Część 1 – Upadek

Telefon nie spadł ot tak.
Wyślizgnął się – powoli, niemal celowo – z mojej dłoni, uderzył w wypolerowany marmur stołu i potoczył się po nim, aż roztrzaskał się o buty prezesa.

Przez chwilę nikt nie oddychał.

Wtedy ciszę przerwał głos Garetha.

„Jesteś zwolniony.”

Słowa te uderzyły mocniej niż dźwięk pękającego szkła.

Dwudziestu dwóch dyrektorów zamarło wokół stołu konferencyjnego. Stałem tam z ręką uniesioną do połowy, a czarne lusterko mojego telefonu odbijało szok na twarzy mojego szefa.

„Przepraszam?” wyszeptałam.

„Słyszałeś mnie”.
Podszedł bliżej, zasłaniając mi widok prezesa. „Ten poziom braku profesjonalizmu jest niedopuszczalny. Posprzątaj biurko”.

Prezes – Preston Vaughn – wciąż popijał wodę, marszcząc brwi z niedowierzaniem.
Nie powiedział ani słowa. Nikt z nich nie.
Zbudowałem całą strategię cyfrową firmy od podstaw, cztery lata wyników, 217-procentowy wzrost konwersji – a teraz byłem na celowniku, żeby upuścić telefon.

„Panie Vaughn” – powiedziałem ostrożnie, patrząc prezesowi w oczy – „przepraszam za przerwę…”

„Spotkanie się skończyło” – warknął Gareth. „Piętnastominutowa przerwa. Wszyscy wychodzą”.

Reżyserzy rozeszli się, ulżeni, że mogą iść, zostawiając mnie samego w pokoju pełnym odgłosu kroków i upokorzenia.

Pudełko

Przy biurku spakowałem swoje życie w tekturę: roślinę jadeitową, zdjęcie mojej matki z ośrodka rehabilitacyjnego, kubek do kawy z napisem CTRL + ALT + DEL Twoje Postawa.
Cztery lata zredukowane do czternastu funtów rzeczy.

Liv z działu kadr podeszła drżącym głosem.
„To nie tak” – wyszeptała, podając dokumenty. „Wszyscy wiedzą, że to nie tak”.

Mimo wszystko podpisałem. Moja ręka była spokojna, ale serce nie.

Zagrożenie

zobacz więcej na następnej stronie Reklama