„O której godzinie dzieci wróciły ze szkół?” Pytanie.
„Nie wiem… Dlaczego?” wyjął. „Jane wychodzi o 15:15. Tyler o 15:30. Caroline zawsze ich odbiera”.
Przykryłam na zegarek.
„2:47” – wyszeptał. „O Boże. O Boże. Ona przez nie…”
Zanim Woolsey zadziała, już w szkole.
Usłyszałem cichy głos recepcjonistyczny z małego głośnika.
„Tak, pani Hartford odebrała oboje dzieci wcześniej, jakieś dwadzieścia minut temu” – powiedziała. „Powiedziała, że była pilna sprawa rodzinna”.
Michael prawie upuścił telefon.
„Ona je ma” – powiedział ochryple. „Karolina ma moje dzieci”.
Głos Woolsey’a brzmiał ostro i władczo.
„Panie Hartford, proszę o spokojny spokój” – powiedział. „Właśnie ogłosiliśmy jej pojazd. Dokąd uderzby pojechać? Do rodziny? Do znajomych?”
„Nie wiem. Nie…” Głos Michaela się załamał. „Nawet nie wiem, kim naprawdę jest moja żona”.
Ale już, aw mojej głowie, wszystko, czego się dowiedziałem o Caroline. Drogie gusta, staranne zarządzanie wizerunkiem, metodyczne planowanie.
była zawsze dostępna, gdy nastąpi wyłączenie.
„Michael, czy Caroline ma paszport?” pytaniem.
„Co? Tak, wszyscy tak robimy. Jesteśmy w Kanadzie zeszłego lata” – powiedział.
Jego oczy się rozszerzyły.
„Myślisz, że pobiegłaby z Tylerem i Jane?” – pytanie.
„Myślę, że by wszystko, aby uniemożliwić więzienie” – powiedziałem. „Gdzie trzymałaby paszporty? A co z pieniędzmi? Czy ma konta, o których nie wiesz?”
Już oddzwaniał do Woolseya, opowiadając mu o paszportach. Potem do banku, a ręce trzęsły się tak bardzo, że ledwo mógł być niezależny.
„Muszę sprawdzić nasze konta” – powiedział. „Tak, do wystąpienia wypadku. Co? Kiedy?”
Jego twarz zbladła.
„Dziś rano wypłaciła 50 000 dolarów z naszych oszczędności” – wyszeptał. „Gotówki”.
Wszystko nagle pojawiło się na swoim miejscu z poprzedzającym wystąpieniem.
Karolina utrzymuje. Może być a Tyler tamtej nocy, znalezionea, że czegoś brakuje w jej plikach, albo po prostu wyczuła, że jest prawidłowo ustalony plan zależny w gruzach.
Przygotowywała się do uzupełnienia.
A teraz miała swoje dzieci. Zabezpieczenie, zakładników albo siła nacisku. A może wszystkie trzy.
Mój telefon zawibrował.
Wiadomość tekstowa z nieznanego numeru.
„Chcesz znowu zobaczyć wnuki?” – głosił napis. „Przestań rozmawiać z policją. Powiedz im, że popełniłeś błąd, że byłeś zdezorientowany. Masz dwie godziny”.
Michael złapał mój telefon, przeczytał wiadomość i wydał z siebie dźwięki, które występują pomiędzy szlochem a rykiem wściekłości.
„Używała Tylera i Jane jako karty przetargowej” – powiedział. „Używaliśmy naszych dzieci”.
Przyszły kolejny SMS, tym razem z opublikowanym zdjęciem.
Tyler i Jane na końcu siedzenia samochodu Caroline, oboje wyglądali na przestraszonych. Dłoń Tylera wykonywała subtelny gest – trzy miejsce w dół.
Przyjrzałem się obrazowi z przymrużeniem oczu.
„Co to za żart? Co robi Tyler?” – pytanie Michael z rozpaczą.
Przybliżyłam zdjęcie, a moje serce biło jak szalone.
