CH2 – HOA Karen sprzedała moje miejsce parkingowe online — więc przyjechałem z policją!… – Page 3 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

CH2 – HOA Karen sprzedała moje miejsce parkingowe online — więc przyjechałem z policją!…

Dwa dni później sytuacja się zaostrzyła.

Pojawiło się drugie zawiadomienie o naruszeniu.
Tym razem brzmiało: Nieprzestrzeganie zasad dobrego wychowania wspólnoty mieszkaniowej. Kara pieniężna: 500 dolarów.

Prawie podziwiałem jej wytrwałość. Prawie.

Ale ona nie tylko wysyłała mi powiadomienia — ona próbowała zmienić historię.

Tego wieczoru dostałem e-mail zatytułowany : Nadzwyczajne spotkanie wspólnoty mieszkaniowej: przegląd przebiegu spotkania — obowiązkowa obecność.

Przyszedłem z czystej ciekawości. Klub był pełen ludzi. Plastikowe składane krzesła ustawione w rzędzie niczym w sali sądowej dla podmiejskiego wymiaru sprawiedliwości. Wszyscy szeptali i wyciągali szyje, gdy wchodziłem.

Na czele stała Denise, a po jej bokach siedziało dwóch członków zarządu — Harold , który wyglądał, jakby wolał grać w golfa, i Tina , która traktowała statut stowarzyszenia właścicieli domów jak pismo święte.

Denise uderzyła swoim małym młoteczkiem (tak, miała młoteczek) i powiedziała: „Jesteśmy tu, aby zająć się incydentem, który przyciągnął negatywną uwagę do naszej społeczności. Niektórzy mieszkańcy złożyli fałszywe oskarżenia pod adresem zarządu”.

Nie powiedziała mojego imienia, ale nie musiała. Wszystkie głowy zwróciły się w moją stronę, jakbym właśnie przyznał się do podpalenia mebli basenowych.

Dodała: „W rezultacie rada zagłosowała za nałożeniem na tego mieszkańca grzywny w wysokości 500 dolarów za złożenie niepotrzebnego zawiadomienia na policji i rozpowszechnianie dezinformacji”.

W sali rozległy się westchnienia. Mój sąsiad Ron, siedzący dwa rzędy dalej, aż wypluł swój napój.

Podniosłem rękę z kamienną twarzą. „Więc wyjaśnijmy sobie. Próbowałeś sprzedać moje miejsce parkingowe. Policja złapała cię na oszustwie. A teraz dostaję za to mandat?”

Denise obdarzyła mnie tym swoim sztywnym, sztucznym uśmiechem. „Czyny mają konsekwencje, panie Taylor”.

„Wstyd nie jest przestępstwem” – odparłem.

Sala zatrzęsła się od śmiechu. Nozdrza Denise się rozszerzyły.

„Panie Taylor” – warknęła – „nie doceniam pańskiego sarkazmu”.

Odchyliłem się na krześle. „Twoje oszustwo też nie”.

Tym razem tłum zaśmiał się głośniej. Nawet Harold uśmiechnął się, po czym szybko odwrócił wzrok.

Wstałem spokojnie. „Ukaraj mnie grzywną, jeśli chcesz. Ale zrób to na piśmie. Załatwię to odpowiednimi kanałami”.

To ją dopadło. Po raz pierwszy jej pewna siebie maska ​​opadła. „Słucham?”

„Słyszałeś”, powiedziałem. „Wyślij oficjalnie zawiadomienie o grzywnie. Wiesz… żebym mógł je przekazać do Komisji Nadzoru Wspólnoty Mieszkaniowej Stanu i może do mojego kuzyna prawnika ” .

Na jej twarzy malowało się coś pomiędzy paniką a wściekłością.

Wyszedłem, zanim zdążyła odpowiedzieć, ale zdążyłem usłyszeć szept Rona: „Stary, jesteś jak Batman miejsc parkingowych”.

Następnego ranka złożyłem skargę.
Każdy zrzut ekranu. Każdy post. Każdy numer raportu policyjnego.

A dla pewności załączyłem zdjęcie oferty Denise na Facebooku Marketplace z jej zdjęciem profilowym zakreślonym na czerwono, jak dowód rzeczowy w sprawie kryminalnej.

Potem czekałem.

Ale Denise nie skończyła.

Poprosiła jednego ze swoich popleczników – jakiegoś konserwatora o imieniu Carl – żeby znowu przemalował linie wyznaczające moje miejsca parkingowe . Przykleił nawet nową naklejkę „Zarezerwowane tylko dla wspólnoty mieszkaniowej” na krawężnik.

To tyle. Rękawiczki zdjęte.

Tego wieczoru pojechałem do sklepu Office Depot, kupiłem laminowaną tablicę i wydrukowałem wielką kopię aktu własności mojej nieruchomości.

