Zawsze miał znajomości w Waszyngtonie.
Musiał zdawać sobie sprawę, że śmierć systemu nie była przypadkowa.
Że ktoś pomógł mu umrzeć.
Wiedziałem, czego chciał: dowodu, że to zrobiłem.
Dowodu, którego mógłby użyć, żeby mnie zniszczyć, tak jak ja zniszczyłem jego.
Ale nie zdawał sobie sprawy, że zbudowałam lustro zarówno po to, by chronić siebie, jak i jego.
Padał deszcz w noc, kiedy się pojawił.
Wychodziłem z biura w Zurychu, kiedy zobaczyłem go po drugiej stronie ulicy, pod czarnym parasolem.
Szczuplejszy, starszy, siwy na skroniach, ale wciąż mój ojciec – ta sama postawa, arogancja, te same oczy, które kiedyś patrzyły na mnie jak na wykres giełdowy.
Nie pomachał. Skinął tylko głową w stronę baru na końcu ulicy.
W środku zamówił whisky. Ja zamówiłem wodę.
Przyglądał mi się przez chwilę, po czym powiedział: „Wyglądasz dobrze. Bogactwo ci pasuje”.
„Uczyłem się od najlepszych”.
Uśmiechnął się ironicznie i pochylił się. „Wiem, co zrobiłeś”.
„Naprawdę?” – zapytałem, starając się zachować spokojny ton.
„Sabotowałeś Iris. Wrobiłeś nas.”
„Nie musiałem” – powiedziałem. „Zrobiliście to sami”.
Zaśmiał się cicho, ale ręce mu drżały, gdy uniósł szklankę.
„Nie doceniłem cię. Obróciłeś mój system przeciwko mnie”.
„Nie” – powiedziałem. „Obróciłeś to przeciwko sobie. Po prostu pozwoliłem prawdzie wyjść na powierzchnię”.
Długo na mnie patrzył, a pod gniewem tliło się coś na kształt dumy.
Potem wyciągnął z kieszeni małego pendrive’a i przesunął go po stole.
„Zabrałem to z jednego z przejętych serwerów, zanim przybyli audytorzy” – powiedział.
„To twój kod, Adamie. Oryginalne pliki Heliosa – niezmodyfikowane. Z twoimi metadanymi”.
Wpatrywałem się w to.
To był dowód – dowód, że jestem prawowitym stwórcą.
Ale mój ojciec nigdy nie dawał prezentów bez trucizny.
„Dlaczego mi to dajesz?” zapytałem.
Uśmiechnął się lekko. „Bo federalni przyjdą po ciebie następnym razem. A ja wolę, żebyś był mi coś winien, niż patrzeć, jak gnijesz”.
Odchyliłam się do tyłu, a serce biło mi spokojnie. „Dlaczego miałabym ci zaufać?”
„Bo” – powiedział cicho – „nadal jesteś moim synem”.
Tej nocy nie spałem.
Pendrive leżał na moim biurku, błyszcząc jak pokusa.
Gdybym go użył, mógłbym całkowicie oczyścić swoje imię.
Gdybym go zniszczył, nikt nigdy nie mógłby niczego udowodnić.
Tak czy inaczej, równowaga sił uległaby zmianie.
I po raz pierwszy nie byłem pewien, czy tego chcę.
Bo gdzieś pośród gruzów imperium mojego ojca, jakaś część mnie wciąż potrzebowała, by dostrzegł we mnie nie rywala, nie zagrożenie, ale swoje dzieło.
Ale mężczyźni tacy jak Robert Vale nie widzą swoich synów.
Widzą tylko następców – lub następców.
O świcie dokonałem wyboru.
Otworzyłem podjazd.
W środku znajdowały się tysiące plików: logi, prototypy, a nawet fragmenty kodu, które napisałem o trzeciej nad ranem lata temu.
A na końcu, zakopana notatka.
Dla Adama.
Jeśli to czytasz, to znaczy, że przegrałem. Może ty też. Ale przynajmniej teraz jesteśmy równi.
— Tata
W następnym tygodniu agent Wyatt pojawił się osobiście.
Wysoki, uprzejmy, ubrany jak ktoś, kogo wyszkolono, by zniknął na widoku.
Spotkał się ze mną w moim biurze z widokiem na jezioro, przyjął filiżankę kawy, której nie wypił, i od razu przeszedł do rzeczy.
„Panie Vale” – powiedział – „Biuro ma powody sądzić, że awaria systemu Iris była celowa”.
Złożyłam ręce. „Już mi to mówiłeś”.
Zerknął na swoje notatki. „Nie powiedziałeś nam, że wbudowałeś automatyczną funkcję lustrzaną”.
Uśmiechnąłem się lekko. „Nie możesz tego udowodnić”.
Nie odwzajemnił uśmiechu. „Masz rację. Nie możemy. Architektura była nieskazitelna. Ani śladu autora. Ktokolwiek to zbudował, był bardzo, bardzo ostrożny”.
Potem zamknął teczkę. „Ale między nami, myślę, że wyświadczyłeś światu przysługę. Vale Financial to był bałagan. Korupcja do szpiku kości”.
Zamrugałam, niepewna, czy to jakiś podstęp.
Wstał, wygładzając marynarkę. „Sprawa wkrótce zostanie zamknięta. Miłego pobytu w Zurychu, panie Vale”.
I tak po prostu odszedł.
Długo siedziałem, gapiąc się na drzwi.
Ulga nie nadeszła.
Uświadomiłem sobie tylko, że zbudowałem coś na tyle potężnego, by przerazić rząd – a oni postanowili pozwolić mi to zatrzymać.
Następne miesiące były jak rozmycie pędu.
21 Analytics rozwijało się szybciej, niż nawet ja przewidywałem.
Liczba klientów podwoiła się. Liczba inwestorów potroiła.
Wszyscy chcieli mieć kawałek człowieka, który „przewidział” upadek starego systemu.
Ale sukces ma swoją cenę: kontrolę.
Im więcej ludzi mnie obserwowało, tym trudniej było ukryć to, co zbudowałem we własnej firmie.


Yo Make również polubił
Czym są te białe grudki, które pojawiają się na skórze i jak pozbyć się ich w naturalny sposób?
Spektakularny rozkwit roślin – wystarczy jedna łyżeczka!
Le mezze lune sulle unghie rivelano il nostro stato di salute
Niezwykła 3-dniowa zupa detox, która pozbędzie się stanów zapalnych, tłuszczu z brzucha i toksyn – jedz ile chcesz!