Siostra powiedziała: „Nigdy nie będziesz mieć samochodu”, dopóki nie odebrała mnie firma obsługująca helikoptery – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Siostra powiedziała: „Nigdy nie będziesz mieć samochodu”, dopóki nie odebrała mnie firma obsługująca helikoptery

Szok i cisza

Najpierw rozległ się dźwięk — niski, odległy, niemożliwy do pomylenia.

Rytmiczny dźwięk wirników.

David odezwał się pierwszy. „Czy ona właśnie powiedziała helikoptery? W liczbie mnogiej?”

„Trzy dziś wieczorem” – powiedziałem swobodnie, podchodząc do okna. „Lubię mieć zapasowe na wypadek problemów technicznych”.

Rozmowa zamarła w pełnej oszołomienia ciszy.

Kieliszek do wina wujka Roberta drżał w jego dłoni. „Sarah… czym właściwie się zajmujesz?”

„Jestem właścicielem Williams Aviation” – powiedziałem po prostu. „Zajmujemy się transportem medycznym, lotami biznesowymi, turystyką – w sumie mamy teraz około pięćdziesięciu samolotów”.

Ciocia Linda mrugnęła. „Pięćdziesiąt?”

„Pięćdziesiąt trzy” – poprawiłem. „W zeszłym tygodniu dodaliśmy trzy nowe jednostki medyczne”.

Wtedy nad okolicą pojawiły się helikoptery — smukłe, czarne, ze złotymi napisami, na których widniał napis WILLIAMS AVIATION .

Jessice opadła szczęka.

„Nie” – wyszeptała. „Nie, to nie dzieje się naprawdę”.

„To całkiem realne” – powiedziałem cicho. „Miasto zleca mojej firmie usługi reagowania kryzysowego. Dyspozytor? W ten sposób zarządzam tymi kontraktami”.

Samolot zawisł nad ulicą, a jego wirniki smagały opadłe liście spiralami. Jeden z nich opadł tuż przed BMW Jessiki.

Jej ukochany samochód gwałtownie zakołysał się pod wpływem podmuchu.

Mama jęknęła, ściskając serwetkę.

Marek wyszeptał: „O mój Boże…”

„Język” – odpowiedziała automatycznie mama, nie odrywając wzroku od okna.

Wylądował drugi helikopter. Potem trzeci. Wszystkie identyczne, wszystkie moje.

Jessica wstała, zbladła. „Kłamiesz. Nie stać cię na to. Jedź autobusem!”

„Jeżdżę autobusem, bo to ekologiczne” – powiedziałem. „I dlatego, że mam czas na rozmowy biznesowe. Paliwo do helikopterów jest drogie”.

David sięgnął po telefon, gorączkowo pisząc. Jego oczy rozszerzyły się, gdy czytał na głos.

„Williams Aviation, założona w 2015 roku… roczne przychody… czterdzieści siedem milionów dolarów?”

„Liczby z zeszłego roku” – potwierdziłem. „W tym roku zmierzamy bliżej sześćdziesięciu pięciu”.

Kieliszek do wina wypadł wujkowi Robertowi z rąk i roztrzaskał się na podłodze.

„Sześćdziesiąt pięć milionów?” powtórzyła Jessica słabym głosem.

„Dawać albo brać.”

Mój telefon znów zawibrował.

Kapitan Rodriguez: Gotowa do wypłynięcia, panno Williams.

„No cóż” – powiedziałem, chowając telefon. „To moja kolej”.

Podniosłem kurtkę i zatrzymałem się przy stole.

„Jessica” – powiedziałam życzliwie. „Dziękuję, że mi przypomniałaś, żebym przestała udawać kogoś, kim nie jestem”.

Jej usta zadrżały. „Co to znaczy?”

„To znaczy” – powiedziałem – „że powinienem przestać udawać, że jestem spłukany”.

Otworzyłem drzwi akurat w chwili, gdy pojawił się kapitan Rodriguez w pełnym umundurowaniu, a jego słuchawki błyszczały w świetle lampy na ganku.

„Pani Williams” – powiedział, salutując. „Pani samolot jest gotowy. Zawieźć panią do domu czy do biura głównego?”

„Do domu, proszę” – powiedziałem. „To była długa kolacja”.

Skinął energicznie głową.

Odwróciłam się z powrotem do rodziny, a na wszystkich twarzach malowało się niedowierzanie.

„Szczęśliwego Święta Dziękczynienia” – powiedziałem. „W przyszłym roku może sam pojadę. Albo polecę”.

Kapitan przytrzymał drzwi, gdy wyszedłem na zewnątrz. Wiatr ryczał od wirników. Noc wypełnił zapach paliwa lotniczego.

Wsiadając na pokład środkowego śmigłowca, spojrzałem przez okno po raz ostatni. Jessica wciąż stała przy stole, wpatrując się tępo w niebo, gdy trzy maszyny wzbijały się w górę w formacji.

Ulica poniżej rozświetlała się migającymi światłami, a jej BMW było pokryte cienką warstwą kurzu z wirnika.

„Wszystko w porządku, panno Williams?” – zapytał kapitan Rodriguez przez zestaw słuchawkowy.

„Wszystko jest idealne, Kapitanie” – powiedziałem, odchylając się na skórzanym siedzeniu.

„Wracajmy do domu.”

Miasto rozciągało się w dole, niczym siatka świateł i ruchu. Gdzieś tam w dole autobusy przeciskały się przez korki – te same autobusy, którymi kiedyś jeździłem, planując każdy krok tej właśnie chwili.

Dziś jednak nie tylko wracałem do domu. Ja wstawałem.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

10 objawów niedoczynności tarczycy: Zidentyfikuj oznaki

W niektórych przypadkach tarczyca może odzyskać normalną funkcję, zwłaszcza jeśli problem jest spowodowany niedoborem jodu. Jednak w większości przypadków niedoczynność ...

Rysy na szkłach – nie marnuj pieniędzy: nałóż odrobinę, a znikną natychmiast

Pasta do zębów, zwłaszcza ta zwykła, bez żelu i niezawierająca mikrogranulek ani składników ściernych, może być skutecznie stosowana do polerowania ...

Chrupiące kulki ziemniaczane z serem

Obierz ziemniaki, pokrój je na kawałki i gotuj w dużej ilości osolonej wody, aż będą miękkie (około 15-20 minut). Odcedź ...

Niedobór witaminy B12 – subtelne sygnały, które wysyła Ci organizm

Wskazówki dotyczące serwowania i przechowywania: Najlepiej spożywać koktajl świeżo po przygotowaniu, szczególnie rano na pusty żołądek. Jeśli zajdzie potrzeba, przechowuj ...

Leave a Comment