Na górze pogrubionymi czerwonymi literami widniał napis:

WŁASNOŚĆ PRYWATNA – NALEŻĄCA DO LOKALU 12B.
Próby sprzedaży lub modyfikacji tej przestrzeni zostaną zgłoszone jako OSZUSTWO.

Przymocowałem go opaską zaciskową do metalowego słupka przed moim miejscem parkingowym, jakby to była Deklaracja Niepodległości.

Następnego ranka połowa okolicy zatrzymała się, żeby popatrzeć. Niektórzy się śmiali. Inni robili zdjęcia.

Denise wybiegła ze swojego mieszkania niczym osa z suszarką do włosów.

„Panie Taylor!” wrzasnęła, stukając obcasami o chodnik. „Natychmiast usuń ten znak!”

Upiłam łyk kawy. „To moja własność, Denise. Nie czytasz znaków?”

Wymamrotała coś o zasadach dobrego wychowania we wspólnocie, ale szkoda już została wyrządzona.

W południe mój znak był najgorętszą atrakcją okolicy. Ktoś nawet dodał karteczkę z napisem „Legenda miejsc parkingowych”.

Dwa dni później spróbowała swojego ostatniego wyczynu.

Na moich drzwiach przyklejono list, na którym było napisane:

UWAGA: Tymczasowe zawieszenie uprawnień parkingowych w oczekiwaniu na rozpatrzenie sprawy przez komisję.

Aż się roześmiałem. „Nie można zawiesić czegoś, czego się nie posiada” – mruknąłem.

Zadzwoniłem więc do mojego kuzyna Marka , który był prawnikiem specjalizującym się w prawie nieruchomości i miał politykę zerowej tolerancji dla głupoty właścicieli wspólnot mieszkaniowych.

Po jednym spojrzeniu na dokumenty uśmiechnął się szeroko. „Stary, ta kobieta kopie sobie grób. Daj mi zadzwonić”.

W ciągu tygodnia wspólnota mieszkaniowa otrzymała od kancelarii prawnej Marka oficjalne pismo z żądaniem zaprzestania wszelkich oszustw i ingerencji w majątek. Powołał się nawet na naruszony przez nią stanowy kodeks nieruchomości i przesłał kopię listu do rady regulacyjnej wspólnoty mieszkaniowej oraz do biura prokuratora miejskiego.

Eksplozję można było niemal usłyszeć z „centrum dowodzenia” Denise.

Według Rona, tej samej nocy, w trakcie nadzwyczajnego posiedzenia, dwóch członków zarządu zrezygnowało, zdając sobie sprawę, że mogą ponosić osobistą odpowiedzialność.

Denise próbowała bronić swojego stanowiska, twierdząc, że to wszystko było „nieporozumieniem”.

Ale co najlepsze? Facet, którego oszukała na kaucję za miejsce parkingowe, sam złożył zawiadomienie na policji .

Śledztwo w sprawie oszustwa, runda druga.

Kiedy policjanci pojawili się ponownie, wyglądała, jakby zobaczyła ducha. Nie aresztowali jej, ale wręczyli jej wezwanie na przesłuchanie .

Tego wieczoru siedziałem na ganku z filiżanką kawy i obserwowałem, jak Denise krzątała się po parkingu, zrywała znaki i krzyczała do telefonu.

Świat znów był w porządku.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Muffinki Donauwellen z puddingiem – szybki przepis na wyśmienity smak!

Przygotowanie ciasta Piekarnik rozgrzać do 180°C. W misce ubij jajko z cukrem i cukrem waniliowym. Dodaj olej, 250 ml mleka, ...

NAJSMACZNIEJSZY PRZEPIS NA DŻEM POMARAŃCZOWY BEZ KONSERWANTÓW

Zacznij od dokładnego umycia pomarańczy, aby usunąć zanieczyszczenia. Osusz je czystym ręcznikiem. Rozdrobnij skórkę: Użyj tarki, aby rozdrobnić skórkę pomarańczową, ...

Afty w jamie ustnej: jak pozbyć się ich naturalnie w ciągu kilku minut bez stosowania leków

Soda oczyszczona, czyli wodorowęglan sodu, może być również stosowana w leczeniu aft. Wymieszaj jedną łyżeczkę sody oczyszczonej z połową szklanki ...

NAJSILNIEJSZE ZIOŁO, KTÓRE NISZCZY PASOŻYTY, ZAKAŻENIA DRÓG MOCZOWYCH I PĘCHERZA, WIRUSY OPRYSZCZKI I GRYPY

Wirusy grypy i infekcje dróg oddechowych nie mają dużych szans z olejkiem z oregano. Wzmacnia układ odpornościowy, pomaga oczyścić śluz ...

Leave a Comment