„Jest też prośba” – dodał rozmówca. „Program. Szkolenie. Przeprowadzenie operacji chirurgicznych. Chcą, żebyś to poprowadził”.
Maya wpatrywała się w ścianę.
Pomyślała o Walshu pstrykającym palcami.
Parka śmiejącego się.
O umierającym mężczyźnie, który pozdrawia ją, gdy świat w końcu ją ujrzał.
„Będę potrzebowała czasu” – powiedziała.
„Oczywiście” – odpowiedział głos. „Ale będziemy czekać”.
Połączenie zostało zakończone.
Maya siedziała tam, aż miasto na zewnątrz pociemniało, a jej oddech zwolnił. Zrozumiała coś z brutalną jasnością.
Mogła odpocząć.
Ale nie mogła już udawać, że już skończyła.
Następnego ranka, gdy wróciła do St. Michael’s, jej wygląd był inny.
Nieprzyjazny.
Nie wrogo.
Świadomy.
I po raz pierwszy Maya Okonquo nie skurczyła się, by ich spotkać.
Zmiana, jaka nastąpiła po tym incydencie, wydała się Mayi niewłaściwa w sposób, którego nie potrafiła od razu nazwać.
Nie chaotyczne.
Nie wrogo.
Ostrożny.
Ludzie już nie pstrykali palcami. Nie żartowali nad jej głową. Nie udawali, że jej nie ma. Zamiast tego, obserwowali. Zbyt uważnie. Jakby była zmienną, której system nie uwzględnił i teraz nie wiedział, gdzie ją umieścić.
Maya nienawidziła tego niemal tak samo, jak bycia niewidzialną.
Na dyżurce pielęgniarskiej rozmowy ucichły o pół oktawy, gdy podeszła. Jeden z pensjonariuszy odchrząknął i niepotrzebnie odsunął się na bok. Ktoś, kogo ledwo znała, zaoferował się, że przyniesie jej rzeczy, o które nie prosiła.
Szacunek, gdy pojawił się nagle, był niezręczny. Niewyćwiczony.
Walsh unikał jej aż do południa.
Kiedy w końcu się odezwał, znajdował się w korytarzu zaopatrzeniowym – na neutralnym terenie, bez publiczności. Stał tyłem do półek, ze skrzyżowanymi ramionami, wyglądając jak człowiek próbujący oduczyć się pamięci mięśniowej.
„Rozmawiałem z administracją” – powiedział.
Maya sprawdziła daty ważności, nie patrząc na niego. „Zakładałam, że tak zrobisz”.
„Oni są… zaniepokojeni.”
Prychnęła cicho i bez humoru. „Wyobrażam sobie, że tak”.
„Nie lubią niespodzianek” – kontynuował Walsh. „Zwłaszcza tych z medalami”.
Maya w końcu się odwróciła. „Więc nie powinni budować systemów, które opierają się na ciszy”.
Walsh zacisnął szczękę. Skinął głową, przyznając rację bez entuzjazmu. „Weryfikują ujawnienia danych uwierzytelniających”.
„Czy analizują, dlaczego na oddziale urazowym niemal doszło do śmierci pacjenta, bo nikomu nie pozwolono mówić?”
Walsh nie odpowiedział od razu. Potem cicho dodał: „Opowiedziałem im tę część”.
To ją zaskoczyło.
„Dobrze” – powiedziała.
Zawahał się. „Chcą wiedzieć, czy planujesz zostać”.
Maya przyglądała mu się uważnie – nie ego, nie tytułowi, ale mężczyźnie, który tam stał, pozbawiony jakiejkolwiek sprawności. „Nie zdecydowałam jeszcze”.
Walsh westchnął. „Jeśli odejdziesz, to miejsce się odmieni. Wiesz o tym”.
Spojrzenie Mai stało się ostrzejsze. „To nie moja odpowiedzialność”.
„Nie” – przyznał. „Ale mógłbyś utrudnić im zapomnienie”.
Zastanowiła się nad tym, po czym pokręciła głową. „Nie naprawiam instytucji, stając się ich sumieniem”.
Walsh skinął powoli głową, jak ktoś, kto przyswaja sobie prawdę, z którą nie da się dyskutować.
Tego popołudnia Maya ponownie odwiedziła oddział intensywnej terapii.
Harrington już się obudził, podparty, kolory powoli wracały. Jego wzrok śledził ją w chwili, gdy tylko się pojawiła.
„Dość długo ci to zajęło” – wychrypiał.
Uśmiechnęła się lekko. „Trudno cię zabić”.
„Miałem dobrego nauczyciela.”
Przysunęła krzesło, ale jeszcze nie usiadła. „Jak się czujesz?”
„Jakbym został potrącony przez ciężarówkę, a potem obrażony przez drugą”.


Yo Make również polubił
Przerażająca przepowiednia Baby Wangi: w 2025 roku wydarzy się coś strasznego!
Przypadkowo rozbiłem skarbonkę mojego 14-letniego syna, której nigdy wcześniej nie widziałem. Byłem w szoku, widząc, co było w środku.
Najlepsze Ciastka, Które Znikają w Mgnieniu Oka – Przepis, Który Pokochasz!
15 genialnych zastosowań pudełek Hue w domu i ogrodzie