Admirał SEAL wyśmiał jej rangę, a potem zamarł, gdy powiedziała „dowódca floty” – Page 3 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Admirał SEAL wyśmiał jej rangę, a potem zamarł, gdy powiedziała „dowódca floty”

The room had been locked down. Lights dimmed. Windows shuttered. Consoles rerouted to offline mode.

Hartman stood at the main table, screen pulled up with the data Reeves had prepared.

When Carter entered, he straightened.

“Admiral.”

“Show me.”

He tapped the console, pulling up the telemetry logs.

Carter studied the screen, her face going unreadable.

“Theta-7 again,” she murmured.

Reeves nodded. “It’s acting like a relay ghost, Admiral. It shouldn’t exist.”

“It doesn’t,” she said. “Not unless someone kept it alive on purpose.”

Hartman shifted. “Ma’am, we also traced a partial shutdown at Pearl Harbor Intel.”

Carter’s jaw tensed.

So did her breath.

“Show me.”

Hartman pulled up the feed. Error messages. blackout logs. Forced reboots. System kill signals.

Carter exhaled slowly.

Someone had executed a blackout on an entire intel room.

That wasn’t the work of a hacker.

Or a rogue analyst.

Or an outside actor.

That required rank.

High rank.

Someone with access equal to hers… or near it.

Hartman’s voice lowered.

“Admiral… do you believe this is an internal breach?”

Carter didn’t answer right away.

She walked to the center of the room, staring at the frozen map of the Pacific grid.

Her silence wasn’t uncertainty.

It was calculation.

Then she spoke.

Her voice controlled.

But ice cold.

“There is someone in the Pacific command chain who does not want Omega-Class to succeed.”

Reeves felt his throat tighten.

“Why?”

Carter looked at him.

And the weight in her eyes made the entire room go still.

“Because the old system had blind spots,” she said softly. “Blind spots someone benefited from.”

Hartman stepped closer.

“You’re saying someone was using the unsecured nodes.”

“Not someone,” Carter said. “Somewhere.”

The room froze.

She continued:

“There’s a relay line in Theta-7’s path that leads to a covert ops station near the Philippine Sea. A station officially shut down eight years ago.”

Reeves blinked.

“I thought that site was decommissioned.”

“So did I,” Carter replied. “But the telemetry doesn’t lie.”

Hartman’s voice went tense.

“What exactly was that station used for?”

Carter’s answer was quiet.

“Deep reconnaissance. Under-the-table operations. The kind of missions that never make it onto a report.”

Reeves felt a slow dread crawl down his spine.

“And someone wants it active again?”

Carter looked at him with a kind of sharp pity.

“Someone never stopped using it.”

Silence.

Heavy.
Cold.
Thick as steel.

Hartman finally asked:

“What do we do, Admiral?”

Carter stepped toward the console.

Her voice steadied. Calm. Deadly focused.

“We don’t alert West yet. Not until we know whether he’s compromised or simply blind.”

Reeves swallowed. “And the next move?”

Carter folded her arms.

“We track the signal. Quietly. And then—”

Her eyes lifted to the map.

“—we cut the line.”

Hartman straightened. “Ma’am, cutting that relay forces everything into blackout until we re-route.”

“I know.”

“It’ll expose you. Whoever is doing this—”

“I know.”

Hartman looked at her for a long moment.

“You could lose your position.”

Carter’s gaze hardened.

“If I don’t act, we could lose a fleet.”

The room fell silent, awed and terrified at the same time.

Reeves whispered:

“What do you need from us?”

Carter answered instantly.

“Everything.”

Over the next two hours, Carter, Reeves, and Hartman operated like a ghost team.

No announcements.
No reported changes.
No communication through official channels.

They bypassed the main systems.
Rerouted diagnostic feeds.
Used old portable encryption modules instead of consoles.
Avoided all automated logs.

Because every log could be monitored.

Carter moved like she’d been preparing for this her entire life.

Her fingers flew across the keyboards, rewriting pathways that had been untouched since before Reeves joined the Navy.

