Zmarszczyłem brwi.
„Sof—”
„Nie, daj mi dokończyć”. Uniosła rękę. „Całe życie korzystałam z jego uprzedzeń, nie kwestionując ich. Wiedziałam, że jest surowy. Wiedziałam, że kontroluje. Wiedziałam, że traktuje ludzi jak figury szachowe, a nie jak ludzi. Ale nigdy nie kierował tego do mnie. Tak naprawdę. Więc szukałam wymówek. Powtarzałam sobie, że się do ciebie przekona. Że zobaczy to, co ja widzę”.
Przełknęła ślinę.
„Wczoraj wieczorem, patrząc na niego, było mi wstyd” – powiedziała. „Nie za ciebie. Za niego. Za siebie. Za to, że nie stanęłam między tobą a nim wcześniej”.
„Nie powinieneś stawać między nami” – powiedziałem. „To on ma problem”.
Wydała z siebie pozbawiony humoru cichy śmiech.
„Może” – powiedziała. „Ale pomogłam stworzyć pole do popisu, Adrien. Ciągle przyprowadzałam cię do jego domu. Ciągle sadzałam cię przy jego stole. Ciągle miałam nadzieję, że jeśli uśmiechnę się wystarczająco szeroko, magicznie stanie się ojcem, jakiego pragnęłam, a nie mężczyzną, którym jest teraz”.
Wyciągnąłem do niej rękę.
Przyszła chętnie, wchodząc między moje kolana, gdy objąłem ją w talii.
„Co mówisz?” zapytałem.
Wzięła moje dłonie w swoje.
„Mówię, że jeśli mnie zechcesz” – powiedziała, patrząc mi prosto w oczy – „chcę zbudować z tobą coś nowego. Bez pieniędzy mojej rodziny. Bez ich koneksji. Bez ich warunkowej zgody wiszącej nad naszymi głowami”.
„To nie jest drobnostka” – powiedziałem. „Uciekanie od tego dziedzictwa, tych kontaktów, tej… poduszki bezpieczeństwa”.
Roześmiała się. I to było tak, jakby ktoś otworzył okno w pokoju.
„Adrienie Crossie” – powiedziała – „właśnie spaliłeś na panewce fuzję wartą dwa miliardy dolarów, bo mój ojciec cię nie szanował”.
„Wolę określenie »taktycznie unieważnione«” – powiedziałem.
„Nieważne” – powiedziała, przewracając oczami. „Chodzi o to, że z zasady ewidentnie nie masz problemu z robieniem trudnych rzeczy. Myślę, że bez problemu poradzimy sobie z pieniędzmi”.
„Może będziesz musiał przerzucić się z Dom na Prosecco” – powiedziałem. „Może nawet… piwo z puszki”.
„Uważaj” – powiedziała. „Podniecasz mnie”.
Wtedy się roześmiałem. Ten dźwięk mnie zaskoczył. Wydawał się dziki, lekkomyślny i właściwy.
„Kocham cię” – powiedziałam, a słowa same wypłynęły ze mnie, przytłoczone ciężarem wszystkiego, co wydarzyło się w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin.
„Ja też cię kocham” – powiedziała.
„Nawet gdybym po prostu wypowiedział wojnę korporacyjną twojemu ojcu” – dodałem.
Uśmiechnęła się. Uśmiech był ostry i delikatny jednocześnie. Niebezpieczny i miły.
„Zwłaszcza że wypowiedziałeś wojnę korporacyjną mojemu ojcu” – powiedziała. „Ktoś musiał”.
Mój telefon zawibrował na biurku za nią.
„Nie rób tego” – powiedziała, nie patrząc.
„To może być ważne” – powiedziałem.
„To zawsze ważne” – odpowiedziała. „Ty, ze wszystkich ludzi, powinieneś wiedzieć, że nie każde połączenie zasługuje na odpowiedź”.
Nie myliła się.
Jednak Catherine nie nadużyła flagi „pilnej”.
