Zara przez chwilę milczała, zastanawiając się.
„Czy masz dostęp do telefonu Dereka, jego komputera, jego poczty elektronicznej?”
„Mam z nim wspólnego iPada. Korzystamy z tego samego konta Apple.”
„Doskonale. Zacznij od tego. Poszukaj e-maili, SMS-ów, wszystkiego, co łączy go z matką. Poszukaj korespondencji z agentami nieruchomości lub prawnikami. Amaro, sama musisz porozmawiać z prawnikiem – już dziś. Potrzebujesz ochrony prawnej, zanim to zajdzie dalej”.
„Czy możesz kogoś polecić?”
„Znam gościa, Marcusa Chena. Specjalizuje się w oszustwach na rynku nieruchomości. Wyślę ci jego numer. Zadzwoń do niego natychmiast i opowiedz mu wszystko”.
– Dobrze, Zaro. Dziękuję. Gdybyś mi nie pomogła zgłębić tego…
„I tak byś się domyślił” – przerwała delikatnie. „Masz dobry instynkt, Amara. Miałaś go od samego początku. Teraz musisz mu tylko zaufać do końca”.
Rozłączyłem się i siedziałem w kuchni, w moim domu, domu, który zbudowałem własnymi rękami. I podjąłem decyzję.
Nie zamierzałam być ofiarą. Nie zamierzałam być kolejnym nazwiskiem na liście kobiet, które Derek i Patricia zniszczyli. Zamierzałam ich złapać. Zamierzałam udokumentować wszystko, co planowali, i dopilnować, żeby zapłacili za to, co zrobili – nie tylko mnie, ale też Simone, Tracy, Keshy i Bóg jeden wie, ilu innym.
Zadzwoniłem do Marcusa Chena. Zgodził się spotkać ze mną tego popołudnia. Powiedziałem Derekowi, że mam wizytę u lekarza i pojechałem przez miasto do gabinetu Marcusa, ceglanego budynku niedaleko sądu okręgowego, gdzie amerykańska flaga łopotała na wietrze.
Marcus był niskim mężczyzną po pięćdziesiątce, o bystrym spojrzeniu i aurze ledwo skrywanej intensywności. Wysłuchał całej mojej opowieści bez przerywania, robiąc notatki w oprawnym w skórę dzienniku. Kiedy skończyłem, spojrzał na mnie i powiedział: „Masz szczęście, że skłamałeś, że jesteś właścicielem domu. Gdyby wiedzieli, że nieruchomość jest na twoje nazwisko, już by się zajęli. Fakt, że myślą, że należy do jakiejś posiadłości, daje nam czas na zbudowanie przeciwko nim sprawy”.
„Jaki rodzaj sprawy?”
„Oszustwo, spisek, usiłowanie kradzieży, a może nawet zarzuty RICO, jeśli uda nam się je powiązać z poprzednimi ofiarami. Ale żeby zbudować tę sprawę, potrzebujemy dowodów. Mnóstwa. Rozmów, w których omawiają swój plan. Dokumentów pokazujących ich zamiary. Komunikacji między Derekiem a Patricią koordynującą oszustwo”.
„Mam dostęp do wspólnego iPada. Mogę sprawdzać ich wiadomości”.
„Zrób to. Udokumentuj wszystko. Zrób zrzut ekranu. Zapisz na koncie w chmurze, do którego nie mają dostępu. I chcę, żebyś zainstalował w domu kilka urządzeń nagrywających. Kamery, rejestratory dźwięku. Musisz nagrać ich rozmowę o planie na taśmie.”
„Czy to jest legalne?”
„W tym stanie masz prawo nagrywać rozmowy w swoim domu. To stan, w którym obowiązuje zgoda jednej ze stron, co oznacza, że dopóki jesteś obecny lub jesteś właścicielem nieruchomości, na której odbywa się nagrywanie, jest ono dopuszczalne w sądzie”.
„W takim razie to zrobię.”
Marcus odchylił się na krześle i zaczął mi się przyglądać.