Tyler był za zdrowy, za ostrożny. Wiesz nam coś powiedzieć.
Trzy miejsce w dół.
„Michael, czy mogę zobaczyć telefon Tylera w aplikacji do stosowania w rodzinie?” – pytaniem.
Podniesione go drżącymi rękami.
„Pokazuje dom” – powiedział – „ale to niemożliwe. Nie ma ich w domu”.
„Chyba że Tyler celowo tam telefon” – powiedział. „Kiedy Caroline została odebrana, musiała mieć kilka sekund po wydaniu”.
Jeszcze raz dowiedziałem się o jego gestowi.
Trzy miejsca.
„Mówi nam, dokąd jadą” – mrukiem.
„Jak to możliwe?” Pytanie Michael. „Bo Tyler obserwował swoją matkę” – powiedział. „Wiedział, że coś jest nie tak. Starał się chroniczną swoją rodzinę”.
Zamknięte oczy i rozpoczęły się.
Gdzie Caroline znalazłaby się zagrożona, gdyby Tyler o tym wiedział? Gdzieś, o czym grozi. Gdzieś na tyle ograniczeń, aby móc zasygnalizować.
Telefon Michaela ponownie.
Woolsey.
„Mamy swój samochód na kamerach drogowych jadących na północną autostradę I-490” – powiedział. „Porusza się szybko, na północ, w drodze do jeziora Ontario”.
W moich myślach wyczerpało się możliwości.
„Michael, czy Caroline ma rodzinę w Kanadzie? Przyjaciół?” – pytaniem.
„Jej matka mieszka w Toronto, ale nie odpowiada ze sobą w kontakcie. Nie rozmawiają od lat” – powiedział.
Zatrzymał się.
„Czekaj. W przypadku wystąpienia Caroline dostała listę od prawnika swoich matek” – powiedział powoli. „Coś o nieruchomości. Zapytałem o to, a ona powiedziała, że to nic dziwnego. To tylko jej matka, która ją przekazała”.
„Jaki rodzaj nieruchomości?” pytaniem.
„Domek nad jeziorem Ontario” – powiedział. „Babcia Caroline świadczona jest jej. Nigdy nie pomyślałbym… założyłem, że zostanie sprzedana albo że zostanie przekazana”.
Złapałem go za telefon i oddzwoniłem do Woolseya, szybko wyjaśniając. W ciągu kilku minut policja została wysłana na kanadyjskie przejścia graniczne i adres domku, który znaleźli w e-mailu Caroline.
Coś jednak nie dawało mi spokoju.
Caroline była zbyt ostrożna, zbyt metodyczna. Kamery drogowe jadące na północ mogły być mylące. Wiedziałaby, że będą śledzić jej samochód.
„Michael, czy Caroline ma inny samochód?” – zapytałem. „Coś zarejestrowanego na inne nazwisko?”
„Nie, ja… poczekaj” – powiedział.
Zmarszczył brwi.
„Samochód jej matki” – powiedział. „Kiedy jej matka przeprowadziła się w zeszłym roku do domu opieki, Caroline miała go sprzedać, ale powiedziała, że rynek jest kiepski. Że poczeka. Jest w komórce lokatorskiej”.
„Gdzie?” zapytałem.
„Southside. Magazyn Ironwood” – powiedział.
Natychmiast oddzwoniłem do Woolsey’a.
„Sprawdź magazyn Ironwood po południowej stronie” – powiedziałem. „Chyba zmieniła pojazd”.
Podczas gdy czekaliśmy na potwierdzenie, przyszedł kolejny SMS, tym razem na telefon Michaela.
„Twoja matka niszczy tę rodzinę” – głosił napis. „Zawsze zazdrościła nam tego, co mamy, naszego sukcesu. Jeśli naprawdę kochasz swoje dzieci, powstrzymasz ją, zanim wszystko zniszczy”.
Michael pokazał mi to, zaciskając szczękę.
