Moi rodzice sprzedali narzędzia, których mój brat używał przez trzy lata podczas studiów prawniczych i powiedzieli mi: „Możesz je oddać” – q – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Moi rodzice sprzedali narzędzia, których mój brat używał przez trzy lata podczas studiów prawniczych i powiedzieli mi: „Możesz je oddać” – q

John Henderson jest w drodze. Nie jest zadowolony. Najwyraźniej twój ojciec sprzedał mu nie tylko twoje narzędzia, ale także moją szlifierkę Festool, którą pożyczyłeś. Oszukał człowieka, który zarabia na życie kupowaniem i sprzedawaniem firm.

Usta Patricka się zacisnęły.

„Twój tata jest niesamowity…”

W tym momencie samochód z piskiem opon zatrzymał się na żwirowym podjeździe. To był szary sedan mojego ojca.

Arthur wyskoczył z samochodu, z twarzą pokrytą fioletowym rumieńcem gniewu. Podszedł do sklepu, zobaczył mnie stojącego w drzwiach i wskazał na mnie.

„Ty!” krzyknął. „Myślisz, że to żart? Myślisz, że możesz mnie ot tak okraść? Zgłoszę cię, Mia. Opróżniłaś moją szopę. To kradzież mojej własności”.

Patrick wyszedł za mną na zewnątrz, wycierając ręce w szmatkę. Był co najmniej o stopę wyższy od mojego ojca, zbudowany jak dęby, przy których pracował.

„Myślę, że Artur” – powiedział Patrick spokojnym, głębokim głosem.

Mój ojciec zawahał się, jego brawura zniknęła w obliczu tego imponującego nieznajomego.

Kim jesteś?

„Jestem Patrick” – powiedział. „Mentor Mii. A ty stoisz na moim terenie i krzyczysz na moją uczennicę. Musisz być cicho”.

„Nie zrobię tego” – wyrzucił z siebie Artur, zbierając odwagę. „Ukradła moje… moje drewno, moje stoły warsztatowe. Przyszedłem je odzyskać”.

„Twoje drewno?” – zapytałem, robiąc krok naprzód. Mój głos był lodowaty. „Masz na myśli pięćdziesięcioletnie brazylijskie zestawy z palisandru, czy ten najwyższej jakości świerk sitkajski? Powiedz mi, tato, co właściwie planowałeś z nim zrobić? Zbudować budkę dla ptaków?”

Twarz Artura zbladła. Nie miał pojęcia, o czym mówię.

To… to drewno. Było w mojej szopie. Było w moim…

„W moim warsztacie” – poprawiłem go. „W tym, który zbudowałem za własne pieniądze. W tym, który kupiłem za własne pieniądze. Nie możesz sprzedać mojej przyszłości i zatrzymać moich akcji”.

Otworzył usta, a potem je zamknął. Jego opowieść rozpadła się na kawałki.

„Mieszkasz pod moim dachem. To czyni go moją własnością. Takie jest prawo”.

„Naprawdę?” nowy głos przełamał napięcie.

Czarny mercedes bezszelestnie wjechał na podjazd. Wysiadł z niego mężczyzna w starannie skrojonym garniturze. To był John Henderson. Wyglądał na spokojnego, opanowanego i absolutnie zabójczego.

„Panie Arturze” – powiedział Henderson, choć nie było to pytanie.

„Tak” – powiedział mój ojciec, wypinając pierś, myśląc, że znalazł potencjalnego sojusznika. „Ta dziewczyna… moja córka… ukradła…”

„Panie Arthurze” – przerwał mu Henderson żelaznym i spokojnym głosem – „nazywam się John Henderson. Wczoraj odwiedził pan mój salon wystawowy. Sprzedał mi pan kolekcję narzędzi do lutnictwa”.

Na twarzy Arthura pojawił się cień paniki. To nie szło zgodnie z planem.

„Tak. Świetna kolekcja. Moja córka, jak już wspomniałem… porzuciła to hobby.”

„To ciekawe” – powiedział Henderson, podchodząc bliżej. „Bo Mia jest jedną z najbardziej obiecujących stażystek w stanie, a jej szef, Patrick, jest moim najstarszym przyjacielem”.

Ciekawe jest również to, że w kolekcji, którą mi sprzedałeś, znajdowało się kilka narzędzi rodzinnych, które należały do ​​dziadka Mii, co może ona udowodnić, a także szlifierka warta 1200 dolarów, która należy do Patricka, co on również może udowodnić.

Artur zrobił się jasnoszary.

„Okłamał mnie pan, panie Arthurze” – powiedział Henderson niebezpiecznie łagodnym głosem. „Wszedł pan do mojego biura i sprzedał mi kradzione towary. To oszustwo. To przestępstwo”.

Pierwszym odruchem mojego ojca było zaatakowanie mnie, ale nie Hendersona.

„Ty… ty mnie wrobiłeś!” krzyknął, wskazując na mnie. „To twoja wina. Próbujesz mnie zniszczyć”.

„Świetnie sobie poradziłeś” – powiedział Patrick, krzyżując ramiona.

„Ja… oddam ci pieniądze” – wyjąkał Arthur, patrząc na Hendersona. „To nieporozumienie, sprawa rodzinna”.