„Muszę panią ostrzec, pani Thompson, zrobi się nieprzyjemnie. Kiedy ich pani zdemaskuje, nie dadzą za wygraną. Derek będzie wszystkiemu zaprzeczał. Patricia będzie próbowała przedstawić panią jako mściwą żonę. Będą się bronić zaciekle”.
„Niech walczą. Nie mam nic do ukrycia. To oni są przestępcami, nie ja”.
Marcus uśmiechnął się po raz pierwszy.
„Dobrze. Właśnie takiej energii potrzebujesz. A teraz porozmawiajmy o strategii”.
Poświęciliśmy dwie godziny na planowanie. Marcus skontaktował mnie z prywatnym detektywem, który mógł pomóc mi zainstalować ukryte kamery w moim domu. Sporządził pozew rozwodowy, który miał być gotowy do złożenia, gdy tylko zbierzemy wystarczająco dużo dowodów. Skontaktował się ze swoimi kolegami z prokuratury okręgowej, aby uprzedzić ich o zbliżającym się poważnym oszustwie.
Kiedy wyszłam z gabinetu Marcusa, poczułam się jak inna osoba. Nie byłam już ofiarą.
Byłem myśliwym.
Derek i Patricia nie mieli pojęcia, że tym razem wybrali niewłaściwą ofiarę.
Tej nocy, gdy Derek był na późnym spotkaniu w pracy, zainstalowałem w domu trzy ukryte kamery. Jedną w salonie, zamaskowaną jako cyfrowy zegar na półce z książkami. Jedną w kuchni, ukrytą w ozdobnej roślinie na lodówce. I jedną w korytarzu, ustawioną tak, aby rejestrowała każdego, kto przechodzi przez moje biuro.
Były małe, bezprzewodowe, połączone z aplikacją w moim telefonie, o której Derek nic nie wiedział. Wszystko, co nagrywały, automatycznie przesyłało się na bezpieczne konto w chmurze.
Przejrzałem także iPada.
Znalazłam dokładnie to, czego szukałam w e-mailu Dereka. Wiadomości między nim a Patricią, które wymieniał przez wiele miesięcy, począwszy od tego, zanim mi się oświadczył.
Temat: Zidentyfikowano nowy cel.
Mamo, chyba znalazłam następną. Nazywa się Amara Johnson, ma 33 lata, jest pielęgniarką w szpitalu St. Mary’s, jest panną, nie ma rodziny, posiada nieruchomość odziedziczoną po babci, majątek wciąż w postępowaniu spadkowym. Powinna być łatwo dostępna, gdy tylko nawiążę legalny związek małżeński. Czas: 6–8 miesięcy od pierwszego kontaktu do sfinalizowania transakcji. Daj znać, czy możesz sprawdzić dokumenty dotyczące nieruchomości.
Temat: Re: Zidentyfikowano nowy cel.
Świetna robota. Przeprowadziłem wstępne przeszukanie akt. Nieruchomość znajduje się w Riverside Heights. Obszar o wysokiej wartości. Szacowana wartość ponad 450–500 tys. dolarów. Status majątkowy nie jest jasny, ale to działa na naszą korzyść. Kontynuuj budowanie związku. Informuj mnie na bieżąco o harmonogramie. Pamiętaj, żeby działać szybko, gdy już dojdzie do ślubu. Nie możemy dać jej czasu na poukładanie sobie wszystkiego, tak jak prawie to zrobiła poprzednia.
Musiałam odłożyć iPada. Czułam się fizycznie źle, czytając ich wiadomości. Mówili o mnie, jakbym była celem, pracą, wypłatą. Każda randka, każdy pocałunek, każde „kocham cię” było wykalkulowane. Derek nigdy mnie nie kochał. Polował na mnie od pierwszej rozmowy na gali charytatywnej.
Otrzymaliśmy kolejne e-maile — dziesiątki — dotyczące planowania naszego ślubu, omawiania sposobu rozwiązania kwestii majątkowych, koordynacji z notariuszem, który miał sfałszować wszystkie potrzebne dokumenty, sprawdzania, jak długo będą musieli pozostać w związku małżeńskim, zanim złożą pozew o rozwód, aby uniknąć podejrzeń.