„Ona wciąż próbuje mną manipulować” – powiedział. „Nawet teraz”.
„Oczywiście, że tak” – powiedziałem. „To wszystko, co potrafi”.
Woolsey oddzwonił.
„Znaleźliśmy jej BMW w magazynie, puste” – powiedział. „Ale nie ma żadnych danych o tym, jakim samochodem jeździła jej matka. Sprawdzamy teraz”.
Zamknęłam oczy, zmuszając się do myślenia jak Karolina: mądra, wyrachowana, zawsze o trzy kroki do przodu.
Nie poszłaby do domku. Zbyt oczywiste. Nie próbowałaby przekroczyć granicy z dziećmi. Zbyt ryzykowne, biorąc pod uwagę ostrzeżenia.
Więc gdzie?
Zadzwonił mój telefon.
Numer Tylera, dzwoniący zapewne z telefonu Jane.
„Babciu” – jego głos był ledwie szeptem. „Nie mogę długo rozmawiać. Mama myśli, że Jane sobie pogrywa. Jesteśmy w motelu przy autostradzie 104, niedaleko jeziora. Blue Star Inn. Ciągle dzwoni. Mówi, że na kogoś czeka”.
„Tyler, jesteś bezpieczny? Czy Jane jest bezpieczna?” – zapytałem.
„Nic nam nie jest, ale mama zachowuje się dziwnie” – powiedział. „Ciągle płacze, a potem nagle przestaje, jakby była dwiema różnymi osobami. Babciu, boję się”.
„Wiem, kochanie” – powiedziałem. „Policja już jedzie. Tylko zachowaj spokój”.
Linia się urwała.
Natychmiast powiadomiłem Woolseya i Michaela. W ciągu kilku sekund wysłano jednostki do Blue Star Inn – wyblakłego przydrożnego motelu z migoczącym neonem, obok którego przejeżdżałem setki razy podczas podróży wzdłuż jeziora.
Michael chciał iść, ale Woolsey nalegał, żebyśmy poczekali.
„Jeśli cię zobaczy, może wpaść w panikę” – powiedział. „Mamy negocjatorów. Pozwól nam się tym zająć”.
Ale nie mogłem po prostu siedzieć i czekać.
Coś w zachowaniu Caroline mnie niepokoiło.
„Ciągle dzwoni” – powiedział Tyler. „Mówi, że na kogoś czeka”.
„Kto?” zapytałem głośno.
Nie miała już żadnych sojuszników. Nikogo, kto pomógłby jej uciec.
Chyba że-
„Detektywie Woolsey, czy ktoś sprawdzał, co u Douglasa Pembrooka w ciągu ostatniej godziny?” – zapytałem.
Pauza.
„Dlaczego?” zapytał.
„Bo prawnik Caroline miał dostęp do moich danych ubezpieczeniowych, próbował oszukańczo ubiegać się o moje aktywa i sam naraża się na odpowiedzialność karną” – powiedziałem. „A co, jeśli to razem zaplanowali? A co, jeśli to na niego czeka?”
Głos Woolseya stał się natarczywy, w tle wykrzykiwał rozkazy. Chwilę później odezwał się ponownie.
„Biuro Pembrooka twierdzi, że wyszedł na spotkanie z klientem dziewięćdziesiąt minut temu” – powiedział. „Jego sekretarka nie wie, gdzie”.
Wszystko zaczęło się układać, tworząc straszny, niebezpieczny obraz.
Caroline i Pembrook byli partnerami w tym przedsięwzięciu od samego początku. Kiedy się rozpadło, oboje potrzebowali strategii wyjścia. A Pembrook, prawnik z zasobami i znajomościami, mógł pomóc jej zniknąć.
Ale chciałby czegoś w zamian. Może pieniędzy z ubezpieczenia. Albo dzieci, żeby powstrzymać Michaela i mnie przed wniesieniem oskarżenia.
Mój telefon zadzwonił ponownie.
Tym razem była to sama Karolina.
