Nie miałam jasno określonego celu. Po prostu wiedziałam, że nie mogę już usiedzieć w miejscu.
Wytarłem ławkę rękawem, bardziej z przyzwyczajenia niż z konieczności, podniosłem walizkę i ruszyłem w stronę przystanku autobusowego na rogu. Mała metalowa wiata była pusta, kilka wyrzuconych paragonów powiewało przy krawężniku. Rozkład jazdy przyklejony do szyby został zaktualizowany od czasu mojej ostatniej jazdy autobusem; niektóre trasy zostały zdjęte, inne zmienione. Czasy zmieniają się po cichu, gdy się nie patrzy.
Wsiadłem do pierwszego autobusu, który przyjechał, wrzucając monety do automatu z resztą moich drobnych. Kierowca skinął głową, nie patrząc na mnie. Usiadłem z tyłu, tam gdzie siedziałem lata temu z Brendanem, a jego szkolny plecak obijał mi się o ramię.
Patrzyłem, jak okolica przesuwa się obok: centrum handlowe z pralnią i sklepem za dolara, starzejąca się stacja benzynowa z połową niesprawnych dystrybutorów, kościół z szyldem, który zawsze zdawał się mieć nie te litery, co do przesłania. Ludzie wsiadali i wysiadali, ich życie toczyło się między alejkami.
Przycisnęłam czoło do chłodnej szyby i starałam się nie myśleć o tym, że mój adres domowy stał się miejscem, obok którego mogłam przejść jak obok każdego innego.
W południe, po dwukrotnej przesiadce i dłuższym niż było to konieczne marszu, minąłem rząd nowych kamienic niedaleko parku. To był ten rodzaj inwestycji, który widuje się na błyszczących ulotkach „Nowoczesne życie w sercu miasta” – z czystymi liniami, szerokimi oknami i wypolerowanymi balustradami, które idealnie odbijały światło.
Jeden z nich wyglądał znajomo.
Brendan i Kayla rozmawiali o możliwości przeprowadzki tam kiedyś. Przypomniałem sobie broszurę na kuchennym blacie sprzed miesięcy i to, jak Kayla obrysowała wypielęgnowanym paznokciem obraz tarasu na dachu.
„Wyobraź sobie, jakie imprezy moglibyśmy tam urządzać” – powiedziała. „A mama mogłaby mieć pokój gościnny na dole. Miałaby wszystko, czego potrzebuje”.
Jej ton był na pierwszy rzut oka hojny. Ale pod spodem krył się odrobina czegoś innego. Własności. Kontroli. Poczucia, że gdzieś mnie umieściła, jak mebel, który potrzebuje wyznaczonego kąta.
Teraz, stojąc po drugiej stronie ulicy naprzeciwko tych samych domów szeregowych, z rączką walizki wbitą w dłoń, dostrzegłem ruch za cienkimi firankami narożnego mieszkania.
Brendan stał przy stole w jadalni, lekko zgarbiony, z włosami wymagającymi przycięcia, jak zawsze, gdy był zestresowany. Kayla siedziała naprzeciwko niego, wyprostowana, kartkując teczkę wyćwiczonym ruchem nadgarstka. Ich głowy były blisko siebie, a miny skupione.
Zaśmiała się z czegoś na stronie, przechylając teczkę w jego stronę. Uśmiechnął się krzywo, ale uśmiech nie sięgnął jego oczu.
Uniosła błyszczącą kartkę. Nawet z miejsca, w którym stałam, mogłam dostrzec obraz – kuchnię z lśniącymi, białymi blatami, wyspą w kształcie wodospadu i sprzętami ze stali nierdzewnej. Odbicie Brendana migotało delikatnie na błyszczącej podłodze na zdjęciu.
Kayla wskazała na niego z entuzjazmem, jej dłoń przecinała powietrze, jakby w myślach podpisywała kontrakt.
Brendan odwrócił wzrok.
Wziął kubek, uniósł go do ust, ale nie pił. Jego wzrok powędrował w stronę okna, w stronę ulicy. Przez ułamek sekundy zdawało mi się, że mnie widzi, że jego wzrok spotkał się ze mną przez dal.


Yo Make również polubił
Pałeczki Nugatowe z Nutellą i 150 g orzechów laskowych
Smaczny mus czekoladowy z małą ilością kalorii i tylko 3 składnikami
Ekspresowy Jabłkowy Placek – Gotowy w 10 Minut i Zawsze Rozchwytywany
Próbowałeś już tego hacka? Przydatne informacje!