Było to coś nieokreślonego, ale nie dało się pomylić: logo garażu, którego byliśmy wspólnymi właścicielami.
Dowiedziałem się wszystkiego, co musiałem wiedzieć o tym, skąd brały się pieniądze na weekendowe wypady.
Środki, które miały zagwarantować edukację Gail, rozwinąć firmę i zbudować naszą przyszłość, w rzeczywistości służyły finansowaniu niezdrowego romansu z moją przyrodnią siostrą.
Trzeba być strasznie złośliwym i aroganckim, żeby wysyłać mi takie wiadomości. Spodziewali się, że będę płakać, że zobaczę, jak się załamuję. Nie złamali mi serca.
Wysłali mi amunicję.
Pobrałem każdy obraz natychmiast. Nie polegałem na metadanych wiadomości. Użyłem osobnej aplikacji do sprawdzenia dokładnych znaczników czasu i danych GPS, jeśli były dostępne. Oznaczyłem je datami, uporządkowałem i zapisałem w trzech różnych folderach w chmurze oraz na zewnętrznym dysku twardym.
Nadałem folderom następujące nazwy:
Załącznik A – Nadużycia finansowe.
Załącznik B – Niewierność.
Załącznik C – Naruszenie zasad etyki naukowej.
Sama myśl o utracie dowodu napawała mnie instynktownym lękiem. Musiałem go bezwzględnie zachować.
Spojrzałem na zegar. 3:04 rano.
Postanowiłem zadzwonić do Colleen, mojej przyjaciółki i prawniczki. Znałem ją wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że będzie spała, pracowała albo się martwiła.
Odebrała telefon po drugim dzwonku, jej głos był napięty, ale profesjonalny.
Meredith, co się dzieje?
To zdjęcie, które mi wysłałaś… To prawda, Colleen. To moja przyrodnia siostra, Valerie. Siedemdziesiąt. Zaraz wyślę ci link do chmury. Potrzebuję pilnej konsultacji jutro rano.
Mówiłam cicho i monotonnie. Nie mogłam sobie jeszcze pozwolić na przerwę.
Colleen westchnęła, było to długie, zmęczone westchnienie.


Yo Make również polubił
przepis na prawdziwe kubańskie mojito:
PHILLY CHEESESTEAK SLOPPY JOES
Tabbouleh z komosy ryżowej z ziołami, awokado i świeżą morelą
Moja żona zaczęła wracać do domu po godzinie 21:00 z dziwnymi śladami na nadgarstkach – więc pewnego wieczoru pojawiłem się w jej biurze bez zapowiedzi