Wczorajsza noc miała być normalna.
To ta część, która krąży mi po głowie jak piosenka, której nienawidzisz, ale nie możesz przestać nucić. Nie „romantyczna”, nie „wyjątkowa”, nie „odmieniająca życie”. Po prostu normalna. Kolacja w centrum miasta z moim mężem Carlosem i jego dwójką przyjaciół ze studiów – Alexem i Becky – w nowej restauracji, o której Carlos mówił od momentu jej otwarcia.
„Nie da się dostać rezerwacji” – powtarzał tygodniami, jakby gonił za zdobyczą. „Robią tam tę całą truflową aferę. Będziesz zachwycony”.
Powiedziałam „tak”, bo mówienie „tak” stało się moim domyślnym zachowaniem przez ostatnie pięć lat. „Tak” dla jego restauracji. „Tak” dla jego przyjaciół. „Tak” dla jego grafiku, nastrojów i opinii, które zawsze docierały do mnie w przebraniu faktów.
I przez pierwsze pół godziny wydawało się, że jest w porządku.
W lokalu było tłoczno. Czyjaś drużyna coś wygrała – lokalne zawody sportowe, play-offy, nie wiem. W całej sali panował szmer kart kredytowych niczym w ulu. Ludzie wznosili toasty przy barze, kelnerzy tańczyli między stolikami, niosąc talerze jak na równoważni, a co kilka minut ktoś gdzieś wybuchał wiwatem, który sprawiał, że patrzyłeś w górę, nawet jeśli cię to nie obchodziło.
Usiedliśmy w kabinie, która była trochę za ciasna – takiej, w której albo się pochylasz i czujesz się intymnie, albo odchylasz się do tyłu i czujesz się uwięziony. Carlos wślizgnął się obok mnie, jak zawsze, opierając jedną rękę na górnej części kabiny w ten swobodny, zaborczy sposób, który kiedyś sprawiał, że czułam się wybrana, a teraz po prostu… kontrolowana.
Alex i Becky już tam byli, oboje ubrani tak, jakby wciąż żyli w świecie imprez absolwentów i weekendowych wycieczek.
Alex był barczysty i głośno się śmiał, typ faceta, który każdemu nadawał przezwisko i nazywał to budowaniem więzi. Becky miała idealnie ułożone włosy i telefon zawsze w dłoni, nawet gdy udawała, że go nie ma. Byli na tyle przyjacielscy, że znali się od zawsze.
Zrobiliśmy to, co zwykle, czyli pogadaliśmy.
Praca. Ceny nieruchomości. Ten jeden profesor, którego wszyscy nienawidzili na studiach. Zbliżająca się podróż Becky do Sedony. Fantasy Football League Alexa, która najwyraźniej wymagała statutu.
Siedziałem tam, uśmiechając się, kiwając głową i popijając wodę. Nigdy nie byłem dobry w wciskaniu się w cudzą nostalgię. Kiedy ludzie zaczynają opowiadać historie ze „starych dobrych czasów”, zawsze czuję się jak zastępca kierownika, który pojawił się w połowie zmiany i przegapił żart.
Carlos jednak ożył.
W towarzystwie przyjaciół zawsze stawał się wersją samego siebie, którą lubił najbardziej – pewny siebie, bystry, zawsze starający się być najzabawniejszą osobą przy stole. Widziałem, jak przechylał głowę w określony sposób, opowiadając jakąś historię, robił pauzę dla efektu, uśmiechał się, jakby oczekiwał oklasków.
W pewnym momencie kelner przyniósł napoje.
Carlos zamówił whisky. Zawsze tak robił. „Czysta” – powiedział, jakby to coś znaczyło.
Becky zamówiła koktajl z kwiatkiem. Alex zamówił piwo i zażartował, że jest „prostakiem”.
Zamówiłem colę.
Carlos uniósł brwi i spojrzał na mnie. „Naprawdę?”
„Prowadzę” – powiedziałem.
„Moglibyśmy wziąć Ubera” – zaproponował, jakby robił mi przysługę.
„Wszystko w porządku” – powiedziałem i wziąłem łyk.



Yo Make również polubił
Oto dlaczego znalezienie monety jednocentowej w klamce samochodu może być poważnym ostrzeżeniem
Sześć miesięcy po pogrzebie męża zobaczyłam go w Costco i poszłam za nim z daleka do domu, gdzie dwójka dzieci nazywała go „dziadkiem”
Działa jak marzenie!
Moja teściowa oskarżyła moją córkę o to, że nie jest moją żoną podczas kolacji z okazji Dnia Ojca – reakcja mojej matki zszokowała wszystkich