Jeden e-mail tak mnie rozzłościł, że aż się zaczerwieniłem.
Temat: Polisa ubezpieczeniowa.
Derek, upewnij się, że jesteś wyjątkowo uważny. Kup jej kwiaty, masuj jej stopy, mów jej, że ją kochasz każdego dnia. Jeśli zacznie cokolwiek podejrzewać, zanim sfinalizujemy transakcję, musimy ją uzależnić emocjonalnie na tyle, by rozwiała swoje wątpliwości. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy, jest kolejna sytuacja z Keshą, w której nabierze podejrzeń i będzie musiała szukać prawników, zanim zdążymy spieniężyć majątek. Oczaruj ją. Spraw, by poczuła się bezpiecznie. Spraw, by całkowicie ci zaufała. Gdy nieruchomość zostanie sprzedana i będziemy mieli pieniądze, jej zdanie przestanie mieć znaczenie.
Zaleta.
Nazywali mnie atutem. Nazywali mój dom – rzecz, na którą pracowałem sześć lat – czymś, co można zlikwidować.
Robię zrzuty ekranu każdego e-maila, każdego SMS-a, każdego dokumentu. Zapisuję wszystko na trzech różnych kontach w chmurze. Wysyłam kopie do Zary. Wysyłam kopie do Marcusa. Upewniam się, że nawet jeśli Derek jakimś sposobem dowie się, co robię i spróbuje usunąć dowody, nadal będą one istnieć w kilku bezpiecznych lokalizacjach.
Potem czekałem.
Wcieliłam się w rolę nieświadomej żony. Uśmiechałam się, gdy Derek wracał do domu. Gotowałam obiad. Pytałam, jak mu minął dzień. Udawałam, że nie mam pojęcia, że każde jego słowo było kłamstwem.
Kamery uchwyciły wszystko.
Dwa dni po tym, jak je zainstalowałem, Patricia wpadła do mnie, kiedy byłem w pracy. Kamera w moim biurze uchwyciła, jak przeszukuje moją szafkę na dokumenty, szukając aktu własności domu i dokumentów spadkowych, które nie istniały. Była w moim domu, naruszając moją prywatność, szukając luk, które mogłaby wykorzystać.
Tego wieczoru Derek wpadł na pomysł, żebym podpisał pełnomocnictwo.
„Kochanie, tak sobie myślałam. Przy takim natłoku obowiązków w pracy, może byłoby łatwiej, gdybym mogła zająć się za ciebie sprawami spadkowymi. Wiesz, porozmawiać z prawnikiem twojej babci, podpisać rutynowe dokumenty i tak dalej. To by cię odciążyło”.
Spojrzałam mu prosto w oczy i skłamałam tak gładko, jak on kłamał mnie przez miesiące.
„To miłe, ale poradzę sobie z tym sama. Nie przeszkadza mi papierkowa robota”.
Naciskał mocniej.
„Jesteś pewien? Bo moja mama zna naprawdę dobrego prawnika, który prawdopodobnie mógłby przyspieszyć cały proces spadkowy. Moglibyśmy to załatwić w kilka tygodni, a nie w miesiące”.
„Jestem pewna”. Sięgnęłam przez stół i wzięłam go za rękę, perfekcyjnie odgrywając swoją rolę. „Doceniam twoją chęć pomocy, ale muszę to zrobić sama. To ostatnia rzecz, jaką mogę zrobić dla mojej babci, wiesz?”
Ścisnął moją dłoń, a ja dostrzegłem, że na jego twarzy maluje się frustracja, ale zaraz ukrył ją za uśmiechem.


Yo Make również polubił
Niezwykły Deser, który Zrobi Furorę: Jabłka w Cieście Francuskim – Zaledwie 3 Składniki!
Cząsteczki w cieście francuskim z 1 opakowaniem budyniu pieczone w 20 minut
Dlaczego warto raz w miesiącu wlać ocet do czajnika? Rozwiązanie problemu, który wszyscy mamy
FLAN BANANOWY Z ORZECHAMI WŁOSKIMI