Hartman mirrored her pace, his years of operations training unlocking old muscle memory.

Reeves worked with his jaw set, refusing to let fear slow him.

They were a three-person silent war room.

At last, Reeves isolated the location.

“There,” he whispered. “Ping confirmed. Thirty-second interval. It’s coming from the old covert relay.”

Carter nodded once.

“Bring me the access keys.”

He handed her the override module.

She plugged it into the console.

For three seconds, nothing happened.

Then—

A white-hot surge of data exploded across the screen.

Lines of encrypted code.
Coordinates.
Old mission markers.
Ghost files from operations that should not exist.

Hartman leaned forward, breath tight.

“My God…”

Reeves stared.

“Someone’s been running off-the-books operations for years.”

“No,” Carter said softly.

“Not someone.”

She tapped a file.

Plik oznaczony zaszyfrowanym podpisem, którego Reeves nigdy nie widział.

Hartman pochylił się bliżej.

A potem zamarł.

Z jego twarzy odpłynęła krew.

„Admirale…” wyszeptał. „Ten podpis…”

Carter nie odrywał wzroku od ekranu.

“Tak.”

Hartman przełknął ślinę.

„Czy to… Zachód?”

Carter w końcu się odwrócił.

Jej głos był zimny jak stal.

„Jeszcze nie. Ale ktoś o stopień wyższy od niego.”

Reeves mrugnął.

„O jeden stopień wyżej…”

Carter dokończył zdanie:

„ Wiceadmirał Nathan Crowe. Wspólne Operacje na Pacyfiku ” .

Reeves poczuł, jak jego skóra robi się zimna.

Crowe.

Człowiek, który nadzorował tajne operacje na całym Pacyfiku.

Człowiek z powiązaniami politycznymi głębszymi niż Rów Mariański.

Człowiek, który gardził Klasą Omega i zwalczał ją na każdym kroku.

Człowiek, który kiedyś powiedział:

„Martwe pola są przydatne. Sprawiają, że niektóre operacje są bardziej… elastyczne”.

Głos Reevesa się załamał.

„Admirale… nie mamy tu do czynienia tylko z naruszeniem bezpieczeństwa”.

„Nie” – powiedział Carter.

„Mamy do czynienia ze zdradą.”

Hartman mocno potarł czoło.

„Admirale, nie możemy ścigać Crowe’a sami. Jest chroniony. Nietykalny. Jeśli dowie się, że śledzimy jego operacje…”

„Nie zrobi tego” – rzekł spokojnie Carter.

„Ale jeśli to zrobi…”

„Nie zrobi tego.”

Jej głos nie podniósł się.
Nie zadrżał.
Nie zadrżał.

Ale Reeves zrozumiał.

To nie była pewność siebie.

To była determinacja.

Podjęła już decyzję.

Hartman wpatrywał się w nią.

„Skonfrontujesz się z nim.”

“Tak.”

„Bez wsparcia.”

“Tak.”

„Bez Zachodu”.

“Tak.”

„Admirale, to samobójstwo.”

Carter w końcu na niego spojrzał.

I po raz pierwszy odkąd tu przybyła, w jej oczach dostrzegła coś, co nie było spokojne.

To była furia.

Zimno. Czysto. Kontrolowane.

„Włamał się do mojej sieci” – powiedziała. „Naraził na niebezpieczeństwo cywilną akcję ratunkową. Utrzymywał tajny przekaźnik w celu prowadzenia operacji osobistych”.

Jej szczęka się zacisnęła.

„I próbował wymazać młodego analityka, który odkrył prawdę”.

Reeves szepnął:

„Admirale… nie możesz stawić mu czoła sam.”

Carter wziął głęboki oddech.

„To mi nie pozwól.”

PLAN

Odwróciła się w stronę mapy.

„Wyjeżdżamy dziś wieczorem.”

Hartman zesztywniał.

“My?”

