Moje palce zacisnęły się na mosiężnej poręczy.
„A skoro już tu jesteśmy” – kontynuowała, jakbyśmy byli w sali konferencyjnej, a nie stali nad grobem mojego syna – „musimy coś wyjaśnić. Masz trzydzieści dni, żeby się wynieść z mojego domu”.
Ścisnęła, wbijając paznokcie w materiał mojego płaszcza.
„Właściwie…” Przechyliła głowę, wpatrując się w moją twarz. „Patrząc na ciebie teraz, myślę, że trzydzieści dni to za dużo. Chcę, żebyś wyjechał dziś wieczorem. Rozmawiałam już z pośrednikiem nieruchomości. Dom jest sprzedany”.
Słowa zawisły w wilgotnym powietrzu, cięższe od deszczu.
Sprzedany.
Ten dom – Craftsman przy cichej ślepej uliczce w Bellevue, z klonem, na który wspinał się Leo – był domem, który kupiłam dwadzieścia lat wcześniej. Na papierze należał do Funduszu Powierniczego Rodziny Bennettów, instrumentu, który założyłam, żeby chronić go przed pozwami i oportunistami. Pozwoliłam Jasonowi i Meg


Yo Make również polubił
Woda z zatoki: naturalny środek oczyszczający organizm od wewnątrz
8 przedmiotów gospodarstwa domowego, które zwiększają ryzyko zachorowania na raka
Naturalny olejek, który regeneruje rzęsy i brwi w 10 dni
Masz ochotę na dobrą, orzeźwiającą lemoniadę?