Ale najbardziej bolało mnie wspomnienie, dlaczego Lauren tak mnie nienawidziła.
Bo przez 30 lat nie byłam przy niej. Nie dlatego, że nie chciałam, ale dlatego, że byłam zajęta byciem matką kolejnego dziecka, chłopca o imieniu Scott, syna mojej pracodawczyni, Lindy.
Byłam jego nianią, wszystkim. Od momentu narodzin do osiemnastych urodzin, to ja się nim opiekowałam. To ja go leczyłam z gorączki, to ja go odprowadzałam do szkoły, to ja uczyłam go czytać, to ja ocierałam mu łzy, gdy inne dzieci naśmiewały się z niego, że jest pulchny i nosi okulary.
Linda ciągle podróżowała, budując swoje imperium biznesowe. A ja zostałem w tej ogromnej rezydencji, wychowując jej syna jak własnego, lepszego niż mój.
Lauren narzekała na to tysiąc razy.
„Zawsze jesteś z tym bogatym dzieciakiem. Nigdy nie jesteś ze mną.”
Miała rację.
Pracowałem od poniedziałku do soboty, po 12 godzin dziennie, a czasem dłużej. Wracałem wyczerpany do domu tylko po to, żeby zasnąć i znowu wyjść. Urodziny Lauren, szkolne przedstawienia, noce, kiedy śniły jej się koszmary, mnie nie było.
Byłam ze Scottem, czytałam mu opowieści, przygotowywałam jego ulubione dania, takie jak makaron z serem czy indyka na Święto Dziękczynienia, będąc matką, jaką Linda nie mogłaby być.
A Lauren dorastała, nienawidząc mnie za to. Nienawidząc mnie za to, że wybrałam kogoś obcego zamiast niej. Nienawidząc mnie za to, że sprzedałam swoje macierzyństwo temu, kto zapłacił najwięcej.
Nie mogłam jej winić. Ja też siebie za to nienawidziłam.
Ale potrzebowałam pieniędzy. Jej ojciec porzucił nas, gdy miała 3 lata. Byłam kobietą bez wykształcenia, bez rodziny, bez perspektyw. Praca u Lindy dobrze płatna. Bardzo dobrze. Pozwoliła mi zapewnić Lauren dobrą szkołę, przyzwoite ubrania, jedzenie każdego dnia, życie, którego nigdy nie miałam.
Myślałem, że to wystarczy. Myślałem, że pieniądze zrekompensują moją nieobecność.
Myliłem się.
Lauren nigdy mi nie wybaczyła. A teraz, dekady później, ta uraza rozkwitła w jej okrutnym odrzuceniu, w tym jadowitym słowie: pasożyt.
Spędziłem trzy dni śpiąc w samochodzie, zaparkowanym w różnych miejscach, żeby policja mnie nie zaczepiała. Myłem twarz w toaletach na stacjach benzynowych. Jadłem to, co mogłem kupić za kilka dolarów. Chleb, banany, woda.


Yo Make również polubił
Niezwykły Deser, który Zrobi Furorę: Jabłka w Cieście Francuskim – Zaledwie 3 Składniki!
Prestiżowe ciasto
Naukowcy ujawniają, dlaczego ten zwyczaj korzystania z publicznej toalety może być ryzykowny
Najlepszy przepis na jajka w koszulkach smażone na powietrzu