„Christine” – jej głos był zimny i opanowany. „Bardzo skomplikowałaś sprawę, ale nie musi tak być. Wystarczy, że podpiszesz kilka dokumentów, przelejesz swój majątek na fundusz powierniczy, który utworzymy, a ja bezpiecznie sprowadzę dzieci do domu”.
„Gdzie jest Pembrook, Caroline?” zapytałem.
Pauza.
„Nie wiem, co masz na myśli” – powiedziała.
„Czekasz na niego” – powiedziałem. „Zaplanowaliście to razem. Ale nie wzięliście pod uwagę jednego: on też cię zdradzi. Tak jak ty zdradziłaś wszystkich innych”.
„Nic nie wiesz o—”
„Wiem, że podpaliłaś mój dom” – powiedziałam. „Wiem o sfałszowanym pełnomocnictwie, fałszywych roszczeniach ubezpieczeniowych, systematycznej manipulacji własnym mężem. I wiem, że teraz siedzisz w pokoju motelu z przerażonymi dziećmi, a wszystkie twoje starannie ułożone plany legły w gruzach”.
„Te dzieci są moje” – syknęła. „Nie pozwolę ci ich mi odebrać”.
„Sam to zrobiłeś w chwili, gdy uznałeś, że są warte mniej niż pieniądze” – powiedziałem.
Rozłączyła się.
Ale w tle coś słyszałem. Głos, męski, poruszony.
Pembrook już tam był.
Michael patrzył na mnie przerażonym wzrokiem.
„Ona się nie podda” – powiedział. „Zrobi im krzywdę, zanim ich puści”.
„Nie” – powiedziałem stanowczo. „Nie zrobi tego. Bo pod maską manipulacji i chciwości, Caroline jest z gruntu tchórzem. Podpaliła pusty dom, kiedy spałem, a nie wtedy, kiedy byłem obudzony i gotowy do walki. Manipulowała tobą, zamiast stawić mi czoła bezpośrednio. Wszystko, co robiła, działo się z ukrycia, bez ponoszenia konsekwencji”.
„A co ona zrobi?” – zapytał.
„Spróbuje uciec” – powiedziałem. „A kiedy jej się to nie uda, spróbuje negocjować. Ale nie skrzywdzi Tylera i Jane, bo to uczyniłoby z niej potwora, za jakiego wszyscy ją teraz uważają. A Caroline wciąż wierzy, że potrafi przekonać ludzi, że jest ofiarą”.
Zadzwonił Woolsey.
„Jesteśmy na miejscu w motelu” – powiedział. „Dwie osoby widoczne przez okno – pani Hartford i niezidentyfikowany mężczyzna, prawdopodobnie Pembrook. Dzieci są w łazience. Przygotowujemy się do wejścia”.
„Zaczekaj” – powiedziałem nagle. „Daj mi najpierw z nią porozmawiać”.
„Pani Hartford, to nie jest…” – zaczął.
„Posłucha mnie” – powiedziałem. „Uważa, że jestem słaby i zagubiony. Nadal wierzy, że uda jej się z tego wybrnąć za pomocą manipulacji. Pozwól mi to wykorzystać”.
Długa pauza.
„Wtedy będziecie podłączeni” – powiedział w końcu. „A przy pierwszym znaku niebezpieczeństwa, wkraczamy”.
Dziesięć minut później stałem przed pokojem nr 117 w Blue Star Inn. Neon brzęczał nade mną, rzucając zmęczoną czerwoną poświatę na parking. W powietrzu unosił się zapach spalin i wilgotnego asfaltu.
Serce waliło mi jak młotem, ale ręce trzymały się mocno.
Za mną, poza zasięgiem wzroku, stało kilkunastu policjantów.
W środku były moje wnuki, trzymane przez kobietę, która próbowała mnie zabić.
Zapukałem do drzwi.
„Caroline, tu Christine” – zawołałem. „Porozmawiajmy o tym. Tylko ty i ja”.
