Zostawiłem ją w kabinie, ściskając kubek, jakby chciał ją unieść. Nie poszła za mną. Tamson nigdy nie idzie. Czeka.
Jechałam do domu z tą chorą, gorącą jasnością umysłu, jaką odczuwa się w kryzysie. Spakowałam już najpotrzebniejsze rzeczy – ubrania, ważne dokumenty, ulubioną piżamę Myry z gwiazdami, które jej zdaniem chronią jej marzenia – ale zapomniałam o najgłupszej rzeczy: jej szkolnym zestawie lektur. Był w szafie w przedpokoju, razem z książkami z biblioteki, torbami wielokrotnego użytku i tym parasolem, który zawsze przecieka.
Piętnaście minut, powiedziałem sobie. Może dwadzieścia. Wchodzenie i wychodzenie.
Dom wydawał się inny, jakby wyrzucił mnie z domu, kiedy byłam na kawie, i teraz wstydzi się mnie widzieć z powrotem. Oderwałam wzrok od zdjęć na klatce schodowej – Paris, domku na plaży z zepsutą hydrauliką, Myry w pierwszym dniu przedszkola bez dwóch przednich zębów – i poszłam prosto do szafy. Moje palce na oślep natrafiły na płócienne paski.
Zamek w drzwiach wejściowych się przekręcił.
Moje serce próbowało wydostać się przez gardło.
Nie powinien być w domu. Jeszcze nie. Był istotą z planem. Jego dzień biegł jak szalony. Zegar nigdy mnie nie zawiódł.
Tylne drzwi, pomyślałem. Kuchnia, taras, podwórko. Mógłbym zniknąć w dziesięć sekund.
Wtedy usłyszałem głos. Nie jego. Głos kobiety. Ciepły. Znajomy.
„Nie denerwuj się tak” – powiedział Miles ze śmiechem, takim samym, jakim śmiał się z klientami i ze mną, kiedy to mnie chciał oczarować. „Ona nie ma o tym pojęcia”.
„Nie wiem” – powiedziała kobieta. „Wydawała się dziś rano inna, jakby coś wiedziała”.
Są dźwięki, które ciało rozpoznaje szybciej niż mózg. Ten specyficzny ton głosu przyjaciela. Ten sposób, w jaki S łagodnieje, gdy szeptaliście sobie sekrety od drugiego roku. Tamson. Imię uderzyło mnie z impetem, a potem odbiło się echem, niszcząc wszystko, czego dotknęło.
Przywarłam do kuchennej ściany, idiotycznie próbując zniknąć w płycie gipsowo-kartonowej. Pokój przechylił się, a potem znalazł nowy kąt. Kroki. Ich kroki. Głosy dochodzące z korytarza. Śmiali się – swobodnie, z ulgą. Śmiech, który słychać, gdy prawdziwa praca udawania w końcu dobiega końca.
Schody skrzypiały. Zawsze skrzypiały. To jedna z rzeczy, które kocham w naszym domu – sposób, w jaki zapowiadają ruch, sposób, w jaki przypominają nam, jak nosiliśmy się do łóżek, gdy byliśmy zbyt zakochani, by chodzić jak normalni ludzie. Skrzypienie teraz brzmiało inaczej – jakoś bardziej dotkliwie, bo dźwięk też potrafi być okrutny.
Nie pamiętam, kiedy się zdecydowałam. Byłam już na górze, zanim strach zdążył się sprzeciwić. Jedną ręką trzymałam się poręczy, żeby się nie poddać. Jedną nogą szłam przed drugą, bo ciało dobrze radzi sobie z rutyną, nawet gdy serce uczy się nowego języka.
Drzwi naszej sypialni były uchylone. Ciepłe światło i ciepłe głosy wpadały przez szparę. Mogłam się odwrócić. Mogłam zacząć nowe życie. Zamiast tego, pchnęłam drzwi i nacisnęłam włącznik z przyzwyczajenia czy z buntu – trudno powiedzieć.
Pokój nagle nabrał jasności. Miles stał pośrodku z koszulą rozpiętą do połowy, jakby spieszył się, żeby o mnie zapomnieć. Jego włosy były w nieładzie. Tamson stała przy łóżku – łóżku – z włosami opadającymi z idealnych loków, z rozmazaną szminką. Przez sekundę żadne z nas nie oddychało. Potem wszystko zaczęło dziać się naraz.
„To nie to, na co wygląda” – powiedział Miles za szybko. To to, co mężczyźni mówią w filmach, kiedy zrobią dokładnie to, na co wygląda.
„Naprawdę?” Mój głos był spokojny – stara przyjaciółka w nowej sukience. „Bo cholernie to wygląda, jakby mój mąż i moja najlepsza przyjaciółka mieli się zaraz pieprzyć w moim łóżku”.
Tamson otworzyła usta. Zamknęła je. Spojrzała na mnie, jakby właśnie zdała sobie sprawę, że duchy mogą być żywe i wściekłe.
„Celeste” – zaczął Miles.
„Nie” – powiedziałem. To słowo było murem.
Zrobił krok. Uniosłem rękę. „Nie podchodź bliżej. Nie dotykaj mnie. Nie chcę twoich wyjaśnień”. Przełknąłem ślinę. Metaliczny smak. „Nie obchodzi mnie to”.
Cisza. Nie spokój. Nieobecność przed burzą.


Yo Make również polubił
Przepis na czarną lemoniadę z cytryną: magiczny eliksir, który usuwa toksyny i trwale opróżnia żołądek
CH2 – „TERAZ JESTEM WIELKIM SZEFEM!” – oświadczył syn założyciela w pierwszym dniu pracy, zwalniając mnie publicznie, by dać przykład…
14 przepisów na soki na różne choroby, w tym raka, artretyzmu, cukrzycy i innych
Która kobieta będzie najbardziej atrakcyjna, gdy się odwróci? Odkryj, co twój wybór mówi o twojej osobowości