Ojciec mojej narzeczonej nazwał mnie „śmieciem” podczas kolacji, a potem błagał mnie, żebym nie odwoływał fuzji… – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Ojciec mojej narzeczonej nazwał mnie „śmieciem” podczas kolacji, a potem błagał mnie, żebym nie odwoływał fuzji…

Mój telefon zaczął dzwonić zanim dojechałem do głównej drogi.

Pozwoliłem mu zadzwonić.

Nie miałem nic do powiedzenia jej matce, która chciałaby „załagodzić sytuację”. Ani jej bratu Jamesowi, który wysyłał mi jakieś półsercowe, półśmiałe SMS-y w stylu: „To było ciężkie, stary. Przykro mi z powodu taty”.

To nie byli źli ludzie.

Tylko słabe.

Za bardzo bali się mężczyzny siedzącego na czele stołu, żeby odsunąć krzesła i odejść.

Stałem się bardzo dobry w odchodzeniu.

Miałem ważniejsze telefony do wykonania.

„Zadzwoń do Catherine” – powiedziałem, naciskając komendę głosową na kierownicy i wjeżdżając na autostradę.

System alarmowy mojego samochodu zadzwonił, a potem w słuchawce usłyszałem głos mojego asystenta.

„Panie Cross?” – odpowiedziała, mimo że była prawie dziesiąta w piątek i miała pełne prawo mnie zignorować. „Czy wszystko w porządku?”

Catherine była ze mną od sześciu lat. Jeszcze zanim świat biznesu dowiedział się, kim naprawdę jest „Adrien Cross”. Potrafiła odczytywać moje nastroje równie dobrze, jak sprawozdania finansowe.

„Anuluj fuzję Blackwood Industries” – powiedziałem.

Zapadła cisza. W tle słychać było szelest papieru.

„Proszę pana” – powiedziała ostrożnie, a to jedno słowo wiele znaczyło – „mamy podpisać dokumenty w poniedziałek. Badanie due diligence zakończone. Finansowanie zabezpieczone. Zarząd…”

„Wiem” – powiedziałem. „Zabij to”.

„Same opłaty za rozwiązanie umowy będą wynosić—”

„Nie obchodzą mnie te opłaty”. Zacisnąłem dłonie na kierownicy. „Zgłoś sprawę do ich działu prawnego jeszcze dziś wieczorem. Powołując się na… »nie do pogodzenia różnice w kulturze korporacyjnej i wizji«”.

„Adrien”. Porzuciła formalność. Zrobiła to tylko wtedy, gdy myślała, że ​​zaraz nas zepchnę z klifu. „To umowa na dwa miliardy dolarów. Cokolwiek się wydarzyło przy kolacji…”

„Nazwał mnie śmieciem, Cat” – powiedziałam beznamiętnym głosem. „Na oczach całej sali. Dał jasno do zrozumienia, że ​​ktoś taki jak ja nigdy nie będzie wystarczająco dobry dla jego rodziny, a co za tym idzie, dla jego firmy”.

Po drugiej stronie słuchawki rozległ się głośny wdech.

„Ten drań” – mruknęła.

Palce Catherine uderzały w klawiaturę z prędkością karabinu maszynowego. Wyobrażałem ją sobie siedzącą przy kuchennym blacie w Brooklynie, z otwartym laptopem, włosami spiętymi w niedbały kok, z kotem wpatrującym się w nią z góry lodówki.

„W ciągu godziny przygotuję projekt wypowiedzenia umowy” – powiedziała. „Chcesz, żebym przekazała to prasie finansowej, czy poczekała do porannego cyklu?”

„Jeszcze nie” – powiedziałem. „Niech się najpierw obudzi i zobaczy oficjalne ogłoszenie. Nakarmimy wilki do jutra w południe”.

„Z przyjemnością”. W jej głosie pojawił się uśmiech. „Coś jeszcze?”

Zastanowiłem się przez chwilę, obserwując światła reflektorów przemykające przez jezdnię na drugim pasie. Przed nami blado świeciła panorama miasta, poszarpana korona ze stali i szkła.

„Tak” – powiedziałem. „Umów się na spotkanie z Pinnacle Corp. na poniedziałek. Jeśli Blackwood Industries nie będzie chciało sprzedać, może zrobi to ich największy konkurent”.

Catherine roześmiała się. Cicho, z niedowierzaniem.

„Zamiast tego kupisz jego rywala?”

„Dlaczego nie?” – zapytałem. „Śmieci muszą się trzymać razem, prawda?”

Wypuściła powietrze, a jej głos był w połowie śmiechem, w połowie westchnieniem bitwy.

„Załatwione” – powiedziała.

Rozłączyłem się.

Tej nocy po raz pierwszy węzeł w mojej piersi rozluźnił się choć odrobinę.

Droga do miasta rozpościerała się przede mną, długa, ciemna i znajoma. Każda mijana latarnia przypominała mi, jak daleko zaszedłem od miejsca, z którego wyszedłem.

Od dzieciaka, który spał w schroniskach i przeżył dzięki darmowym szkolnym obiadom.

Harold sądził, że to właśnie te „śmieci” zgniotły go pod jego markowymi mokasynami.

Myślał, że zna moją historię.

Wiedział, że najłatwiej znaleźć tę część: biedne pochodzenie, zacząłem pracować w wieku czternastu lat, ukończyłem college, a potem uniwersytet stanowy, pracowałem na zmiany w magazynie i dorabiałem jako ochroniarz, żeby opłacić zajęcia.

