Wyleguję się na kwiecistej kanapie , która nie była moja. Rozmawiam przez telefon. Śmieję się. Mój nowoczesny szary narożnik — zniknął.
Obszedłem dom z boku, otworzyłem telefon i włączyłem dźwięk alarmu.
„Tak, napisała o tym do Andrew” – mówiła Diana. „Ale nie martw się, załatwił to tak, jak ustaliliśmy. Powinnaś była zobaczyć, jak szybko pracowali przeprowadzkowcy. Wszystkie jej nowoczesne meble są w magazynie. No cóż… większość jest przeznaczona na darowiznę”.
Ona się roześmiała.
Zacisnąłem zęby.
„Ten dom potrzebuje prawdziwej, rodzinnej atmosfery” – powiedziała. „Kiedy wszystko się ułoży, nie będzie miała innego wyjścia, jak tylko to zaakceptować”.
To wystarczyło.
Poszedłem prosto do drzwi wejściowych i je otworzyłem.
Wyraz jej twarzy był bezcenny .
„Olivia!” – wyszeptała, ściskając telefon. „Co za niespodzianka. Spodziewaliśmy się ciebie dopiero w piątek”.
„Oczywiście” – powiedziałam chłodno, upuszczając torbę. „Byłeś zajęty”.
„Och, po prostu pomagam uczynić to miejsce bardziej przytulnym” – powiedziała, wygładzając bluzkę. „Andrew zgodził się, że potrzebuje kobiecego akcentu”.
Uśmiechnęłam się – ostro i chłodno. „Ciekawe. Bo wczoraj cały dzień obserwowałam, jak się wprowadzasz. I nie przypominam sobie żadnej rozmowy o oddaniu moich rzeczy”.
Jej wzrok powędrował w stronę małej, czarnej kamery kopułkowej w kącie – tej, której nie zauważyła. Krew odpłynęła jej z twarzy.
„Te kamery nagrywają” – kontynuowałem cicho. „Co minutę. W tym twoje krótkie rozmowy telefoniczne o tym, że zmusisz mnie do przeniesienia się do Kalifornii. Chcesz zobaczyć nagranie?”
Wyprostowała się. „To też dom Andrew. On chce, żebym tu była”.
„Właściwie” – powiedziałam, wyciągając kopertę z torby – „powinnyśmy o tym porozmawiać. Ale może powinniśmy poczekać na Andrew. Powinien niedługo wrócić do domu, prawda?”
Uniosła brodę. „Wyjechał służbowo do przyszłego tygodnia”.
„Nie, nie jest.”
Jej brwi zmarszczyły się w chwili, gdy drzwi za mną się otworzyły.
Andrew wszedł do środka z szeroko otwartymi oczami.
„Olivia? Wróciłaś… wcześniej do domu.”
„Niespodzianka” – powiedziałem, unosząc telefon. „Właśnie omawialiśmy z twoją mamą jej projekt remontu”.
Spojrzał na nas, a na jego twarzy malowało się już poczucie winy. „Słuchaj, mogę wyjaśnić…”
„Nie zawracaj sobie głowy” – przerwałam mu. „Mieszkanie twojej matki nie jest remontowane. W centrum darowizn nie ma żadnych danych o moich meblach. A magazyn, który rzekomo wynająłeś? Pusty”.
Zamarł. Diana zbladła. Cisza się przedłużyła.
Potem spróbowała przemówić. „Teraz spójrz tutaj…”
„Nie, widzisz ?” – warknęłam. „Od pięciu lat obserwuję, jak próbujesz przejąć moje małżeństwo. Ale to?” – gestem wskazałam dookoła. „To wtargnięcie. Manipulacja. Kradzież”.
Andrew przełknął ślinę. „Mama powiedziała…”
„Co powiedziała? Że nie zasługuję na własny dom? Że ona wie, co dla ciebie najlepsze?” Odwróciłam się do niego, a mój głos stał się już spokojny. „Pozwól jej na to, Andrew. Ale naprawisz to”.
Położyłem na stole dwa zestawy papierów.
„Opcja pierwsza” – powiedziałem. „Ona się wyprowadza. Pójdziemy na terapię. Ustalimy konkretne granice.
Opcja druga – ona zatrzyma dom, a ty zatrzymasz matkę. Ale mnie stracisz”.
Twarz Andrew zbladła.
„Olivio, nie mówisz poważnie”.
„Och, jestem. Julia ma kopie wszystkiego. Nagrania. Rozmowy telefoniczne. Każdy przedmiot, który twoja matka przeniosła lub przekazała. Jeden mój telefon i wszystko staje się dowodem.”
Głos Diany załamał się. „Nie odważyłbyś się. Pomyśl o skandalu!”
„Spróbuj” – powiedziałem, chwytając torbę. „Masz czas do jutra rana, żeby się zdecydować. Odłóż wszystko na swoje miejsce”.
Zatrzymałem się przy drzwiach.
„Och, a kamery wciąż nagrywają. Na wypadek, gdybyś miał jeszcze jakieś błyskotliwe pomysły”.
Potem wyszedłem.
Tej nocy zameldowałem się w hotelu Marriott w centrum miasta. W bezpiecznym miejscu, pod świeżą, białą pościelą i za wygórowaną opłatą za obsługę pokoju, oglądałem transmisje na telefonie.
Diana i Andrew kłócili się godzinami. Ona płakała, krzyczała, teatralnie unosiła ręce. Andrew wyglądał… na załamanego. Rozdartego. Ale po raz pierwszy jej nie bronił.
O północy mój telefon zawibrował.
Andrzej: Czy możemy porozmawiać? Proszę.
Ja: Jutro o 9 rano. Przynieś swoją decyzję.
Potem zgasiłem światło i po raz pierwszy od dłuższego czasu zasnąłem głęboko.


Yo Make również polubił
Herbata na sen: wypij ją przed snem i pożegnaj się z bezsennością
Nie gadaj. Wybierz paznokieć, aby zobaczyć, jakim typem kobiety jesteś
Mukormykoza: poważna infekcja grzybicza, która staje się coraz powszechniejsza
Aksamitne Tarty z Bakłażana, Pomidorów i Sera – Prosty Przepis, który Podbije Twoje Podniebienie!”