Rzeczoznawca ubezpieczeniowy przyjechał dwa dni później, mężczyzna w średnim wieku o imieniu Gerald, z notesem i współczującym wyrazem twarzy sugerującym, że widział już coś takiego. Odebrałem już samochód z parkingu policyjnego i sam zapłaciłem opłaty – kolejny rachunek, na który mnie nie było stać, ale nie mogłem sobie pozwolić na jego ignorowanie.
„Czyli to była kradzież dokonana przez członka rodziny?” zapytał Gerald, powoli obchodząc samochód na parkingu mojego kompleksu mieszkalnego, a amerykańska flaga na biurku leasingowym powiewała za nim na wietrze.
„Moja siostra” – powiedziałem. „Wzięła zapasowy kluczyk moim rodzicom i odjechała z nim w środku nocy bez mojej wiedzy i zgody”.
„I złożyłeś na policji zawiadomienie o kradzieży?” – zapytał.
„Tak” – powiedziałem. „Mam tu numer sprawy”.
Podałem mu dokumenty, które dał mi oficer Bradley.
Gerald skinął głową i przykucnął przy zderzaku.
„To wgniecenie jest dość znaczące” – powiedział, przesuwając palcami po uszkodzonym miejscu. „Wygląda na to, że uderzyła w coś z niezłą prędkością i jechała dalej. Odprysk farby sugeruje inny pojazd – prawdopodobnie w ciemniejszym kolorze”.
„Nie wspomniała o uderzeniu w cokolwiek, kiedy rozmawiała z moją mamą” – powiedziałem. „Ale z drugiej strony, pewnie nawet tego nie zauważyła”.
„To się zdarza częściej, niż mogłoby się wydawać” – powiedział.
Przeszedł na stronę pasażera i przyjrzał się długim zadrapaniom.
„Wyglądają na celowe” – powiedział. „Widzisz, że wszystkie mają tę samą głębokość i kąt? Ktoś pobrudził ten samochód”.
„Zarysował go?” powtórzyłem. „Dlaczego ktoś miałby porysować mój samochód?”
Wzruszył ramionami.
„Trudno powiedzieć” – powiedział. „Mógł to być akt wandalizmu, gdziekolwiek go zaparkowała. Mógł to być ktoś, kto żywił urazę do twojej siostry. Mogła to być również twoja siostra, o ile nam wiadomo”.
Wpatrywałam się w rysy, czując mdłości ściskające mi żołądek. Myśl, że Felicity mogła celowo uszkodzić mój samochód, na dodatek do wszystkiego innego, była niemal nie do ogarnięcia. Ale z drugiej strony, czy naprawdę byłoby to aż tak zaskakujące? Zawsze była mściwa, gdy nie stawiała na swoim.
Gerald podszedł do tyłu i przyjrzał się pękniętej tylnej szybie.
„To ciekawe” – powiedział. „Widzisz, jak pęknięcie rozchodzi się promieniście od tego punktu? Coś uderzyło w nie od środka, a nie z zewnątrz”.
„Od środka?” – zapytałem.
„To sugeruje ten wzór” – powiedział. „Mógł to być wypadek – ktoś rzucił torbą i uderzył ją mocniej niż zamierzał – albo celowe działanie. Tak czy inaczej, trzeba będzie ją wymienić”.
Spędził kolejne dwadzieścia minut, dokumentując wszystko, robiąc zdjęcia i notatki. Kiedy skończył, zwrócił się do mnie z czymś w rodzaju optymizmu.
„Oto dobra wiadomość” – powiedział. „Twoje kompleksowe ubezpieczenie powinno pokryć większość kosztów. Skoro masz raport policyjny dokumentujący kradzież, możemy rozpatrzyć to jako roszczenie o odzyskanie skradzionego pojazdu”.
„Co to dokładnie znaczy?” zapytałem.
„To oznacza, że pokryjemy koszty naprawy pomniejszone o Twój udział własny” – powiedział. „Biorąc pod uwagę skalę uszkodzeń, możesz nawet kwalifikować się do odszkodowania za całkowitą stratę, jeśli koszty naprawy przekroczą określony procent aktualnej wartości pojazdu”.
„Całkowita strata?” – zapytałem. „Masz na myśli, że zapłaciłbyś mi za cały samochód?”
„Potencjalnie” – powiedział. „Będę musiał przeliczyć dane i skonsultować się z naszym zespołem oceniającym, ale to dość nowy pojazd z poważnymi uszkodzeniami wielu układów. Zdecydowanie jest to możliwe”.
Po raz pierwszy odkąd znalazłem wolne miejsce parkingowe, zabłysła we mnie nadzieja.
„Ile to potrwa?” zapytałem.
„Powinienem otrzymać odpowiedź w ciągu tygodnia” – powiedział. „W międzyczasie proszę udokumentować wszelkie dodatkowe uszkodzenia, które pan znajdzie, i zachować kopie całej korespondencji z policją”.
Po odejściu Geralda usiadłem za kierownicą mojego zniszczonego samochodu i próbowałem przetworzyć wszystko, co wydarzyło się w ciągu ostatnich czterdziestu ośmiu godzin.
