwoń, jeśli to się zmieni. Poza tym mój asystent sprawdzi, czy chcesz, żeby firma ochroniarska sprawdziła, czy w domu są jakieś luki. Bez presji. Przepraszam, że jestem… apodyktyczny”.
Uśmiechnęłam się. „Uratowałeś mi życie, więc masz dzień, w którym będziesz się apodyktyczny”.
„Zanotowane. Ograniczam się do jednego (1) dnia. Dbaj o siebie, Jenny.”
W domu mojej mamy w Brentwood – hiszpańskie płytki, bugenwille niczym fajerwerki – poczłapałam prosto do pokoju gościnnego. Łóżko wydawało się miękkim argumentem za tym, żeby leżeć poziomo na zawsze. Dziecko przewróciło się na drugą stronę, jakby chciało powiedzieć: nie rozsiadaj się wygodnie, kobieto. Zasnęłam przy dźwiękach ulubionej playlisty mojej mamy z Sinatrą i obudziłam się, widząc Maję siedzącą na skraju łóżka, ściskającą dwie torby z jedzeniem na wynos i z twarzą pełną świętego gniewu.
„Chcesz ramen czy tacos?” – zapytała bez powitania. „A może jedno i drugie, bo twoje ciało właśnie się zbuntowało, a dziecko potrzebuje przekupstwa”.
„Oba” – powiedziałem. „I wehikuł czasu”.
Podała mi taco i przyglądała mi się, kiedy brałem kęs. „Wiesz, że policja ma nagranie” – powiedziała. „Aresztują ją. Dostaniemy prawdziwą sprawiedliwość, nie tylko na Twitterze”.
„Myślisz, że Carlos wiedział?” – zapytałem. „Naprawdę wiedział, kim ona jest?”
„Carlos wie, czego Carlos chce”. Maya włożyła kawałek tempury do ust i żuła go, jakby był jej winien pieniądze. „Tacy jak on zlecają na zewnątrz inwentaryzację moralną. Nazwie to oszustwem i może nim było, ale musiał zostawić drzwi otwarte, żeby ten oszust mógł przejść. Będzie to przedstawiał, jakby był ofiarą femme fatale. A tymczasem ty o mało nie utonęłaś na własnym baby shower”.
„To zdanie nie wydaje się prawdziwe” – powiedziałam i zaczęłam płakać w ten głupi, urywany sposób, z tuszem do rzęs na poszewce poduszki, a Maya podpełzła do mnie i po prostu trzymała mnie za ramiona, dopóki burza nie ustała.
Kiedy byłam już wyczerpana i ucichłam, zapukała moja matka i zajrzała do środka. „Dzwoni detektyw Alvarez z policji Los Angeles” – mruknęła. „Mówi, że to ważne, ale niepilne. Już ją lubię”.
Odebrałam telefon w werandzie, gdzie bugenwilla przyciskała się do szyby niczym niepohamowana radość. Detektyw Alvarez się nie spieszyła. „Odebraliśmy Rachel dziś rano” – powiedziała. „Była w wynajmowanym krótkoterminowo mieszkaniu w West Hollywood pod nazwiskiem »Holly Archer«. Wykonaliśmy nakaz przeszukania. Były dowody osobiste na trzy nazwiska i tyle paragonów, że audytor by zagwizdał”.
„Czy ona…” Przełknęłam ślinę. „Czy się przyznała?”
„W ciągu pięciu minut wezwała prawnika” – powiedział Alvarez. „Ale po drodze wygłosiła komentarze sugerujące, że uważa to za problem wizerunkowy, co wskazuje mi, że już wcześniej robiła coś takiego i się wywinęła. Jutro zostanie postawiona przed sądem pod zarzutem usiłowania zabójstwa i oszustwa. Chciałbym, żebyś przyszedł i złożył oficjalne oświadczenie w sprawie konfrontacji w łazience”.
„Tak zrobię” – powiedziałem spokojnym głosem, bo złość potrafi działać znieczulająco, jeśli się ją dawkuje ostrożnie.
„Wezwaliśmy też Carlosa do ujawnienia korespondencji z nią. Spodziewajcie się konsekwencji”.
„Od niego?” – zapytałem.


Yo Make również polubił
Większość ludzi źle rozwiązuje ten quiz
Dlaczego Drżysz? Odkryj Prawdziwe Powody i Zwiększ Świadomość Swojego Ciała
Wypij wodę, a ona wyleczy stan zapalny
10 ukrytych oznak, że Twoja tarczyca nie działa prawidłowo