Pocałowałem Sophię w czoło, po czym sięgnąłem po telefon.
„Tak?” powiedziałem, włączając głośnik.
„Proszę pana” – powiedziała Catherine – „mój kontakt w Blackwood właśnie wysłał SMS-a. Harold zwołał nadzwyczajne posiedzenie zarządu. Nasze źródła mówią, że rozważają skontaktowanie się z panem bezpośrednio. Bez jego wiedzy”.
Sophia zesztywniała w mojej obecności.
„Powiedz im” – powiedziałem, patrząc jej w oczy – „że Cross Technologies mogłoby być skłonne omówić fuzję z Blackwood Industries”.
Catherine westchnęła.
„Pod warunkiem” – dodałem. „Pod nowym kierownictwem”.
Oczy Sophii rozszerzyły się.
„Nacisk na „nowy”” – powiedziałem.
„Rozumiem” – powiedziała Catherine. „Sformułuję to na tyle delikatnie, żeby dało się temu zaprzeczyć i było to jednocześnie oczywiste”.
„Twoja specjalność” – powiedziałem.
Zakończyłem rozmowę.
„Wypchniesz go” – powiedziała Sophia. To nie było pytanie.
„Dam zarządowi wybór” – powiedziałem. „Ewolucja albo upadek. Znają liczby równie dobrze jak ja. Wiedzą, co się stanie, jeśli spróbują działać sami w sektorze, którego nie rozumieją, z prezesem, który wciąż uważa, że „chmura” to tylko pogoda”.
Przygryzła wargę.
„Nie odejdzie po cichu” – powiedziała.
„Nie spodziewałbym się tego” – powiedziałem.
„Będzie brzydko” – dodała.
“Prawdopodobnie.”
„Moja matka będzie płakać”.
“Zdecydowanie.”
„Mój brat napisze kolejną okropną piosenkę o dramacie rodzinnym i wrzuci ją na Instagram”.
Skrzywiłem się.
„Boże, pomóż nam wszystkim” – powiedziałem.
Wzięła głęboki oddech.
„Dobrze” – powiedziała. „Więc… kiedy zaczynamy?”
Uśmiechnąłem się.
„A co teraz?” zapytałem.
Wyciek rozprzestrzenił się w świecie finansów szybciej niż pożar na suchym polu.
Do południa akcje Blackwood spadły o kolejne siedem procent. Analitycy w CNBC używali określeń takich jak „egzystencjalny rozdroże” i „kryzys wiarygodności przywódcy”.
O trzeciej dostałem maila od Martina Webba z prośbą o telefon. Brzmiał na dwadzieścia lat starzej niż poprzedniego wieczoru.
„Adrien” – powiedział, kiedy odebrałem. „Rozmawiałem nieoficjalnie z jednym z twoich ludzi”.
„Catherine” – powiedziałem.
„Zakładam, że tak” – powiedział zmęczonym głosem. „Powiedziała, że Cross może być otwarty na ponowne rozważenie transakcji. Pod nowym kierownictwem”.
„To prawda” – powiedziałem.
„Wiesz, o co pytasz” – powiedział. „Harold zbudował tę firmę”.
„Naprawdę?” – zapytałem. „Czy odziedziczył to i skorzystał z pędu lepszych ludzi?”
Zapadła cisza.
„Nie będę udawał, że nie znałem jego… postaw” – powiedział Martin. „Nie jestem dumny z tego, ile przełknąłem przez te lata. Ale firma zatrudnia czterdzieści tysięcy osób na całym świecie. Ich los również jest związany z tą decyzją”.
„Wiem” – powiedziałem.
„A jeśli go usuniemy” – powiedział Martin – „konsekwencje będą następujące…”
„Jeśli tego nie zrobisz” – przerwałem – „konsekwencje będą gorsze. Rynek już cię karze. Twój dział technologiczny jest dekadę zapóźniony. Twoje zadłużenie jest przytłaczające. Twoje trzy ostatnie duże projekty nie dotrzymały terminów i nie zmieściły się w budżecie. Ta fuzja była twoją deską ratunku. On sam ją przeprowadził”.
