Moja matka uderzyła mnie w twarz na oczach 200 gości, bo odmówiłem oddania im mojego penthouse’u. To był ostatni raz, kiedy chroniłem ich wizerunek zamiast własnego życia. – Page 5 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Moja matka uderzyła mnie w twarz na oczach 200 gości, bo odmówiłem oddania im mojego penthouse’u. To był ostatni raz, kiedy chroniłem ich wizerunek zamiast własnego życia.

Uśmiechnęłam się gorzko i odwróciłam się od okna. Zadzwonił telefon. Nieznany numer.

Wbrew własnemu rozsądkowi odpowiedziałem: „Madison?” Młodszy brat Briana.

Jego głos był zdyszany, lekko spanikowany. „Musisz to zobaczyć” – powiedział pospiesznie. „Twój tata wygląda, jakby miał zemdleć. Właśnie wszedł ten Chińczyk w garniturze z, powiedzmy, dwoma prawnikami. Powiedział twoje imię i coś o umowach partnerskich. Twoja mama dosłownie krzyknęła, kiedy go zobaczyła. Kim jest ten facet?”

„Ktoś, kto wierzy w ochronę swoich inwestycji” – powiedziałem. „Twój tata w kółko powtarza „pan Chen”” – wyszeptał. „Czy to ten Chen? Ten, który jest właścicielem…”

„Muszę iść” – powiedziałem i rozłączyłem się. Telefon zadzwonił ponownie niemal natychmiast. Tym razem Marcus.

„Jesteś na głośniku” – powiedział. „Jestem tu z twoimi rodzicami. I około… dwustu bardzo zainteresowanych świadków”. Słyszałem stłumiony odgłos sali balowej przez tłum – przesuwanie krzeseł, brzęk sztućców, cichy szelest przesuwających się ludzi, nerwowy śmiech kogoś, kto nie wiedział, gdzie patrzeć.

„Richard” – rozległ się głos Marcusa, gładki, opanowany i wzmocniony przez system nagłaśniający – „muszę coś wyjaśnić wszystkim obecnym”. „Panie Chen” – powiedział mój ojciec cienkim i łamliwym głosem. „Ja… ja nie wiedziałem, że będziesz…”

„Madison Hayes” – kontynuował Marcus, ignorując go – „to nie jest jakaś tam pracownica w mojej firmie. Jest naszą wiceprezes ds. rozwoju, zarządzającą całą naszą ekspansją w regionie Azji i Pacyfiku”. W kolejce rozległy się zbiorowe westchnienia, nakładając się na siebie.

„To niemożliwe” – wyrzucił z siebie tata. „Ona pracuje… pracuje dla jakiejś… jakiejś firmy w mieście”. „Ta firma” – powiedział Marcus – „to Hayes Capital. Moja firma. Awansowaliśmy ją trzy lata temu. Transakcja w Singapurze, która przyniosła nam czterdzieści milionów dolarów zysku? Madison tym kierował. Biuro w Tokio, które jest teraz naszym najbardziej dochodowym oddziałem międzynarodowym? Madison zbudował to od podstaw”.

„Kłamiesz” – pisnął głos mojej matki. „Pani Hayes” – powiedział Marcus z cierpliwością jak cienki nóż – „twoja córka jest jedną z najcenniejszych dyrektorek w tym mieście. Ten penthouse, który próbowałaś jej dziś wieczorem odebrać, jest częścią jej pakietu wynagrodzeń dla kadry kierowniczej. Pakietu” – dodał, a jego głos stał się jeszcze bardziej chłodny – „który obejmuje pewne zabezpieczenia”.

„Zabezpieczenia?” powtórzył tata. „Jakie zabezpieczenia?” „Te, które się aktywują” – odparł Marcus – „gdy ktoś próbuje zmusić ją do oddania majątku firmy. Co, według transmisji na żywo, którą właśnie obejrzano – usłyszałem stukanie klawiszy – dwadzieścia trzy tysiące razy, dokładnie to wydarzyło się dziś wieczorem”.