Drzwi uchyliły się na szparę i w szparze ukazała się idealnie umalowana twarz Caroline, choć jej tusz do rzęs był rozmazany, a szminka blada. Wyglądała jak piękna maska, która zaczynała pękać.
„Jesteś sam” – zażądała.
„Całkowicie” – skłamałem. „Chcę tylko porozmawiać o tym, co będzie dalej”.
Przyglądała mi się przez dłuższą chwilę, po czym otworzyła drzwi szerzej.
Pokój był obskurny, staromodny – kwieciste narzuty, zalane płytki sufitowe, brzęczący agregat w oknie. Tani pokój w motelu przy amerykańskiej autostradzie, z którego ludzie znikają.
Pembrook stał przy oknie, wyglądając w swoim drogim garniturze jak osaczone zwierzę. Jego ręka co chwila sięgała do kieszeni, a potem cofała się, a z niego biła nerwowa energia.
Tyler i Jane siedzieli na łóżku najbliżej łazienki, trzymając się za ręce. Oczy Jane były zaczerwienione od płaczu. Szczęka Tylera była zaciśnięta w sposób, który boleśnie przypominał mi Michaela w jego wieku, tak bardzo starającego się być odważnym.
„Babciu” – szepnęła Jane.
Karolina rzuciła jej spojrzenie, które ją uciszyło.
„Nie powinieneś był przychodzić” – powiedziała Caroline. Ale w jej głosie słychać było teraz niepewność. „Powinieneś był po prostu zrobić to, o co prosiłam. Podpisać papiery. Nic z tego nie musiało się wydarzyć”.
„Naprawdę?” – zapytałem.
Weszłam głębiej do pokoju, starając się mówić spokojnym, niemal konwersacyjnym głosem.
„Podpaliłaś mój dom, Caroline” – powiedziałem. „Sfałszowałaś dokumenty prawne. Wykupiłaś na mnie ubezpieczenie na życie i zaczęłaś planować, jak z niego skorzystać. To musiało się wydarzyć”.
„To nie…” – zaczęła. „Nigdy nie chciałam, żeby komuś stała się krzywda”.
„Po prostu zrujnowany finansowo i uwięziony pod kuratelą” – powiedziałem. „Po prostu pozbawiony autonomii i godności”.
Pokręciłem głową.
„Naprawdę myślisz, że to lepsze?” – zapytałem.
Wtedy Pembrook przemówił, a jego głos był napięty.
„Pani Hartford, to wciąż można rozwiązać po cichu” – powiedział. „Jeśli zgodzi się pani na nasze warunki i przekaże pani aktywa, o których rozmawialiśmy, wszyscy będziemy mogli wyjść z tego cało. Pani wnuki wrócą bezpiecznie do domu. Nikt inny nie ucierpi”.
„Ból” – powtórzyłem.
Pozwoliłem, aby to słowo zawisło w powietrzu.
„Panie Pembrook, zdaje pan sobie sprawę, że policja wie wszystko” – powiedziałem. „Wiedzą o podpaleniu, sfałszowanych dokumentach, pańskich oszukańczych roszczeniach ubezpieczeniowych. Nie ma od tego ucieczki”.
Jego twarz zbladła.
„Blefujesz” – powiedział.
„Naprawdę?” – zapytałem. „Wyszedłeś z biura dziewięćdziesiąt minut temu, nazywając to spotkaniem z klientem. Twoja sekretarka to udokumentowała. GPS w twoim telefonie doprowadził ich prosto tutaj. A te papiery, które tak desperacko chcesz, żebym podpisał? To dowody na trwający spisek przestępczy”.
Maska Caroline opadła jeszcze bardziej.
„Zadzwoniłeś na policję” – powiedziała. „Ty… po tym, jak ci powiedziałam, co się stanie, jeśli…”
„Mówiłeś mi, że skrzywdzisz moje wnuki, jeśli nie oddam ci wszystkiego, co posiadam” – odparłem beznamiętnie. „Naprawdę myślałeś, że będę negocjować z takim zagrożeniem?”
