Gapiłem się, zbyt oszołomiony, by się ruszyć.
Nie ukradła mi po prostu prezentacji. Przerobiła historię, by stała się jej własnością.
Inwestorzy pochylili się do przodu, teraz zainteresowani, tym zainteresowaniem, które oznaczało pieniądze.
A kiedy Belle przemówiła, jej głos był gładki i pewny siebie, uświadomiłem sobie, że przygotowywała się do tego od tygodni. Może nawet miesięcy.
Studiowała moją pracę, prosiła o wyjaśnienia, udawała ciekawość danymi. Wmawiałam sobie, że to mentoring – kobieta pomaga innej kobiecie w zdominowanej przez mężczyzn dziedzinie.
Zamiast tego, to był rekonesans.
Mijając mnie, pochyliła się na tyle, że tylko ja mogłam ją usłyszeć.
„Nie potrzebujemy już twoich pomysłów” – wyszeptała.
Potem głośniej, do sali:
„Praca Vety oczywiście położyła podwaliny pod nowy kierunek, ale ten nowy kierunek oferuje o wiele większą opłacalność komercyjną”.
Poczułem, jak coś we mnie pęka.
Nie pęka – jeszcze nie – ale trzaska, na tyle, by powietrze mogło się dostać do środka.
Kiedy skończyła, inwestorzy zaczęli bić brawo.
Kieran Walsh, nasz główny inwestor, wręcz wstał.
„Właśnie tego szukaliśmy” – powiedział, a jego głos brzmiał z entuzjazmem. „Praktyczne, skalowalne i przyjazne dla inwestorów. Świetna robota, Belle”.
Pozostali włączyli się do dyskusji, jedna po drugiej, niczym chór sytych papug.
Już ich nie słyszałam.
Dźwięk zanikł, zastąpiony pulsującym biciem serca, które wypełniało moje uszy.
Belle rozkoszowała się uwagą. Ellis, jej ojciec – nasz prezes – obserwował ją z kąta, z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. Ani razu na mnie nie spojrzał.
Spakowałem laptopa ostrożnymi, mechanicznymi ruchami.
Nikt nie zauważył, kiedy wyjąłem kartę z portfela i położyłem ją na stole.
Nikt nie zauważył, kiedy odwróciłem się i ruszyłem w stronę drzwi.
Ale Ellis to zobaczył.
Na ułamek sekundy nasze oczy się spotkały – jego zimne, moje puste.
Nie zatrzymał mnie.
Nie powiedział ani słowa.
„Ciesz się finansowaniem” – powiedziałem cicho, głosem spokojniejszym, niż się czułem.
Po czym wyszedłem.
Zdążyłam dotrzeć do samochodu, zanim zaczęłam się trząść.
Jarzeniówki na parkingu mruczały nad głową, a ja siedziałam, ściskając kierownicę, aż zbielały mi kostki.
Trzy lata pracy. Moja innowacja. Moja przyszłość.
Przepadła – wymazana w niecałe dziesięć minut przez kobietę, która nigdy nie spędziła ani jednej nocy w laboratorium.
Nie płakałam.
Zamiast tego zaczęłam kalkulować.
Miałem czterdzieści osiem godzin, może mniej, zanim Ellis zda sobie sprawę, co zrobiłem.
Ponieważ on nie wiedział — Belle nie mogła wiedzieć — że już wcześniej przewidziałam coś takiego.
Myśleli, że ukradli moje badania.
Zabrali tylko skorupkę.
Prawdziwy proces stabilizacji – ten, który faktycznie zadziałał – był zabezpieczony warstwami szyfrowania, do których tylko ja miałem dostęp.
A każdy protokół wymagał mojego klucza autoryzacyjnego do odtworzenia.
Więc tak, mieli moje slajdy.
Ale nie mieli wiedzy naukowej.
Nie do końca.
W domu mój kot, Newton, powitał mnie w drzwiach, wijąc się między moimi nogami z cichym, kojącym mruczeniem.
Podniosłam go na ręce i wtuliłam twarz w jego futro.
Mieszkanie wydawało się mniejsze niż zwykle – ciche, sterylne, jak laboratorium, które straciło już swoją funkcję.
Zrzuciłem buty i od razu podszedłem do biurka, otwierając laptopa.
Ekran zalały powiadomienia e-mail.
Połowa od współpracowników.
Połowa z mediów śledzących „przełom” ogłoszony podczas prezentacji.
Przeglądałem je z obojętną ciekawością, obserwując, jak moje nazwisko znika z nagłówków, które kiedyś napawałyby mnie dumą.
Ellis Biotech prezentuje rewolucyjny system dostarczania usług medycznych.
Córka prezesa wyznacza nowy kierunek rozwoju firmy.
Przepisali mnie, zanim jeszcze mój fotel wystygł.
Mój telefon zawibrował.
Zara.
Zara: „Co się stało? Wszyscy gadają. Nikt nic nie wie”.
Przez całą minutę patrzyłem na tekst, zanim odpowiedziałem.
Ja: „Długa historia. Zadzwonię później.”
Pojawiła się kolejna wiadomość, tym razem od samego Ellisa.
Ellis: „Musimy porozmawiać. Natychmiast.”
Odwróciłam telefon ekranem do dołu.
Mógł poczekać.


Yo Make również polubił
Filtr okapu kuchennego to tłusty bałagan. Bez wysiłku wyczyść go jak nowy
Jak pozbyć się komarów za pomocą dwóch kuchennych składników: Niezawodna pułapka na muchy: Nigdy ich więcej nie zobaczysz
Wystarczy dodać kroplę soku z cytryny do mleka, a nie będziesz już robić zakupów w sklepie
Ile razy komar może ukąsić w ciągu jednej nocy?