Mój telefon zawibrował, informując o poczcie głosowej. Wbrew rozsądkowi posłuchałem.
Usłyszałem głos Felicity, bełkotliwy i pełen złości, jakby była pijana.
„Więc naprawdę to zrobiłaś?” zapytała. „Naprawdę wezwałaś policję na własną siostrę. Mam nadzieję, że teraz jesteś szczęśliwa. Mama i tata są zdruzgotani. Nie mogą uwierzyć, że zrobiłaś to rodzinie. I po co? Za głupi samochód. Zawsze bardziej zależało ci na rzeczach niż na ludziach, Jasmine. Dlatego skończysz sama, wiesz? Nikt nie chce być z kimś tak zimnym jak ty”.
Zapisałem pocztę głosową. Oficer Bradley kazał mi wszystko dokumentować, a to wydawało mi się dokładnie tym, co powinno być dokumentowane.
Była jeszcze jedna wiadomość, tym razem od mojego ojca. Jego głos był cichszy niż głos mojej matki, bardziej rozczarowany niż zły, co jakoś wydawało mi się gorsze.
„Jasmine, to twój ojciec” – zaczął. „Twoja matka opowiedziała mi o waszej rozmowie. Rozumiem, że jesteś zdenerwowana z powodu samochodu, ale myślę, że przesadzasz. Felicity popełniła błąd, ale wciąż jest twoją siostrą. Rodzina wybacza rodzinie. Tak zawsze było w tej rodzinie. Myślę, że powinnaś wycofać zarzuty i przeprosić matkę za to, co powiedziałaś. Jest bardzo zraniona i nie zasłużyła na to, żeby tak do niej mówić”.
Usunąłem tamto.
Jeśli mój ojciec chciał udawać, że tolerowanie zachowania Felicity przez dekady było oznaką lojalności, to był jego wybór. Miałem już dość udziału.
Trzecia wiadomość była z nieznanego numeru. Kiedy ją odtworzyłem, znów usłyszałem głos Felicity, ale tym razem inny – śmiech, niemal radość.
„Hej, Jasmine, zgadnij co?” powiedziała. „Znalazłam inny samochód do użytku. Jedna z moich przyjaciółek pożycza mi swój, żebyś mogła odzyskać swoją ukochaną Hondę. A przynajmniej to, co z niej zostało. Mam nadzieję, że spodoba ci się jazda samochodem, którego nikt nie chce, tak jak tobie. Miłego życia, siostro”.
Rozłączyła się, wciąż się śmiejąc.
Siedząc w uszkodzonym samochodzie, otoczony dowodami nieostrożności mojej siostry i zdrady mojej rodziny, uświadomiłem sobie coś jeszcze.
Całe życie starałem się zdobyć miłość i szacunek ludzi, którzy nie byli w stanie mi ich dać. Ciężko pracowałem, przestrzegałem zasad, byłem odpowiedzialny, niezawodny, zawsze sprzątałem bałagan, szukałem wymówek i dbałem o pokój.
I co mi to dało?
Skradziony samochód, stos rachunków i rodzina, która obwiniała mnie za swoje wybory.
Tego dnia coś we mnie stwardniało – nie w sposób gorzki, ale w sposób ochronny, niczym odcisk tworzący się na ranie, którą zbyt długo pocierałam.
Następnego ranka zadzwoniłem do oficera Bradleya.
„Chcę wnieść oskarżenie” – powiedziałem. „Bez względu na maksymalną karę za to, co zrobiła, chcę dochodzić jej pełnej odpowiedzialności”.
„Jesteś pewien?” zapytała. „Kiedy zaczniemy formalnie wnosić oskarżenia, bardzo trudno będzie je cofnąć. Prokuratura przejmie sprawę i nie będziesz miał nad nią kontroli”.
„Jestem pewien” – powiedziałem. „Moja siostra zostawiła mi wczoraj wieczorem wiadomość głosową, śmiejąc się z tego, co zrobiła. Uważa, że nie będzie żadnych konsekwencji. Chcę udowodnić jej, że się myli”.
„W porządku” – powiedziała. „Musisz przyjść na komisariat i złożyć oficjalne zeznanie detektywowi. Dasz radę jutro rano, koło dziewiątej?”
„Będę tam” – powiedziałem.
Komisariat policji w Columbus w centrum miasta był zimny i instytucjonalny, pełen jarzeniówek, beżowych ścian i krzeseł, które były raczej formą kary niż umeblowaniem. Za recepcją, obok oprawionego zdjęcia nocnej panoramy miasta, wisiała amerykańska flaga.
Oficer Bradley spotkał się ze mną w holu i zaprowadził mnie korytarzem do małego pokoju przesłuchań, gdzie czekał detektyw.


Yo Make również polubił
Philly Cheesesteak: Przepis na Najlepszy Stek z Serem w Twoim Stylu
Pistacjowa Chmurka: Delikatne Ciasto, Które Unosi Się na Twoim Podniebieniu
W moje 32. urodziny mój ojciec nazwał mnie nieudacznikiem przed 40 gośćmi. Następnego ranka po cichu opróżniłem oszczędności i zniknąłem.
Nie miałem pojęcia, że to możliwe!