Część 2
Kawiarnia po drugiej stronie ulicy od parku badawczego miała okna sięgające od podłogi do sufitu, które idealnie przepuszczały poranne światło — to było miejsce, w którym inwestorzy technologiczni i kadra kierownicza średniego szczebla udawali swobodę, rozmawiając o siedmiocyfrowych transakcjach.
Kiedy wszedłem, od razu dostrzegłem Kierana Walsha .
Nie sposób go było nie zauważyć – po pięćdziesiątce, wysoki, z postawą właściwą mężczyźnie, który przywykł być najważniejszą osobą w każdym pomieszczeniu. Jego krawat był lekko przekrzywiony, a kawa nietknięta.
Zamówiłem swoje, zanim do niego dołączyłem, celowo nie spiesząc się. Kontrola w biznesie zaczyna się od tempa – kto pierwszy się spieszy, ten pierwszy przegrywa.
„Veta” – powiedział napiętym głosem. „Co tam się, do cholery, stało?”
Uśmiechnęłam się uprzejmie i usiadłam. „Musisz być bardziej konkretna”.
Pochylił się do przodu. „Wczoraj Belle Ellis dała nam prezentację życia – proces, który miał zrewolucjonizować medycynę celowaną. Dziś ten sam proces nie działa. Ellis panikuje, jego córka płacze, a sześciu inwestorów jest gotowych pozyskać osiemdziesiąt milionów dolarów finansowania. Chcesz mi powiedzieć, co się dzieje?”
Zamieszałam kawę, stukając łyżeczką o kubek. „To brzmi stresująco”.
Kieran zacisnął szczękę. „Nie baw się ze mną. To ty opracowałeś tę metodę stabilizacji, prawda?”
„To ja sprawiłem, że to zadziałało ” – powiedziałem spokojnie. „To nie to samo”.
Jego oczy się zwęziły. „Co masz na myśli?”
„Mam na myśli, że córka twojego prezesa miała bardzo ładną prezentację slajdów, ale zabrakło jej wiedzy naukowej”.
Odchylił się do tyłu, wypuszczając powietrze przez nos. „Mówisz, że nie mogą odtworzyć tego procesu, bo go nie rozumieją?”
„Mówię, że nigdy tego nie zrobili ” – poprawiłem. „Zapamiętali odpowiedzi, ale nigdy nie nauczyli się równań”.
Wyraz twarzy Kierana zmienił się – z gniewu na coś bardziej analitycznego.
W końcu był przede wszystkim inwestorem. A inwestorzy kochają dwie rzeczy: kontrolę i wyłączność.
„Czego chcesz?” zapytał w końcu.
Uśmiechnąłem się. „To właściwe pytanie”.
Czekał, przyglądając mi się. Pozwoliłem, by cisza się przeciągnęła – taktyka negocjacyjna, której nauczyłem się obserwując samego Ellisa. Ludzie zawsze wypełniają ciszę ustępstwami.
W końcu Kieran odezwał się ponownie. „Teraz trzymasz karty w ręku, rozumiem to. Sprawimy, że naprawienie tego będzie dla ciebie opłacalne. Podaj swój numer”.
Przechyliłem głowę. „Negocjujesz dla niewłaściwej firmy”.
To przykuło jego uwagę. Zmrużył oczy. „Co to znaczy?”
„To oznacza” – powiedziałem spokojnie – „że Ellis Biotech nie jest już jedyną firmą, w której działa proces stabilizacji”.
Pochylił się do przodu. „Mówisz mi, że ty…”
„Mówię ci” – przerwałem mu cicho – „że powinieneś bardzo uważać, gdzie inwestujesz osiemdziesiąt milionów dolarów”.
Przyglądał mi się, kalkulując. Widziałem, jak za jego wyrazem twarzy kręcą się trybiki – mentalna kalkulacja ryzyka i nagrody.
Po długiej pauzie powiedział: „Ty w jakiś sposób za tym stoisz”.
„Za czym dokładnie? Za awarią systemu, do którego nie mam już dostępu?”
„Nie obrażaj mojej inteligencji, Veta. Sama to zaplanowałaś.”
Uśmiechnąłem się lekko. „Kieran, jesteś inwestorem. Powinieneś doceniać dobrą strategię, kiedy ją widzisz”.
Powoli odchylił się do tyłu, stukając palcami w stół.
„Co proponujesz?”
„Jeszcze niczego nie proponuję. Oferuję wybór.”
Uniósł brew. „Kontynuuj.”
Sięgnęłam do torby i przesunęłam po stole małą, prostą białą wizytówkę.
Żadnego logo firmy, żadnej nazwy. Tylko numer telefonu wydrukowany na samym środku.
„Zadzwoń pod ten numer o trzeciej po południu” – powiedziałem. „Jeśli chcesz zobaczyć wersję, która naprawdę działa”.
Wpatrywał się w kartkę. „A jeśli tego nie zrobię?”
„Wtedy możesz dalej gonić za projektem widmo Ellisa, aż twoi inwestorzy zdecydują, że wsparłeś niewłaściwą drużynę”.
Wstałem, zostawiając niedopitą kawę. „Miłego poranka, Kieran.”
Wyszedłem zanim zdążył odpowiedzieć.
Kiedy wróciłem do mieszkania, burza całkowicie ustała.
Mój telefon rozświetlił się niczym choinka — wiadomości od Zary , mojej koleżanki z laboratorium, z nieznanych numerów, a nawet od samego Ellisa.
Zara pisała do mnie SMS-y w następujących słowach:
„Co zrobiłeś??”
„Nikt nie potrafi odtworzyć wyników”.
„Ellis krzyczy na ludzi”.
„Belle zamknęła się w swoim biurze”.
„Mówią, że wszystko sabotowałeś”.
Zignorowałem ich wszystkich.
Zamiast tego włączyłem laptopa i otworzyłem prywatny folder o nazwie „Phoenix”.


Yo Make również polubił
Koniec z zgniłymi i czarnymi bananami po kilku dniach: dzięki tej metodzie przetrwają 2 lata
Jedna witamina, która otwiera naczynia krwionośne i poprawia krążenie
Chleb cebulowy z 250 g niskotłuszczowego twarogu został zjedzony szybciej niż upieczony!
Hawajskie kubki z galaretką w kształcie młotka tropikalnego