„To moje dzieci” – warknęła.
„To zachowuj się jak ich matka” – powiedziałem.
Po raz pierwszy podniosłem głos, ostry ze złości.
„Prawdziwe matki nie używają swoich dzieci jako karty przetargowej” – powiedziałem. „Nie straszą ich, nie wciągają w przestępcze intrygi, nie uczą, że miłość to tylko kolejne narzędzie manipulacji”.
Tyler nagle się odezwał, a jego głos był mocniejszy, niż się spodziewałem.
„Planowała to od miesięcy” – powiedział. „Babciu, słyszałem ją przez telefon zeszłego lata, jak mówiła o tym, ile masz pieniędzy, jak bardzo jesteś zbędna. Wtedy tego nie rozumiałem, ale to zapisałem. Mam daty, godziny, wszystko, co powiedziała”.
Karolina odwróciła się ku niemu, a jej twarz wykrzywiła się.
„Tyler, nie wiesz, o czym mówisz” – syknęła. „Jesteś dzieckiem. Nie rozumiesz…”
„Rozumiem, że chciałeś zrobić krzywdę babci” – powiedział Tyler, wstając.
Jego ręce się trzęsły, ale głos pozostał spokojny.
„Rozumiem, że kazałeś tacie ją nagrać, żeby mogła wyglądać na zdezorientowaną” – kontynuował. „Rozumiem, że kupiłeś naftę i zapałki i…”
Jego głos się załamał.
„Mógłeś ją zabić, a nawet byś się tym nie przejął” – dokończył.
„Zamknij się” – syknęła Caroline. „Nie masz prawa… jesteś moim synem. Powinieneś być wobec mnie lojalny”.
„Jestem lojalny” – powiedział cicho Tyler. „Jestem lojalny wobec prawdy”.
Chwila zawisła w powietrzu, a ja dostrzegłam, że wyraz twarzy Caroline zmienił się – z gniewu na kalkulację. Oceniała, analizowała, próbowała znaleźć nowy punkt widzenia.
„Tyler jest po prostu zdezorientowany” – powiedziała, odwracając się do mnie z wymuszonym spokojem. „Nastawiłaś go przeciwko mnie, Christine. Zawsze zazdrościłaś mi związku z Michaelem, życia, które zbudowaliśmy. To wszystko to twoja zemsta, prawda? Nie mogłaś znieść jego szczęścia”.
To było mistrzowskie odwrócenie uwagi, takie, które na Michaelu zadziałało pewnie setki razy.
Ale miałem o wiele większe doświadczenie w odczytywaniu ludzi, niż Caroline w manipulowaniu nimi.
„To właśnie powiesz ławie przysięgłych?” – zapytałem. „Że sześćdziesięcioośmioletnia kobieta zorganizowała podpalenie własnego domu w ramach zemsty? Że sfałszowała własne pełnomocnictwo i wykupiła ubezpieczenie na życie tylko po to, żeby cię wrobić?”
„Włamałeś się do mojego biura” – powiedziała Caroline. „Naruszyłeś moją prywatność”.
„Po tym, jak twój trzynastoletni wnuk ostrzegł mnie, że jestem w niebezpieczeństwie” – powiedziałem. „Po tym, jak naraził się na gniew matki, żeby pokazać mi dowody twoich działań”.
Zrobiłem kolejny krok naprzód.
„Caroline, wiem, że uważasz się za najmądrzejszą osobę w całym pomieszczeniu” – powiedziałem. „I może rzeczywiście jesteś sprytna. Na tyle sprytna, żeby oszukiwać Michaela latami. Na tyle sprytna, żeby zaplanować misterne oszustwo. Ale popełniłaś trzy poważne błędy”.
Pembrook ruszył w stronę drzwi, ale podniosłem rękę.
„Nie zrobiłbym tego, panie Pembrook” – powiedziałem. „Pokój jest otoczony. Jak tylko pan wyjdzie, zostanie pan aresztowany”.
