Część 1

Zawsze wiesz, kiedy ktoś w pomieszczeniu zwraca się przeciwko tobie.

Nie jest głośno. Jest cicho – nagły, zbiorowy wdech, gdy energia się zmienia i uświadamiasz sobie, że ludzie, którzy tylko kiwali głowami, teraz grzecznie czekają, aż znikniesz.
To był moment, w którym zrozumiałem, że moja kariera się skończyła.

Stałem jak sparaliżowany w przedniej części sali konferencyjnej o szklanych ścianach, a moja prezentacja wyświetlała się na 80-calowym ekranie za mną – trzy lata badań, nieprzespanych nocy, pracy, która miała zabezpieczyć przyszłość naszej firmy.
To był mój przełom, proces stabilizacji molekularnej, który mógł na zawsze odmienić medycynę celowaną.

Byłem w połowie wyjaśniania wyników, gdy drzwi się otworzyły.

„Przepraszam, że przerywam” – usłyszałam głos, którego już wcześniej się obawiałam — łagodny, pewny siebie i bezkompromisowy.

Piękna Ellis.

Weszła, jakby była właścicielką tego miejsca, co, technicznie rzecz biorąc, prawie zrobiła – córka prezesa, zatrudniona osiem miesięcy temu na stanowisku „Dyrektora ds. Innowacji Strategicznych”.
Miała na sobie kremowy garnitur, który prawdopodobnie kosztował więcej niż mój samochód, a jej blond włosy były spięte w elegancki kok, który mówił: „ Obudziłam się pełna sukcesu”.

„Przepraszam?” zapytałem, mrugając, gdy mój tok myślenia utknął w martwym punkcie.

Belle się uśmiechnęła – uśmiechem, który nie sięgał jej oczu.
„Zmieniły się plany” – powiedziała, mijając mnie. „Mój ojciec poprosił mnie, żebym podzieliła się z nim ekscytującymi nowinami”.

Odsunęłam się, gdy odebrała mi pilota.
Jednym kliknięciem zminimalizowała moją prezentację.
Drugim zastąpiła go swoim.

„Mój ojciec i ja analizowaliśmy nowe dane” – kontynuowała, zwracając się do grupy sześciu inwestorów siedzących przy stole. „Opracowaliśmy alternatywne podejście , które pokazuje znacznie większy potencjał rynkowy”.

Słowa spływały po mnie w zwolnionym tempie.
Moje dłonie zdrętwiały, a pokój wirował na tyle, że czułam się nieważka – i to wcale nie w dobrym tego słowa znaczeniu.

Alternatywne podejście?
Większy potencjał rynkowy?

Spojrzałem na ekran i poczułem ucisk w żołądku.

Jej slajdy były moje – te same wykresy, ta sama terminologia, nawet kolorystyka, którą wybrałem.
Z jedną różnicą: zmieniła tytuł na „Belle Ellis — Dyrektor ds. Innowacji”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama