Ruszaj się, powiedziałem sobie. Ruszaj się.
Szarpnąłem drzwi samochodu i wskoczyłem do środka. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że upuściłem kluczyki na podłogę. Musiałem się schylić, szukając w ciemności pod pedałem hamulca, oddychając krótkimi, urywanymi oddechami, które zaparowywały przednią szybę.
Znalazłem je. Włożyłem kluczyk do stacyjki.
Silnik zaskoczył i dał o sobie znać chrapliwy kaszel.
Wrzuciłem wsteczny i za mocno dodałem gazu. Opony zapiszczały. Rozprysnął się żwir.
W lusterku wstecznym widziałem, że rezydencja jest cały czas oświetlona, idealna i piękna.
Nikt nie wybiegł.
Nikt mnie nie powstrzymał.
Dotarłem do końca długiej prywatnej drogi i zjechałem na pobocze głównej drogi.
Nie mogłem jechać dalej. Nie mogłem myśleć.
Całe moje ciało zaczęło się trząść, drżeć tak mocno, że zęby szczękały.
Zapakowany prezent leżał na siedzeniu pasażera. Srebrny papier. Idealna kokarda.
Kupiłam ten szalik trzy tygodnie temu w Macy’s. Wydałam pieniądze, których tak naprawdę nie miałam, bo to był Kashmir, a Desmond zasługiwał na to, co najlepsze.
Zawsze dawałam mu to, co najlepsze, nawet gdy „to, co najlepsze” oznaczało pracę na dwie zmiany w Hartford General, a moje stopy puchły w pieluchach do tego stopnia, że ledwo mogłam chodzić. Nawet gdy oznaczało to jedzenie ramenu, żeby mógł chodzić na lekcje gry na pianinie. Nawet gdy oznaczało to zaciągnięcie pożyczki, którą spłaciłam dopiero w zeszłym roku, żeby mógł iść na Yale.
Mój telefon był w mojej torebce.
Powinnam zadzwonić do Desmonda. Zażądać, żeby powiedział, co się dzieje. Dlaczego jego pokojówka patrzyła na mnie z takim strachem. Dlaczego błagała mnie, żebym wyszła.
Ale moje ręce nie przestawały się trząść.
Więc siedziałem tam z włączonym silnikiem, z otworów wentylacyjnych buchało ciepło i próbowałem oddychać.
Przez nos.
Przez usta.
Jak zwykłem mówić spanikowanym pacjentom na ostrym dyżurze.
Nic ci nie jest. Jesteś bezpieczny. Nic się nie stało.
Tylko że coś niemal się wydarzyło.
Coś na tyle złego, że kobieta zaryzykowała swoją pracę, żeby mnie ostrzec.
Minęło pięć minut. Może sześć.
Mój oddech w końcu zaczął zwalniać.
Wtedy zadzwonił mój telefon.


Yo Make również polubił
Zakochasz Się w Tym Ciastku! Najlepsze Ciasto Jogurtowe w Zaledwie 2 Minuty!
Czy widzisz zieloną kropkę na swoim telefonie z Androidem? Oto co to oznacza
PRZEPIS NA SERNIK JAGODOWY
Sałatka Coleslaw