Wskazałem na róg naszego trawnika. „Mój syn lepi tam bałwany każdego dnia. Czy
mógłbyś przestać jeździć po tej części ogrodu? Uważa to za bardzo denerwujące”.
Reklama
Rozejrzał się dookoła, zobaczył zniszczone śniegi i przewrócił oczami.
„To tylko śnieg” – powiedział. „Powiedz swojemu dziecku, żeby nie budowało tam, gdzie
jeżdżą samochody”.
Dzieci płaczą. Przejdzie im.
„To nie jest ulica” – powiedziałem. „To nasz trawnik”.
Wzruszył ramionami. „Śnieg to śnieg. Stopnieje”.
„Chodzi raczej o wysiłek” – powiedziałem. „Poświęca na to godzinę. Złamie mu serce,
jeśli to się zniszczy”.
Reklama.
Odezwał się lekceważąco. „Dzieci płaczą. Przejdą im przez to”.
Następnie odwrócił się i wszedł do środka.
Następny bałwan również umarł.
Stałem tam, z zdrętwiałymi palcami i bijącym sercem, myśląc: „Okej. Poszło dobrze”.
Następny bałwan również umarł.
A potem następny.
I następny.
Nick za każdym razem przychodził z inną mieszanką gniewu i smutku. Czasami płakał.
Czasami po prostu patrzył przez okno z zaciśniętą szczęką.
Reklama
„To on popełnia błąd”.
„Może moglibyśmy je zbudować trochę bliżej domu?” – zasugerowałem kiedyś.
Pokręcił głową. „To moja sprawa. To on robi coś złego”.
Mój syn miał rację.
Tydzień później spróbowałem ponownie z panem Streeterem. Właśnie przyjechał, a już
było ciemno.
„Hej” – zawołałem, podchodząc do niego. „Znowu przejechałeś jego bałwana”


Yo Make również polubił
Unikaj nieprzyjemnych zapachów: odkryj idealną metodę prawidłowego umieszczenia środka do czyszczenia toalet
Batony czekoladowo-orzechowe
Znalazłam to na skórze głowy mojego syna. Nie mam pojęcia, co to jest i nie możemy szybko umówić się na wizytę u lekarza. Macie jakieś rady?
Chcesz schudnąć 20 kilogramów w 1 miesiąc?