Teraz z pewnością trzymał rękę w kieszeni i nagle zrozumiałem, dlaczego był taki zdenerwowany.
„Po co sięgasz?” – zapytałem. „Po broń?”
„Nie jestem… Ja tylko…” wyjąkał.
„On ma broń” – powiedział nagle Tyler. „Widziałem ją, kiedy tu przyjechaliśmy, w jego teczce”.
Wszystko w pokoju zamarło.
Jane wydała z siebie cichy szloch.
Oczy Caroline rozszerzyły się — prawdziwe zaskoczenie, co oznaczało, że nie wiedziała, że Pembrook jest uzbrojony.
„Połóż ręce tak, żebym mógł je widzieć” – powiedziałem, a mój głos brzmiał pewnie, mimo ogarniającego mnie strachu. „Teraz, panie Pembrook”.
„Nie rozumiesz” – powiedział, a w jego głosie słychać było panikę. „To nie miało tak wyglądać. Mieliśmy plan. Zamierzaliśmy zachować ostrożność, przestrzegać prawa, trzymać się wszystkich zasad”.
„Dopuściłeś się podpalenia, oszustwa i spisku” – powiedziałem. „W tym wszystkim nie ma nic nielegalnego”.
„To była ona” – powiedział Pembrook, wskazując na Caroline. „Naciskała na wszystko. Pożar, sfałszowane dokumenty, wszystko. Ja tylko udzielałem porady prawnej. Jestem prawnikiem. Doradzałem mojej klientce”.
„Jesteś współspiskowcem” – poprawiłem. „A teraz grozisz dzieciom ukrytą bronią. To czyni cię porywaczem zakładników, panie Pembrook. Naprawdę tak chcesz to zakończyć?”
Spojrzał na Caroline, być może oczekując wsparcia, ale ona się od niego odsunęła, z wyrachowanym wyrazem twarzy. Zrozumiałem, że już się dystansuje, przygotowując kolejną linię obrony – zmanipulowana żona sprowadzona na manowce przez skorumpowanego prawnika.
„Douglasie” – powiedziała ostrożnie Caroline – „może Christine ma rację. Może powinniśmy się uspokoić. Przemyśleć to”.
„Przemyślisz to?” – załamał mu się głos. „Mówiłeś, że to zadziała. Mówiłeś, że będziemy mieli pieniądze i znikniemy, zanim ktokolwiek się zorientuje. Teraz grozi mi więzienie. Wykluczenie z palestry. Cała moja kariera zniszczona, bo ty…”
„Bo co?” Głos Caroline stał się zimny. „Zgodziłaś się na wszystko. Zasugerowałaś połowę. Nie próbuj teraz przepisywać historii”.
Patrzyłem, jak rzucają się na siebie, dwa drapieżniki nagle uwięzione razem. To był moment, do którego dążyłem – nie tylko do ujawnienia ich czynów, ale i do zmuszenia ich do ujawnienia swojej prawdziwej natury.
„Twoje trzy błędy” – powiedziałem, ponownie przyciągając ich uwagę do siebie. „Po pierwsze, niedoceniłeś Tylera. Założyłeś, że twoje dzieci są rekwizytami w twoim przedstawieniu, a nie ludźmi z własnym kompasem moralnym. Tyler cię przejrzał i postanowił chronić swoją rodzinę – swoją prawdziwą rodzinę”.
Tyler ścisnął dłoń Jane mocniej, łzy spływały mu po twarzy, ale brodę miał uniesioną.


Yo Make również polubił
Wystarczy, że zmieszasz goździki ze skórką banana, a nie uwierzysz, co się stanie
4 typy ludzi, którzy powinni UNIKAĆ jedzenia kapusty
Ciasto z kaszy manny bez pieczenia
Vicks VapoRub Łazienkowe triki: Zaskakujące zastosowania poza łagodzeniem przeziębienia