„Znam bilans” – warknął Martin.
„Więc wiesz, że nie blefuję” – powiedziałem.
Pozwoliłem temu tak pozostać.
„Masz zarząd” – powiedziałem. „Ich zadaniem jest ochrona firmy, a nie ego Harolda”.
Westchnął.
„Mamy nadzwyczajne zebranie o piątej” – powiedział. „Niezależni dyrektorzy już… mobilizują się”.
„Będę tutaj” – powiedziałem. „Powiedz im, że znajdą chętnego partnera po drugiej stronie, jeśli zechcą uwierzyć, że ludzie mogą zaczynać od zera i nadal być warci, żeby usiąść z nimi przy stole”.
Przez chwilę milczał.
„Jeśli to ma jakieś znaczenie”, powiedział, „nigdy nie uważałem cię za śmiecia”.
„Nie obchodzi mnie, co myślisz” – powiedziałem. „Obchodzi mnie to, co robisz”.
Rozłączyłem się.
Sophia siedziała na mojej kanapie z otwartym laptopem, spiętymi włosami i czytała raport rynkowy.
„Jak źle jest?” zapytała.
„Dla nich?” zapytałem. „Całkiem źle”.
„Dla niego” – powiedziała.
Pomyślałem o Haroldzie, chodzącym tam i z powrotem po swoim biurze, z wibrującymi telefonami, krążącymi asystentami i gniewnie czerwonymi liczbami przesuwającymi się po ekranach.
Dla takiego człowieka było to gorsze niż śmierć.
„Gorzej” – powiedziałem.
Zamknęła laptopa.
„Chcesz popatrzeć?” zapytała.
“Co?”
„Zebranie zarządu” – powiedziała. „James przysłał mi login. Myśli, że dzwonię, żeby bronić taty”.
„Czy jesteś?” zapytałem.
Przyglądała mi się przez dłuższą chwilę.
„Nie” – powiedziała.
Oglądaliśmy z mojej kanapy.
Technicznie rzecz biorąc, nie powinnam tego oglądać. Ale bogate rodziny zawsze lekceważą tę jedyną dziewczynkę, która nie zawdzięcza ojcu wszystkiego. Mówią sobie, że jest sentymentalna, naiwna, nieszkodliwa.
Zapominają, że to, co wygląda na miękkość, czasami jest po prostu innego rodzaju siłą.
Zarząd Blackwood Industries pojawił się na ekranie w siatce twarzy. Niektórzy siedzieli w wyłożonych boazerią bibliotekach domowych. Inni w sterylnych, nowoczesnych biurach. Kilka osób na tle rozmytego tła, czy to z powodu paranoi, czy podstawowej ignorancji technicznej.
Harold siedział na czele długiego stołu konferencyjnego w siedzibie firmy, kąt kamery był nieco niekorzystny. Jego skóra wyglądała na woskową. Krawat był z powrotem na swoim miejscu. Jego głos, gdy się odezwał, nie przypominał człowieka, który śmiał się, gdy szampan kapał z potłuczonego kryształu.
„Wszyscy wiemy, dlaczego tu jesteśmy” – powiedział.


Yo Make również polubił
Już nawet nie myślę o SZLIFOWANIU brudnego piekarnika: dostałem świetną radę od sąsiada! Nie uwierzysz, jeśli nie spróbujesz!
Kupiłem luksusowy apartament bez wiedzy rodziców. Przy lunchu mama spokojnie powiedziała: „Już wiemy o twoim apartamencie, a twoja siostra ma się do ciebie wprowadzić”. Nie powiedziałem ani słowa. Udawałem, że mnie to nie obchodzi. Ale dwa tygodnie później, kiedy wszyscy pojawili się u moich drzwi…
14 powodów, dla których kobiety zdradzają swoich partnerów
Jeśli ścięgno pęka, gdy dotykasz małego palca kciukiem, oto co to oznacza