„Tak” – powiedział Carter. „Reeves i ja lecimy do starej stacji przekaźnikowej. Zajmiesz się Wyspą Północną po cichu, kiedy nas nie będzie”.

Reeves mrugnął.

„Idę z tobą?”

„Ty pierwszy znalazłeś martwy punkt” – powiedziała. „Rozumiesz ten podpis lepiej niż ktokolwiek inny. Potrzebuję cię”.

Czuł ucisk w płucach.

Ale skinął głową.

Hartman zmarszczył brwi.

„A jeśli Zachód zapyta, gdzie byłeś?”

Carter uśmiechnął się tajemniczo.

„Powiedz mu, że sprawdzam południową siatkę połączeń pod kątem gotowości do lotu.”

„To jest cienkie.”

„To prawda.”

Hartman wpatrywał się.

A potem zaśmiałem się raz. Gorzko. Zdumiony.

„Naprawdę to robisz.”

Carter wyłączył konsolę.

“Tak.”

„Ale admirale” – powiedział – „jeśli Crowe zorientuje się, że przyjeżdżasz…”

Carter spojrzał mu prosto w oczy.

A potem powiedział coś, czego Reeves nigdy nie zapomni:

„On niczego nie zauważy”.

Pauza.

„Bo kiedy przybędę…”

Jej głos stał się niski, ostry jak brzytwa:

„ …nie będę pukać. ”

Reeves wpatrywał się w nią.

Hartman wpatrywał się w nią.

W pokoju zrobiło się nagle zimniej.
Ostrzej.
Bardziej niebezpiecznie.

Admirał Jennifer Carter nie przygotowywała się do spotkania.

Przygotowywała się do konfrontacji.

Z mężczyzną na tyle potężnym, by pogrzebać jej karierę.

Człowiek na tyle skorumpowany, że potrafił ukryć swoje operacje wewnątrz skompromitowanego przekaźnika.

Człowiek na tyle bezwzględny, że potrafił zablokować dostęp do pomieszczenia wywiadowczego.

To nie było zgodne z protokołem.
To nie było zaplanowane spotkanie informacyjne.
To nie była polityka marynarki wojennej.

To była wojna.

Cicha wojna.

Wojna wewnątrz łańcucha dowodzenia.

Wojna, w której tylko jedna osoba była na tyle spokojna i niebezpieczna, by walczyć.

A ona już szła w stronę drzwi.

„Przygotuj samolot” – powiedziała.

„Dziś wieczorem… skończymy to.”

CZĘŚĆ IV 

Noc zapadła wcześnie nad zachodnim Pacyfikiem, dusząc horyzont pod warstwą burzowych chmur. Czarna woda rozciągała się bez końca we wszystkich kierunkach, przerywana jedynie szumem pojedynczego samolotu MH-60R Seahawk przecinającego ciemność na niskiej wysokości.

W samolocie siedziały trzy osoby w napiętej ciszy.

Komandor Jennifer Carter, dowódca floty, Operacje Specjalne Pacyfiku.
Porucznik Daniel Reeves, analityk operacyjny.
I pilot, który nie odważył się odezwać, chyba że otrzymał rozkaz.

Jedynym dźwiękiem był jednostajny pomruk wirników.

Carter siedziała przy otwartych drzwiach, zapięta pasami, ale pochylona do przodu, z oczami wpatrzonymi w ciemność przed sobą, jakby mogła przez nią patrzeć. Reeves obserwował ją z drugiego końca kabiny, studiując ten sam tajemniczy spokój, który widział już dziesiątki razy.

Dziś wieczorem wyglądało to inaczej.

Ostrzejszy.
Zimniejszy.
Skupiony jak broń skierowana w jednym kierunku.

Reeves przełknął ślinę.

To nie była Carter, która ratowała cywilów ze spokojną precyzją.
To nie była Carter, która milczeniem zmieniła kulturę Wyspy Północnej.
To nie była Carter, która sprawiła, że ​​cała sala salutowała jej bez podnoszenia głosu.