„Ochrona? Przymus?” – wyjąkała mama. „To rodzinna sprawa!”. „W chwili, gdy to upubliczniłeś” – odparł Marcus – „stało się to moją sprawą. A w chwili, gdy próbowałeś wywrzeć presję na mojego dyrektora, żeby przekazał mi aktywa, stało się to sprawą prawną”.

„To wymuszenie” – powiedziała mama. „Nie” – odparł spokojnie Marcus. „Wymuszenie polegało na ogłoszeniu dwustu osobom, że Madison odda Sophii swój penthouse bez jej zgody, a następnie próbie emocjonalnego szantażowania jej odmową. To zarządzanie konsekwencjami”.

„Panie Chen” – powiedział tata drżącym głosem. „Możemy… możemy o tym porozmawiać prywatnie”. „Nie” – odparł Marcus. „Nie możemy. Bo oprócz tego, że jestem prezesem Madison, jestem również głównym udziałowcem w waszej firmie. Dokładnie czterdzieści procent. I bardzo źle oceniam zachowanie, które sugeruje, że prezes Hayes & Ralston ma słabą ocenę sytuacji i skłonność do, powiedzmy, samosabotażu”.

„To nie jest…” – zaczął tata. „Richard” – przerwał mu Marcus – „czy czytałeś paragraf 15.3 naszej umowy akcjonariuszy? Ten o niemoralności i postępowaniu niegodnym przywództwa?” Zapadła cisza.

Znałem tę pauzę. To był dźwięk mojego ojca, który uświadomił sobie, że powinien był coś przeczytać, a tego nie zrobił. „Co to ma wspólnego z…”

„Strona czterdziesta siódma” – powiedział Marcus. „Elise?” Usłyszałam chrapliwy szelest papieru, a potem głos Elise, chłodny i precyzyjny.

„Dla dobra zgromadzonych” – powiedziała – „klauzula 15.3 stanowi, że jeśli dyrektor generalny Hayes & Ralston dopuści się publicznego zachowania, które istotnie zaszkodzi reputacji firmy lub podważy zaufanie do jej kierownictwa, każdy główny akcjonariusz może zwołać nadzwyczajne posiedzenie zarządu w celu głosowania nad odwołaniem lub restrukturyzacją kadry kierowniczej”. „Nie możesz…” – zaczęła mama.

„Biorąc pod uwagę” – kontynuował Marcus – „że twoje dzisiejsze zachowanie – publiczna próba pozbawienia córki aktywów korporacyjnych, a następnie napaść na nią, gdy odmówiła, wszystko nagrane na żywo – spełnia ten standard, mam pełne prawo zwołać to spotkanie”. „Zniszczysz przez to nasz rodzinny biznes?” – zapytał tata łamiącym się głosem.

„Niczego nie niszczę” – powiedział Marcus. „Chronię swoją inwestycję. Społeczność biznesowa już ogląda ten film, Richard. Kilku partnerów skontaktowało się ze mną w ciągu ostatniej godziny z pytaniem, czy tak traktujesz wszystkich udziałowców mniejszościowych”. Wśród tłumu rozległ się szmer.

Wyobraziłam sobie twarze – kolegów z pracy, klientów, przyjaciół taty – myślące o tym, że byli aktorami drugoplanowymi w scenie o znacznie szerszym znaczeniu niż zepsuty toast weselny. „Madison” – powiedział Marcus. „Nadal jesteś na linii?”

„Jestem tutaj” – powiedziałem. „Masz podstawy, żeby wnieść oskarżenie o napaść” – powiedział. „Chcesz?”

Sala balowa wstrzymała oddech. Czułam to przez telefon. Wyobraziłam sobie twarz mojej matki, kiedy mnie uderzyła – zanim jeszcze dotarł do mnie ten horror, zanim wstyd zapłonął ogniem w moich oczach.

Po prostu czysta, naga złość. Przypomniałam sobie, jak miałam osiem lat i patrzyłam, jak Sophia rozpakowuje swój nowiutki domek dla lalek, podczas gdy ja otwierałam zestaw „dorosłych” encyklopedii. Przypomniałam sobie SMS-y, które mama wysyłała mi przez lata: „Trochę nam brakuje, Sophia jest w rozpaczliwej potrzebie, proszę, pomóż jej jeszcze raz, wiesz, że jest twardsza od ciebie”.