Wiedział, że nigdy nie miałam funduszu powierniczego ani siatki bezpieczeństwa.

Tęsknił za wszystkim, co nastąpiło później.

Nie wiedział, że ten zadziorny chłopak, na którego patrzył z góry, zbudował coś ogromnego, pozostając w cieniu.

Cross Technologies — firma, z którą jego własna firma rozpaczliwie próbowała się połączyć, aby utrzymać się w erze technologii — była moja.

Że spędziłem ostatnią dekadę kupując patenty niczym losy na loterii, podkradając najsprytniejszym ludziom sprzed nosa większych firm, strategicznie pozycjonując się w każdym zakątku branży, która kręciła się szybciej niż koła jego wózka golfowego.

Nie wiedział, bo nie chciałam, żeby wiedział.

Wcześnie zrozumiałem, że prawdziwa władza nie zawsze znajduje się na szczycie stołu.

Czasem siedzi dwa siedzenia dalej, uśmiecha się, mówi bardzo mało, pozwalając pyszałkom takim jak Harold myśleć, że trzymają wszystkie karty w ręku.

Pozwól im cię lekceważyć.

Ich wyraz twarzy staje się o wiele lepszy, gdy zdają sobie sprawę, że talia kart przez cały czas należała do Ciebie.

Gdy wjechałem do podziemnego garażu mojego budynku, mój telefon znów zadzwonił.

„Prywatne” – widniał na ekranie. Rozpoznałem numer.

Wyłączyłem silnik i odebrałem.

„Martin” – powiedziałem. „Późna noc dla dyrektora finansowego”.

„Adrien” – odezwał się głos w słuchawce, lekko zdyszany i lekko spanikowany. „Przepraszam, że dzwonię tak późno, ale właśnie otrzymaliśmy od Cross Technologies zawiadomienie o rozwiązaniu umowy o fuzji. ​​Musiała zajść jakaś pomyłka”.

„Nie ma mowy” – powiedziałem, otwierając drzwi.

Wyszedłem do cichej, betonowej jaskini garażu, a stukot moich butów rozbrzmiewał w pustce. Moja Honda wyglądała na niemal zawstydzoną, zaparkowana między dwoma samochodami sportowymi, które prawdopodobnie nigdy nie widziały niczego gorszego niż podjazd dla samochodów parkingowych.

„Ale jesteśmy gotowi podpisać umowę w poniedziałek” – kontynuował Martin Webb. „Zarząd już zatwierdził, akcjonariusze oczekują…”

„W takim razie zarząd” – powiedziałem, wpisując kod dostępu przy windzie – „powinien był o tym pomyśleć, zanim ich dyrektor generalny publicznie mnie upokorzył podczas dzisiejszej kolacji”.

Cisza.

A potem cicho, jakby już wiedział i miał nadzieję, że się myli:

„Co zrobił Harold?”

„Zapytaj go” – powiedziałem. „Jestem pewien, że dostaniesz bardzo… szczegółową wersję wydarzeń”.

Drzwi windy się otworzyły. Wszedłem do środka.

„Dobranoc, Martinie.”

„Adrien, zaczekaj…”

Rozłączyłam się, zanim zaczął mówić rzeczy, których mógłby żałować.

Będzie mnóstwo powodów do żalu.

Jego mnie nie interesowało.

Nalałem sobie szkockiej w moim penthousie i wyszedłem na balkon.

W dole rozciągało się miasto – świecąca tablica ulic, okien i nocnych taksówek.

Dzieci w tamtejszych sypialniach kładły się spać głodne.

Ktoś zmywał naczynia w tylnej kuchni po zmianie obiadowej.

Ochroniarz obserwował migający czarno-biały monitor i odliczał godziny do ich powrotu do domu.

Znałem te życia. Tę harówkę. Ten głód.

Harold tego nie zrobił.

Wiedział, jak to jest, gdy jego czas gry zostaje przesunięty.

Gdzieś tam, temu człowiekowi groziło zepsucie wieczoru.

Zastanawiałem się, czy od razu skojarzy fakty, czy też zajmie mu trochę czasu, zanim zda sobie sprawę, że „śmieci” przy jego stole kontrolują to, czego jego firma potrzebuje, aby przetrwać kolejny rok fiskalny.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Matowa martwa orchidea: Dodaj szczyptę tego naturalnego składnika, aby ją ożywić i dać jej drugie życie.

Glukoza: rozwiązanie dla osłabionych storczyków Mało znanym trikiem wśród ogrodników, ale bardzo skutecznym, jest użycie glukozy do ożywienia osłabionych storczyków ...

Zupa warzywna z ciecierzycą i sosem jogurtowym

Do zupy: 100 g ciecierzycy 1,5 litra (7 szklanek) wody 1 cebula Oliwa z oliwek 1 łodyga selera 1 papryczka ...

8 ostrzegawczych sygnałów niskiego poziomu tlenu we krwi

8 sygnałów ostrzegawczych niskiego poziomu tlenu: 1. Uczucie duszności (duszność)Może pojawić się trudność z oddychaniem lub potrzeba głębszych wdechów. Często ...

Mój mąż nie chce już jeść chleba ze sklepu, chleba bez wyrabiania

Wszystkie składniki umieścić w misce i wymieszać na gładkie ciasto. Przykryj folią spożywczą i odstaw do wyrośnięcia na 12 godzin ...

Leave a Comment