Dziś wieczorem była kimś innym.

Ostrze.

Burza.

Dowódczyni floty przygotowuje się do konfrontacji z mężczyzną na tyle potężnym, że może zniszczyć jej karierę — a może i coś więcej.

Reeves zdjął słuchawki. Carter nie spojrzała w jego stronę, ale wyczuła ruch.

„Mów” – powiedziała.

Jej ton nie wytrącił mnie z równowagi.

„Admirale” – powiedział cicho przez komunikator – „zanim wylądujemy… muszę coś wiedzieć”.

“Zapytać.”

„…Dlaczego ja?”

Carter się nie odwróciła.
Nie mrugnęła.
Nie zmieniła pozycji.

„Pierwszy dostrzegłeś martwy punkt” – powiedziała. „Zaufałeś danym, a nie wytłoczonej na nich randze”.

Reeves mrugnął.

„I dlatego tu jestem?”

„Nie” – powiedział Carter. „Jesteś tu, bo kiedy Pearl Harbor pogrążył się w ciemnościach, nie zamarzłeś”.

W końcu na niego spojrzała.

Jej oczy były zimne jak stal.

„A ponieważ Crowe cię zlekceważy.”

Reeves powoli wypuścił powietrze. „I chcesz, żeby tak było”.

“Tak.”

Skinął głową, choć strach czaił się na krawędzi jego myśli.

„A admirale… co jeśli spróbuje cię aresztować?”

Spojrzenie Cartera znów powędrowało w stronę ciemności panującej na zewnątrz.

„Nie zrobi tego.”

„Ale jeśli to zrobi…”

„Nie zrobi tego” – powtórzyła głosem płaskim i stanowczym.

Ponieważ nie leciała nad Pacyfikiem, aby negocjować.

Nie zamierzała prosić o pozwolenie.

Nie zamierzała zadawać pytań.

Miała ujawnić zdrajcę.

A zdrajcy nie mogą sami wydawać wyroków.

STACJA PRZEKAŹNIKOWA — GODZINY 22:13

Stara tajna stacja przekaźnikowa wznosiła się z morza niczym zardzewiały szkielet – trzy stalowe wieże, rozpadające się lądowisko dla helikopterów i centralny budynek operacyjny, na wpół pochłonięty przez pogodę i czas.

Oficjalnie porzucone.

Wycofany ze służby osiem lat wcześniej.

Nieoficjalnie?

Jego rdzeń rozświetlała słaba poświata.
Zasilanie wciąż działało.
Sprzęt wciąż się nagrzewał.
Słaby, czerwony skaner migotał na wejściu.

Reeves poczuł, jak lód zaczyna mu podchodzić do rąk.

„W tym miejscu nie powinno być prądu.”

Carter wysiadł z helikoptera, jego buty uderzyły o stal z ostrym, metalicznym echem.

„Theta-7 też nie powinna” – powiedziała. „Ale ma”.

Poruszali się szybko, trzymając się nisko, a wiatr wył w zardzewiałej konstrukcji.

Pilot pozostał przy samolocie.

Carter prowadziła do rozpadającego się budynku, poruszając się cicho i sprawnie. Reeves podążał tuż za nią, z bijącym sercem. Korytarze pachniały kurzem i solą. Stare mapy wisiały na ścianach. Kable zwisały niczym pnącza.

Ale im głębiej wchodzili, tym mniej opuszczony wydawał się teren.

Świeże ślady stóp w kurzu.
Niedawno wymieniony przewód zasilający.
Wciąż ciepły kubek kawy stojący na stole terminala.

Ktoś tu był.

Ktoś bliski.

Reeves szepnął: „Admirale… jeśli wiceadmirał Crowe korzysta z tego miejsca…”

„On jest.”

„Czy w takim razie nie powinniśmy…”

Carter się zatrzymał.

Reeves uderzył ją w plecy.

Ponieważ przed nimi, stojąc w półmroku sali operacyjnej…

…był wiceadmirał Nathan Crowe.

