„Panie, potrzebujemy oświadczenia.”
„Za chwilę” – powiedziałem.
Poszedłem do samochodu. Otworzyłem drzwi.
Mia siedziała tam, ściskając telefon na kartę. Kiedy mnie zobaczyła, rzuciła mi się w ramiona.
„Czy to już koniec?” zapytała.
„Tak” – powiedziałem, mocno ją obejmując. „Potwory są w klatkach”.
Później tego wieczoru, w biurze terenowym FBI, siedziała z nami agentka. Była miła. Przyniosła koce i pizzę.
„Znaleźliśmy coś jeszcze w sejfie, Liam” – powiedziała delikatnie. Przesunęła teczkę po stole.
Otworzyłem. To były moje dokumenty adopcyjne. I Mii.
Przeskanowałem dokumenty. Zaparło mi dech w piersiach.
„Potwierdzono zgodność biologicznego rodzeństwa” – głosił dokument.
Spojrzałem na agenta. „Co?”
„Jesteście rodzeństwem” – powiedziała. „Biologicznie. Twoi rodzice… twoi prawdziwi rodzice… zginęli w wypadku samochodowym, kiedy miałeś szesnaście lat, a ona była niemowlęciem. Sterlingowie pociągnęli za sznurki. Rozdzielili was. Umieścili was w różnych domach zastępczych, żeby móc adoptować was osobno po latach. Dwie adopcje oznaczały dwa dotacje. Dwa odszkodowania”.
Spojrzałem na Mię. Jadła kawałek pizzy, nieświadoma niczego.
Nie była przypadkowym dzieckiem, które uratowałem. Była moją krwią. Moją siostrą. Ukradli mi ją, a potem sprzedali mi z powrotem jako obcą.
Wyciągnąłem rękę i dotknąłem jej włosów. Miały ten sam kolor co moje. Jej oczy… to były oczy mojej matki. Mojej prawdziwej matki.
Łzy w końcu popłynęły. Nie z powodu Sterlingów. Ale z powodu lat, które straciliśmy.
Część 6: Ciepła zima
Rok później
Mieszkanie było małe, ale pachniało prawdziwą sosną, a nie drogimi perfumami.
Była Wigilia.
Nie było gości. Nie było senatorów. Nie było szampana. Tylko ja, Mia i krzywe drzewko, które wspólnie wybraliśmy.
Mia wieszała ozdobę. Była to prosta drewniana gwiazda, którą sama namalowała.
„Trochę na lewo” – powiedziałem z kuchni, gdzie mieszałem gorącą czekoladę.
„Jest idealnie tam, gdzie jest” – argumentowała, uśmiechając się.
Miała teraz dziewięć lat. Chodziła na terapię dwa razy w tygodniu. Koszmary miewały mniej. Drżenie ustało.
Miała na sobie gruby wełniany sweter. Żadnych siniaków. Żadnych naklejek.


Yo Make również polubił
Gotuj rozmaryn w domu: efekt zobaczysz już po 10 minutach
Rodzina mojego narzeczonego upokorzyła mnie swoją tajną umową przedmałżeńską — co wyznałam przy ołtarzu…
Wypij tę herbatę, a raz na zawsze pozbędziesz się opuchniętych nóg, kostek i stóp!
“Babciny Przysmak Brukowy: Prosty, Aromatyczny i Rozpływający się w Ustach”