„Daj spokój” – Brenda zaśmiała się sucho i okrutnie. „Valerie to prostaczka. Wiejska wieśniaczka. Myśli, że ma szczęście, że trafiła szóstkę w totka z moim synem. Nie ma pojęcia, że jest tylko pionkiem”.
Poczułem, jak krew odpływa mi z twarzy. Moje dłonie zrobiły się zimne.
O czym ona mówiła?
„Ale Brenda” – kontynuował głos w telefonie – „jesteś pewna co do mieszkania? Jeśli się rozwiodą, czy ona nie weźmie połowy?”
„Zaplanowaliśmy wszystko” – odpowiedziała Brenda konspiracyjnie, tonem, który przyprawił mnie o mdłości. „Mieszkają razem rok. Maksymalnie osiemnaście miesięcy. Wystarczająco długo, żeby to wyglądało wiarygodnie. Potem Preston zaczyna narzekać. Sprawiamy, że wygląda na niezrównoważoną. Albo jeszcze lepiej, uprzykrzamy jej życie tak bardzo, że odchodzi sama”.
„Mamy rachunki potwierdzające, że Preston wpłacił kaucję. Zamierzamy dochodzić zwrotu mieszkania w sądzie. Nie będzie jej stać na dobrego prawnika”.
Zakryłam usta obiema dłońmi, a łzy napłynęły mi do oczu.
Mieszkanie.
Nasz wspaniały penthouse w centrum Atlanty.
Prawnie transakcja była na moje nazwisko, ale pozwoliłem Prestonowi zająć się nią, żeby schlebić jego ego i sprawić, by poczuł się żywicielem rodziny.
„Ona jest praktycznie sierotą” – kontynuowała Brenda, zrzucając z siebie jeden z butów. Wylądował kilka centymetrów od mojego nosa. „Jej ojciec to emeryt z marginesu społecznego, żyjący z emerytury na Florydzie. Nie ma żadnego wsparcia. Jak tylko odzyskamy jej majątek, wróci do swojej mentalności nędzarza. A Preston w końcu będzie mógł poślubić kobietę z klasą. Kobietę taką jak Kendra”.
Kendra.
To imię zrobiło na mnie piorunujące wrażenie.
Kendra była przyjaciółką Prestona z dzieciństwa. To ona była dziś na ślubie, ubrana w czerwoną sukienkę, która była trochę za ciasna, i z nieco zbyt szerokim uśmiechem.
„Preston jest na dobrej drodze” – powiedziała Brenda, wydmuchując dym w stronę sufitu. „Potrzebował tylko jakiegoś punktu zaczepienia. A Valerie? Cóż, ona jest bardzo solidnym punktem zaczepienia. Sprzedamy mieszkanie, zainwestujemy pieniądze w firmę i będzie miał zapewnione dożywotnie bezpieczeństwo”.
Leżałam tam, moje ciało tak się trzęsło, że bałam się, że podłoga zacznie wibrować.
To nie był żart. To nie było nieporozumienie.
To był rabunek.
Moje małżeństwo, moja miłość, moje życie… wszystko to było jednym wielkim oszustwem mającym na celu kradzież nieruchomości.
Nagle Brenda przestała chodzić.
„Poczekaj” – mruknęła.
Podeszła do łóżka. Zobaczyłem, że jej stopy zwróciły się w moją stronę. Przykucnęła.
Przestałem oddychać.
Moje serce przestało bić.
Przez szparę w drzwiach zobaczyłem jej wyciągniętą rękę. Jej długie, zadbane paznokcie drapały parkiet zaledwie kilka centymetrów od mojej twarzy.
Podniosła coś.
Mój perłowy kolczyk.
Prawdopodobnie upuściłem go, wślizgując się pod niego.
Uniosła go i przyjrzała mu się.
„To śmieci” – mruknęła, rzucając je na stolik nocny. „Prawdopodobnie plastik”.
Wstała, a ja niemal zemdlałam z ulgi.
Ale ulga ta nie trwała długo.
Klamka drzwi się obróciła.
“Mamo?” zawołał głos Prestona.
„Chodź tu, kochanie” – mruknęła Brenda, a jej ton natychmiast zmienił się z chłodnego drapieżnika w troskliwy głos matki.
Do pokoju wszedł mój mąż. Mężczyzna, którego przysięgłam kochać i szanować zaledwie trzy godziny temu.
Czekałam, modląc się, mając nadzieję wbrew wszelkim przeciwnościom, że każe jej odejść, że powie coś, co mnie obroni.
Zamiast tego westchnął i opadł na łóżko tuż nade mną.
„Czy ona tu jest?” zapytał.
„Nie” – powiedziała Brenda. „Pewnie zgubiła się na korytarzu. Słuchaj, musimy porozmawiać o przelewie bankowym, zanim wróci”.
„Wiem, mamo. Wiem” – jęknął Preston. „Ale czy możemy to zrobić jutro? Muszę udawać, że cieszę się na myśl o skonsumowaniu tego małżeństwa dziś wieczorem, a to będzie wymagało mnóstwa energii”.
Coś we mnie pękło.
To nie było pęknięcie. To była katastrofa.


Yo Make również polubił
Domowy Spritz: chrupiące i miękkie ciasteczka!
Zdrowie: Co tłumaczy wzrost zachorowań na raka wśród młodych ludzi?
Co powiecie na „tort wiśniowo-migdałowy z budyniem waniliowym i śmietaną”?
Jak wybielić zęby solą i czosnkiem?