Wysoki.
Szeroki w ramionach.
Srebrne włosy.
Zbyt spokojne oczy jak na tę sytuację.

Miał na sobie marynarkę marynarską, rękawy podwinięte do łokci, jakby pracował tu całą noc.

Nie wyglądał na zaskoczonego.

Nie wyglądał na przestraszonego.

Wyglądał… na rozbawionego.

„No cóż” – powiedział Crowe głosem gładkim jak polerowana stal. „Duch Pacyfiku we własnej osobie”.

Reeves zesztywniał za Carterem.

Crowe się uśmiechnął.

„I ten młody geniusz. Porucznik Reeves. Ten, który potknął się o moją sztafetę”.

Carter nie odezwał się.
Nie mrugnął.
Nie spojrzał na Reevesa.

Zrobiła krok naprzód.

„Wiceadmirał.”

„Dowódca floty”.

Rozłożył ramiona.

Witamy w moim małym warsztacie.

Reeves wyczuwał niebezpieczeństwo w każdym calu pokoju.

Coś było nie tak.

Zupełnie źle.

Carter przyglądał się konsolom, migającym światłom i kablom brzęczącym pod podłogą.

„Ta stacja została zamknięta” – powiedziała.

„Oficjalnie tak” – odpowiedział Crowe. „Nieoficjalnie… zawsze uważałem, że martwe pola są przydatne”.

Głos Cartera się nie zmienił.

„Używałeś Theta-7, żeby ukryć operacje poza oficjalnymi procedurami”.

Crowe wzruszył ramionami.

„Ktoś musi umyć ręce. Flota uprawia politykę. Ja zajmuję się prawdziwą robotą”.

„Naruszając sieć Pacyfiku?” – zapytał Carter. „Prawie niszcząc cywilną akcję ratunkową?”

Uśmiech Crowe’a stał się szerszy.

„To był test. Zdałeś.”

Reeves poczuł, jak ściska mu się żołądek.

Test.

Naraził na niebezpieczeństwo cywilów.
Naraził bezpieczeństwo narodowe.
Zamknął stację wywiadowczą.

Na próbę.

Carter zrobił kolejny krok naprzód.

„Wyłącz przekaźnik” – powiedziała.

Crowe roześmiał się. Głęboko. Echem.

„Och, Jennifer… tutaj nie wydajesz rozkazów.”

Wyraz twarzy Cartera pozostał niezmieniony.

Ale Reeves dostrzegł to w jej oczach:

Spodziewała się tego.

Crowe skrzyżował ramiona.

„Myślisz, że twój nowy system klasy Omega oczyszcza Pacyfik? Nie, nie… on tylko demaskuje ludzi, którzy wiedzą, jak naprawdę wygląda wojna”.

„To nie jest wojna” – powiedział Carter. „To korupcja”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Odblokowanie ukrytego potencjału: jak prawidłowo używać górnych szafek kuchennych

7. Artykuły do ​​pieczenia Zapaleni piekarze mogą używać tych szafek do przechowywania artykułów do pieczenia, takich jak mąka, cukier i ...

CH2 – Moja mama przedstawiła mnie jako swoją „rozczarowującą córkę”. Potem agenci FBI aresztowali jej koleżankę…

Spodziewałem się tego. Czego ona nie wiedziała – czego nie wiedział nikt w tym pokoju – to to, że trzy tygodnie wcześniej ...

O kurczę, nie miałem o tym pojęcia!

3) Czyszczenie tłustych garnków i patelni Uporczywy tłuszcz na garnkach i patelniach? Napełnij garnek lub patelnię gorącą wodą i włóż ...

Koniec z cierpieniem z powodu zatorów – powiem ci, jak łatwo pozbyć się ich za pomocą butelki. Hydraulik, którego znam, ma zaskakującą metodę

ciąg dalszy na następnej stronie Ustawiamy butelkę z kolumną wody nad otworem odpływowym i zaczynamy nią uderzać o odpływ, lekko ...

Leave a Comment