„Nieporozumienie dawno już wyjaśnione” – powiedział Henderson. „Zapłaciłem ci 25 000 dolarów za tę kolekcję, która, jak się teraz okazuje, jest warta prawie dwa razy więcej. To znaczy, że jesteś głupi jak przestępca. Ale nie lubię komplikacji. Chcę zwrotu moich 25 000 dolarów. Natychmiast”.

„Teraz? Ja… nie mogę” – powiedział Artur, szeroko otwierając oczy. „To jest w funduszu powierniczym rodziny. To na czesne mojego syna. Już zostało przydzielone”.

„Wygląda na to”, powiedział Henderson, podnosząc telefon, „że coś jest z tobą nie tak. Zaraz znajdę rozwiązanie, żebyś mógł zadzwonić na policję”.

„Nie!” krzyknął Artur. Panika naprawdę ogarnęła. „Proszę, żadnej policji. Ja… muszę zadzwonić. Mogę… mogę to ruszyć. Potrzebuję tylko jednego dnia”.

Henderson spojrzał na Patricka. Patrick spojrzał na mnie.

„Nie dostanie ani jednego dnia zawieszenia” – powiedziałem drżącym, ale stanowczym głosem. „Ja też nie dostałem ani jednego dnia zawieszenia. Nie dostałem nawet upomnienia. Oddaj mu pieniądze. Oddaj mu pieniądze natychmiast”.

Ojciec spojrzał na mnie, a w jego oczach płonęła nienawiść tak czysta, że ​​aż mnie zatkało. Był przyparty do muru. Patriarcha, człowiek władzy, wpadł w pułapkę własnej, praktycznej, drobnej kradzieży.

„No dobrze” – syknął, chwytając telefon i otwierając aplikację bankową. Ręce trzęsły mu się tak bardzo, że ledwo mógł pisać. „Zniszczyłaś tę rodzinę, Mia. Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa. Ukradłaś przyszłość swojemu bratu”.

Ironia była tak gęsta, że ​​prawie się nią zakrztusiłem.

„Nie, tato” – powiedziałem, gdy ze złością przelewał pieniądze. „Właśnie zaoszczędziłem swoje”.

W mgnieniu oka z konta mojego ojca zniknęło 25 000 dolarów.

Telefon Johna Hendersona zawibrował. Spojrzał na niego, skinął głową i schował go z powrotem do kieszeni.

„To przyjemność robić z tobą interesy, Arthurze” – powiedział sarkastycznym tonem. „Narzędzia zostaną dostarczone pod ten adres w ciągu godziny”.

Gestem wskazał na sklep Patricka.

„Jeśli kiedykolwiek jeszcze postawisz stopę na terenie mojego salonu wystawowego, każę cię aresztować za wtargnięcie”.

Skinął uprzejmie głową Patrickowi i mnie, wsiadł do mercedesa i odjechał.

Mój ojciec stał na żwirowym podjeździe, trzęsąc się z bezsilnej wściekłości, jakiej nigdy wcześniej nie widziałem. Był zblazowanym tyranem, którego autorytet całkowicie wyparował. Otworzył usta, zapewne po to, by wyrzucić z siebie ostatnią, bolesną salwę obelg.

Właśnie podniosłem rękę.

„Nie” – powiedziałem. „Nie mów ani słowa. Wsiadaj do samochodu i jedź do domu”.

„Mia, nie rozumiesz, co zrobiłaś” – wyszeptał cicho. „To było… to było wszystko. To był cały semestr Milesa”.

„A te 25 000 dolarów, które dostałeś za moje narzędzia, to cała moja przyszłość” – odwarknąłem. „Nie jesteśmy tacy sami. Zrobiłeś to, żeby dać mi nauczkę. A raczej nauczkę. Zejdź mi z drogi Patricka”.

Wpatrywał się we mnie jak w kogoś obcego. Córka, którą myślał, że mógłby zmiażdżyć, zniknęła. Na jej miejscu stał ktoś, kogo nie rozpoznawał, a co ważniejsze, ktoś, kogo nie mógł kontrolować.

Wsiadł do samochodu, trzasnął drzwiami i odjechał, pozostawiając za sobą chmurę kurzu.

Kiedy odchodził, moje kolana w końcu odmówiły posłuszeństwa. Patrick mnie złapał.

„Mam cię, Mia. To już koniec.”

Więcej na następnej stronie. Reklama

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Najlepsze Ciasto Cytrynowe – Przepis na Wilgotne i Aromatyczne Ciasto

Cytrynowo-makowe – Dodaj 2 łyżki maku do ciasta, aby uzyskać ciekawą teksturę. Bezmleczne – Zamień mleko na sok pomarańczowy lub ...

Ciastka Fortune: Jak je zrobić w domu w kilku prostych krokach!

Krok 3: Pieczenie ciastek1️⃣ Rozgrzej piekarnik do 175°C (350°F). Wyłóż blachę papierem do pieczenia lub matą silikonową.2️⃣ Na blasze łyżką ...

Miękki Przepis na Zakochanie Się!

Podawaj gorące, jako elegancką przystawkę lub danie główne, posypane świeżym koperkiem lub natką pietruszki. Możesz również posypać je tartym parmezanem ...

Leave a Comment