Delikatnie dotknęłam policzka. Nadal bolał. To pieczenie minie. Wzór, który przedstawiało, nie. „Nie dzisiaj” – powiedziałam. „Ale nagranie zostanie”.

„Rozumiem” – powiedział Marcus. „W takim razie tak się dzieje”. Papier zaszeleścił. Rozległ się odległy dźwięk łyżki uderzającej o widelec.

„Richard” – powiedział Marcus – „masz czterdzieści osiem godzin na publiczne przeprosiny Madison. Na piśmie. Przyznasz się do swojego niewłaściwego zachowania i słów, docenisz jej osiągnięcia zawodowe i jasno określisz, że jej majątek należy wyłącznie do niej, bez żadnych zobowiązań wobec kogokolwiek innego”. „Nie możesz…” – zaczęła mama.

„Carol” – powiedział Marcus – „ty też przeprosisz. Publicznie. Przyznasz, że bicie dorosłej córki w obecności dwustu świadków było niedopuszczalne”. „Nie” – odparła moja matka. „Absolutnie nie”.

„Carol” – powtórzył ostrym głosem – „jeśli tego nie zrobisz, zwołam to zebranie zarządu i dopilnuję, żeby każdy akcjonariusz dostał kopię nagrania i szczegółowy opis dzisiejszych wydarzeń. Oboje wiemy, jak bardzo są wrażliwi na ostatnie skandale”. „Szantażujesz nas!” – krzyknęła moja matka.

„Nie” – powtórzył Marcus, a jego spokój graniczył niemal z obrzydzeniem. „Oferuję ci sposób na złagodzenie konsekwencji tego, co zrobiłeś. To dwie zupełnie różne rzeczy”.

„Co jeszcze?” – zapytał mój ojciec, brzmiąc raczej na zmęczonego niż rozgniewanego. „Nie będziesz już miał bezpośredniego kontaktu z Madison” – powiedział Marcus. „Żadnych telefonów. Żadnych SMS-ów. Żadnych maili. Jeśli chcesz się z nią skontaktować, zrób to za moim pośrednictwem lub przez adwokata. Każda próba manipulacji, zawstydzenia lub przymuszenia jej do czegoś będzie skutkować natychmiastowym postępowaniem prawnym”.

„To nasza córka” – spróbował ponownie tata słabym głosem. „Więc” – powiedział Marcus – „zacznij zachowywać się jak rodzic. Madison nie jest twoim planem emerytalnym. Nie jest zastępczą mamą Sophii. Nie jest twoim chodzącym portfelem, który możesz wyciągnąć, kiedy twoje maleństwo czegoś potrzebuje”.

Usłyszałem, jak ktoś w pokoju się zakrztusił. „Madison?” zapytał Marcus. „Tak?”

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

ciasto marchewkowe z mascarpone

Ciasto marchewkowe:Rozgrzej piekarnik do 180°C. Przygotuj dwie okrągłe formy do pieczenia (o średnicy około 20-23 cm), smarując je masłem i ...

Błyskawiczne Ciasto Jogurtowe: Gotowe do Pieczenia w 2 Minuty!

Piecz ciasto na środkowym poziomie piekarnika przez 50-60 minut w temperaturze 160-180°C. Wskazówki Możesz udekorować ciasto lukrem lub polewą czekoladową ...

Zatrzymuje reumatyzm i oczyszcza wątrobę

Jeśli pijesz wodę z cytryną, gdy masz kwaśny żołądek, odprężysz się. Woda z cytryną energetyzuje wątrobę i równoważy poziom tlenu ...

Jak czyścić palniki kuchenki za pomocą tabletek do zmywarki

Gorąca woda Kroki czyszczenia palników kuchenki: Przygotuj palniki: Zacznij od wyjęcia palników z kuchenki i umieszczenia ich w dużej misce, ...

Leave a Comment