Mężczyźni patrzyli na niego, jakby oszalał. Cal znał to spojrzenie. To było spojrzenie, jakie ludzie rzucali ci, gdy zrobiłeś coś nieprzewidywalnego.
Maddie zawahała się. Jej wzrok powędrował w stronę drzwi, jakby zastanawiała się, czy zdąży uciec, zanim zostanie o coś oskarżona.
Potem powiedziała: „Jeśli będziesz dalej naciskać klawiaturę, to sejf dłużej pozostanie zablokowany. Sejf pomyśli, że jesteś złodziejem”.
Twarz głównego technika poczerwieniała. „Nie będziemy bić…”
„Zmuszasz go” – powiedziała Maddie, wciąż cicho. „Robi to, co powinien. Chroni to, co mu kazałeś chronić”.
Cal zacisnął szczękę. „I myślisz, że potrafisz to otworzyć” – powiedział.
Wzrok Maddie powędrował w górę i w dół, a potem znowu w dół. „Za pozwoleniem” – powiedziała ostrożnie.
Jeden z mężczyzn zaśmiał się ostro. „Proszę pana, nie możemy pozwolić na sprzątanie…”
Cal podniósł rękę i mężczyzna przestał mówić, jakby ktoś wyłączył mu dźwięk.
Cal przyjrzał się Maddie, a potem znowu spojrzał na pudełko na lunch na dolnej półce jej wózka. Pomyślał o swojej jedenastoletniej córce, która nosiła takie pudełko w te rzadkie poranki, kiedy wiózł ją do szkoły. Przypomniał sobie, jak kiedyś powiedziała: „Tato, nie widujesz ludzi, kiedy jesteś zajęty”.
Nie podobało mu się, że miała rację.
Cal powoli wypuścił powietrze i powiedział, częściowo do siebie, częściowo do Maddie: „Jeśli otworzysz ten sejf, dam ci sto milionów dolarów”.
Mężczyźni zaśmiali się z ulgą, bo myśleli, że znowu zrobił z tego żart. Humor to sposób, w jaki ludzie u władzy udają, że się nie boją.
Maddie się nie śmiała.
Spojrzała na Cala, jakby ten podał jej worek powietrza.
A potem cicho powiedziała: „Nie chcę tego”.
Pokój zamarł.
Cal mrugnął. „Nie chcesz stu milionów dolarów” – powtórzył i nawet on nie potrafił sprawić, by zabrzmiało to normalnie.
Maddie pokręciła głową. „Chcę mojej pracy” – powiedziała. „I chcę, żeby mój brat miał opłacony rachunek za inhalator, zanim straci ważność”.
Jeden z mężczyzn wydał z siebie odgłos przypominający dławienie się, jakby nie wiedział, czy ma się śmiać, czy wstydzić.
Cal wpatrywał się w Maddie przez dłuższą chwilę i w tym momencie coś w pokoju się poruszyło. Sejf nadal był zamknięty. Termin wciąż się zbliżał. Ale teraz coś jeszcze wisiało w powietrzu.
Pytanie ważniejsze niż sejf.
Kim była ta dziewczyna, dla której sto milionów brzmiało jak hałas, a lekarstwo dla dzieci brzmiało jak życie?
Głos Cala był niższy. „Jak ma na imię twój brat?” zapytał.
Oczy Maddie wbrew jej woli złagodniały. „Noah” – powiedziała.
Cal skinął głową. „Wprowadźcie go” – powiedział.
Maddie zamrugała, zaskoczona. „Proszę pana?”
„Przyprowadź go” – powtórzył Cal, a w jego głosie nie słychać było prośby.
Zawahała się, po czym cofnęła wózek i wymknęła się z biura, zostawiając mężczyzn w garniturach gapiących się na Cala, jakby ten otworzył zupełnie inny rodzaj sejfu.
Główny technik odchrząknął. „Proszę pana, powinniśmy…”
Cal uniósł rękę. „Czekaj” – powiedział.
To słowo dziwnie zabrzmiało w jego ustach. Cal Hartwell nie czekał na ludzi. To ludzie czekali na niego.
Mimo to stał nieruchomo, wsłuchując się w cichy szum budynku i odległy odgłos kropli deszczu uderzających o szybę.
Nie zdawał sobie sprawy, że to jest łatwa część.


Yo Make również polubił
Ciasto śliwkowe z dżemem: przepis na miękki i pyszny deser kredensowy
7 produktów spożywczych, których należy unikać w przypadku osób cierpiących na przewlekły ból
„Strasznie Pyszne Naleśniki na Halloween: Kreatywne Pomysły i Przepis, Który Pokochasz!”
Warstwowa tarta z kremem pomarańczowym i mlecznym Do kremu mlecznego: