Część 1: Porzucona inwestycja
Śnieg nie spadł na Blackwood Ridge; on go zaatakował. Wiatr wył między szkieletowymi drzewami jak konające zwierzę, wysysając ciepło z powietrza, aż każdy oddech przypominał wdychanie szkła.
W Sterling Estate panował jednak kontrolowany, drogi i idealny klimat.
Doroczna Gala Wigilijna Sterlinga była szczytem towarzyskiego kalendarza. Senatorowie, potentaci technologiczni i lokalne gwiazdy mieszały się pod sześciometrowymi sufitami ozdobionymi kryształowymi żyrandolami. Kwartet smyczkowy grał w kącie Vivaldiego, delikatnie konkurując z brzękiem kieliszków szampana i uprzejmym, pustym śmiechem elity.
Przyjechałem późno. Mój czarny SUV zgrzytał zębami po długim, krętym podjeździe, a jego światła przecinały zamieć. Nie byłem tu, żeby świętować. Byłem tu, bo obecność była obowiązkowa. Jako adoptowana „historia sukcesu” rodziny Sterlingów – sierota, która stała się cudownym dzieckiem cyberbezpieczeństwa – moja obecność była niezbędna, by dopełnić obrazu ich dobroczynności.
Dotarłem do potężnych żelaznych bram. Były zamknięte na klucz. Dziwne. Zazwyczaj były szeroko otwarte, żeby skorzystać z usług parkingowego.
Wprowadziłem kod. Dostęp zabroniony.
Zmarszczyłem brwi. Spróbowałem ponownie. Dostęp zabroniony.
Potem to zobaczyłem.
Jakieś pięćdziesiąt jardów dalej, na skraju gęstego lasu otaczającego posesję, w śniegu dostrzegłam grudkę. Była za mała, żeby to był jeleń. Była zbyt kolorowa, żeby to był kamień.
To była różowa flanela.
Zaparkowałem samochód i pobiegłem przez śnieg po kolana. Zimno natychmiast przeniknęło przez mój kombinezon, ale nie czułem go. Serce waliło mi w żebrach w szaleńczym rytmie.
„Mia!”
Zwinęła się w kłębek embrionalny, na wpół zakopana w zaspie. Jej skóra miała przerażający odcień marmurowej bieli. Usta miała sine. Nie ruszała się.
Podniosłem ją. Była lekka – za lekka dla ośmiolatki. Czułem się jak ptak, który zamarzł na gałęzi. Pobiegłem z powrotem do samochodu, gwałtownie otworzyłem tylne drzwi i położyłem ją na skórzanym siedzeniu. Podkręciłem ogrzewanie na maksimum.
„Mia, spójrz na mnie. Otwórz oczy.”
Jej powieki zadrżały. Były ciężkie, pokryte lodem. „Liam?” – wyszeptała. Jej głos brzmiał jak złamana trzcina.
„Jestem tutaj. Jesteś bezpieczny. Zabieram cię do środka.”
Jej oczy otworzyły się szeroko z przerażenia. Złapała mnie za nadgarstek z siłą, która nie powinna być dla niej możliwa.
„Nie!” krzyknęła. „Proszę! Nie przyjmuj mnie z powrotem! Ojciec powiedział, że jestem złą inwestycją. Powiedział, że złe inwestycje są likwidowane”.
“Co?”
„Wyrzucił mnie” – szlochała, szczękając zębami tak mocno, że bałam się, że mi pękną. „Powiedział, że jeśli wrócę do drzwi, przyjdą lekarze. Lekarze z igłami”.
Spojrzałem na nią. Trzęsła się gwałtownie, trzymając się za żebra.
„Uderzył cię, Mia?”
Nie odpowiedziała. Po prostu podciągnęła kolana do piersi.


Yo Make również polubił
🍫 Bułki brownie z nadzieniem z serka śmietankowego 🍫
„Śmierć zaczyna się w jelitach”: Oczyść jelita naturalnie za pomocą daktyli
Dieta wojskowa: schudnij 2 kilo w 3 dni
Fizjoterapeuta pokazał 7 prostych ćwiczeń, które powinna wykonywać każda kobieta po 40.