„W jakich okolicznościach?” – zapytał Wrench. Ton Wrencha był akademicki, kliniczny i pozbawiony emocji – co samo w sobie było przerażające.
„To sprawa między mną a moją siostrą” – warknął Robert, którego cierpliwość się kończyła. „Byłem cierpliwy, ale zabieram Emmę do domu. Mamy jeszcze trochę papierów do podpisania w szpitalu”.
„Emma nigdzie z tobą nie pójdzie” – powiedziałem, robiąc krok, który skrócił dystans.
Spojrzenie Roberta stało się zimne i wyrachowane. Maska całkowicie opadła, odsłaniając prawdziwego drapieżnika kryjącego się pod spodem. „Wtrącasz się w sprawę rodzinną! Mogę natychmiast zadzwonić na policję. Zgłoś, że gang motocyklowy przetrzymuje moją siostrzenicę jako zakładniczkę!”
„Śmiało” – rzuciłam mu wyzwanie, z równym biciem serca i pełnym skupieniem. „Zadzwoń do nich. Poczekamy”.
Dowody i zagrożenie
Wyciągnął telefon, a jego ręka lekko drżała. Zanim zdążył wybrać numer, z klubowni wyszedł Doc z wyrazem kontrolowanego gniewu na twarzy.
„Właśnie rozmawiałem przez telefon z dr. Martinezem w szpitalu St. Mary’s” – oznajmił Doc wystarczająco głośno, by przełamać napięcie. „Matka Emmy, Rosa Rodriguez, walczy z czwartym stadium raka szyjki macicy. Koszt to pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Oferuję, że to zapłacę” – przerwał Robert, desperacko próbując odzyskać kontrolę nad rozmową. „Jeśli Emma zamieszka ze mną, to będzie uczciwa wymiana”.
Doktor zrobił dwa powolne kroki w stronę Roberta, wpatrując się w garnitur. „Naprawdę? Bo dr Martinez potwierdziła też coś interesującego. Rosa Rodriguez stanowczo odmawia podpisania dokumentów dotyczących opieki. Jest przerażona, że będziesz miał kontakt z jej córką. Tak przerażona, że wolałaby umrzeć, niż pozwolić Emmie mieszkać z tobą”.
Twarz Roberta poczerwieniała na głęboką czerwień, niezdrowy odcień. „Moja siostra ma urojenia! Jest kompletnie zdezorientowana środkami przeciwbólowymi!”
„Albo myśli zbyt jasno” – odparłem, wracając do niskiego, groźnego tonu. „Wystarczająco jasno, żeby wiedzieć, jakim jesteś człowiekiem. Nie dostaniesz opieki nad dzieckiem, nie dostaniesz dziewczyny, nie dostaniesz tego, po co tu naprawdę jesteś”.
„Nic o mnie nie wiesz!” – warknął, podejmując ostatnią próbę blefu.
Podniosłem telefon. Na ekranie pojawił się zdigitalizowany plik – raport wewnętrzny, uzyskany dzięki moim kontaktom z czasów Secret Service, kontaktom specjalizującym się w tworzeniu i znikaniu podejrzanych plików. „Isaiah Chen. To twoje prawdziwe nazwisko. Zmieniłeś je na Robert Chen pięć lat temu po śledztwie w sprawie niewłaściwego zachowania wobec nieletniego w Oregonie. Nie postawiono ci zarzutów, ponieważ rodzina przyjęła znaczną ugodę. Potem przeprowadziłeś się do Kalifornii. Zmieniłeś nazwisko. Nowy początek”.
Twarz Roberta z czerwonej stała się śmiertelnie blada. Zatoczył się do tyłu i uderzył w bok swojego mercedesa. „Skąd wiedziałeś…”
„Byłem w Siłach Specjalnych” – powiedziałem, a wspomnienie długich nocy spędzonych w centrum dowodzenia i poszukiwania celu powróciło z przerażającą jasnością. „Wiem, jak znajdować rzeczy, ludzi. Sekrety. Znam teren. Wiem o rodzinie. Wiem o dziecku. I dokładnie wiem, kim jesteś”.
Na parkingu panowała cisza. Piętnastu motocyklistów utworzyło nieprzekraczalny półkole. Pułapka została zastawiona.
„Dzwonię na policję” – powtórzył Robert ledwo słyszalnym głosem.
„Nie” – powiedział Tank, robiąc ostatni krok naprzód. „Nie zrobisz tego. Wsiądziesz do samochodu, odjedziesz i nigdy więcej nie skontaktujesz się z Emmą ani jej matką. Znikniesz z ich życia na zawsze. Będziemy uważnie monitorować każdą transakcję finansową, każde sprawdzenie przeszłości i każdą twoją komunikację”.
„A co jeśli tego nie zrobię?” Robert spróbował z ostatnim błyskiem buntu.
„W takim razie sami zadzwonimy do kilku osób” – powiedziałem. „Do rodziny w Oregonie. Do trzech pozostałych rodzin w dwóch stanach – wszystkie z córkami w wieku Emmy – które znalazłem podczas śledztwa. Wszystkim im płacono za milczenie. Detektyw Sarah Morrison” – dodałem, wbijając ostatni gwóźdź do trumny. „Pracuje w Wydziale ds. Przestępstw Przeciwko Dzieciom. Jest też siostrą Tanka. Chciałaby porozmawiać z panem o kilku nierozwiązanych sprawach, nad którymi pracuje”.
Robert rozejrzał się po twarzach moich ludzi – ludzi, którzy walczyli w bitwie, byli w więzieniu, żyli poza zasadami. Ludzi, którzy rozumieli ideę ostateczności. Jego wzrok powędrował do Tanka, a potem do Wrencha, którego wyraz twarzy był całkowicie obojętny. Instynktownie wiedział, że jeśli zostanie, system sprawiedliwości nie będzie się o nic troszczył.


Yo Make również polubił
WIELE ZASTOSOWAŃ POPIOŁU DRZEWNEGO
Naturalny olej o wielu zaletach: obniża poziom kwasu moczowego, łagodzi lęk, łagodzi artretyzm i reumatyzm, pomaga w walce z uzależnieniami
Cukrzyca we Włoszech: wszystkie prawa i świadczenia wynikające z prawa
Oto dwie skuteczne maski na redukcję zmarszczek na czole, które można przygotować w domu z naturalnych składników: