Jake skinął głową w stronę matki. „Mówiłaś, że jesteśmy spłukani”.
Ashley warknęła: „Byliśmy spłukani!”
„A mimo to” – odparł Jake podniesionym głosem – „dostawałeś pieniądze od babci, a mimo to wciąż mówiłeś mi, że nie możesz pomóc mi z książkami”.
Derek próbował odzyskać kontrolę, wymuszając spokój. „Mamo, nawet jeśli pomogłaś nam wcześniej, to nie usprawiedliwia…”
„Nie zwrócono ani grosza” – wtrąciłem.
Cisza.
Jake powoli wypuścił powietrze, jakby ktoś właśnie wycisnął z niego powietrze.
Ashley wyglądała, jakby miała zemdleć, ale całe życie widziałam, jak Ashley płakała i dramatyzowała, uciekając przed konsekwencjami. Nie poruszyła mnie jej twarz. Poruszyła mnie cicha postać prawdy, która w końcu się podniosła.
„Nie zatrudniłem detektywa, bo chciałem cię skrzywdzić” – powiedziałem. „Zatrudniłem ich, bo kiedy wygrywa się takie pieniądze, nie można być naiwnym. Trzeba być ostrożnym”.
Zamknąłem folder w połowie, po czym otworzyłem go ponownie na kolejnej sekcji.
„Ale oto najciekawsza część” – powiedziałem. „Śledczy nie patrzył tylko na twoje wydatki”.
Derekowi zadrżało w gardle. „Na co jeszcze patrzyli?”
„Twoje dyskusje na temat mojego majątku” – powiedziałem.
Twarz Ashley z czerwonej stała się szara.
Dłoń Dereka zacisnęła się na oparciu sofy tak mocno, że aż zbielały mu kostki.
„Najwyraźniej” – kontynuowałem – „oboje otwarcie mówiliście na spotkaniach rodzinnych, ile może być wart ten dom, jak moja polisa na życie mogłaby „rozwiązać” wasze problemy finansowe i jaką ulgą byłoby, gdybym w końcu… przestał być dla was ciężarem i uczynił was oboje bogatymi”.
Nastała tak zupełna cisza, że słyszałem miarowe tykanie starego zegara stojącego na korytarzu; każdy odgłos przypominał uderzenie młotka sędziowskiego.
Jake powoli wstał, a jego twarz wyrażała niedowierzanie.
„Mówiłaś tak o babci?” – zapytał łamiącym się głosem. „Mamo… jak mogłaś?”
Usta Ashley otworzyły się, a potem zamknęły. Łzy znów napłynęły, ale tym razem wyglądały mniej jak przedstawienie, a bardziej jak panika.
„Nie miałam tego na myśli” – wyszeptała.
„Dokładnie tak to brzmi” – warknął Jake.
Derek próbował przemówić, ale słowa nie chciały znaleźć sensu.
I nie skończyłem.
Przeszedłem na inną stronę.
„Śledczy odkrył jeszcze coś” – powiedziałam, starając się zachować spokój w głosie, bo gdybym pozwoliła, by gniew mną zawładnął, straciłabym jasność umysłu, o którą tak ciężko walczyłam.
Oczy Dereka się zwęziły. „Co jeszcze?”
„Derek” – powiedziałem cicho – „mówisz ludziom, że mam demencję”.
Jego twarz zbladła.
Jake gwałtownie odwrócił się w jego stronę. „Wujku Dereku?”
Usta Dereka poruszyły się, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
„Najwyraźniej” – kontynuowałem – „przygotowywałeś grunt pod zakwestionowanie moich zdolności umysłowych, gdybym kiedykolwiek zmienił testament”.
Głos Jake’a podniósł się, ostry z niedowierzaniem. „To nieprawda. Powiedz mi, że to nieprawda”.
Odpowiedzią było milczenie Dereka.
Ashley wydała z siebie taki dźwięk, jakby ktoś ją uderzył.
Szedłem dalej.
„Och, będzie lepiej” – powiedziałam, a mój ton był łagodny, co sprawiało, że brzmiał jeszcze brutalniej. „Ashley, zgłębiałaś przepisy dotyczące opieki. Nie dlatego, że się o mnie martwisz. Bo dowiedziałaś się, że jeśli zostanę uznana za ubezwłasnowolnioną, ty i Derek moglibyście przejąć kontrolę nad moim majątkiem”.
Ashley gwałtownie pokręciła głową. „Nie. Nie, nigdy…”
„Zapisz to” – powiedziałem cicho. „Mam udokumentowane dowody”.
Podniosłem telefon.
„Niesamowite, co mówią ludzie, kiedy myślą, że nikt ich nie nagrywa” – dodałem.
Twarz Ashley się zmarszczyła.
„Kazałeś nas śledzić” – wyszeptał Derek i po raz pierwszy jego głos zabrzmiał cicho.
„Udokumentowałam zachowanie moich dzieci wobec ich starszej matki” – poprawiłam. „W tym rozmowę, w której oboje mówiliście o tym, o ile łatwiejsze byłoby wasze życie, gdybym miała udar albo zawał serca”.
Jake usiadł ciężko na krześle naprzeciwko mnie, zaciskając obie ręce na podłokietnikach, jakby potrzebował czegoś solidnego.
„Chyba zwymiotuję” – mruknął.
Wyciągnąłem rękę i dotknąłem jego dłoni, uziemiając go.
„Nie martw się, kochanie” – powiedziałam cicho. „Dobra wiadomość jest taka, że nigdy nie musisz się zastanawiać, kim jesteś. Już to pokazałaś”.
Jake spojrzał na mnie, jego oczy były wilgotne. „Babciu…”
Ścisnęłam jego dłoń.
„Zła wiadomość” – ciągnąłem, podnosząc wzrok z powrotem na Ashley i Dereka – „jest taka, że wy dwaj podjęliście kroki, które mają na celu przygotowanie się do kradzieży mojej osoby”.
Oddech Dereka stał się płytki.
Łzy Ashley spływały po jej twarzy bezgłośnie.
„Co zamierzasz zrobić?” zapytał Derek ochrypłym głosem.
„Podjąłem kroki, żeby się chronić” – powiedziałem. „Prawnie, medycznie i finansowo. Więc nikt nie może mnie przedstawić jako zagubionego czy bezbronnego, kiedy podejmuję decyzje, które ci się nie podobają”.
Derek przełknął ślinę. „Jakie kroki?”


Yo Make również polubił
Rdzenie prawników: 7 dobrych powodów, aby z nich korzystać
Piję ten napój przed snem! Usuwa nadmiar toksyn.
Jak usunąć czarną pleśń z silikonu w łazience w 10 minut
Jedna tabletka pod pelargonią zapobiegnie żółknięciu liści i ożywi nawet obumierający kwiat.