„Dobrze” – powiedziała cicho. „Pójdziemy do Davida rano”.
Po jej wyjściu leżałem w ciemności i słuchałem szumu klimatyzatora. Wpatrywałem się w sufit i planowałem.
Przez trzydzieści lat chroniłem Monicę.
Teraz miałem zamiar chronić przed nią wszystkich innych.
Następnego ranka, gdy ona brała prysznic, ja wyszedłem na podwórko z telefonem.
„Detektyw Clark?” zapytałem, gdy odebrała.
„Tak, to jest Clark.”
„To Hope” – powiedziałem. „Hope Miller. Matka Moniki. Znalazłem dowody”.
„Jakiego rodzaju dowody?”
„Trucizna, której użyła” – powiedziałem. „Pamiętniki, w których opisuje zabicie dwóch poprzednich mężów. Dokumenty wskazujące, że planowała mnie zabić. I zapiski z czasów, zanim ją adoptowałem”.
Po drugiej stronie linii zapadła długa cisza.
„Pani Miller” – powiedział w końcu Clark – „czy jest pani pewna tego, co pani mówi?”
„Jestem pewien od wczoraj” – odpowiedziałem. „Moja córka jest seryjną morderczynią”.
„Czy możesz przynieść dowody na komisariat?”
„Mogę” – powiedziałem. „Ale muszę wyjść z domu, żeby niczego nie podejrzewała”.
„Wyślemy radiowóz” – powiedział Clark. „Powiemy jej, że to dalsza wizyta w sprawie zatrucia. Kiedy dojedziemy, wyjdziesz na zewnątrz z torbą”.
Po zakończeniu rozmowy schowałem dowody w bagażniku mojego starego sedana.
Kiedy Monika zeszła na dół, zastała mnie w kuchni, nalewającego kawę.
„Jak ci się spało?” zapytała.
„Jak tylko mogłem” – powiedziałem. „Myślałem. Może powinniśmy zatrudnić prywatnego detektywa, żeby dowiedzieć się, kto otruł Davida”.
„Po co prywatny detektyw?” – zapytała, krojąc bajgla spokojnymi, miarowymi ruchami. „Policja już prowadzi śledztwo”.
„Bo policja działa powoli. Chcę odpowiedzi teraz”.
Posmarowała bajgla serkiem śmietankowym.
„Cóż” – powiedziała lekko – „David jest bardzo zestresowany w pracy. Może ktoś w biurze go obrał za cel. Albo klient, który był na niego zły”.
„Albo może” – dodała, zerkając na mnie – „ktoś, kto wie, że masz pieniądze i chciał ci zrobić krzywdę, atakując Davida”.
„Co masz na myśli?” zapytałem.
„Wszyscy wiedzą, że czujesz się komfortowo, mamo” – powiedziała. „Twój dom, twoje inwestycje, to, co odziedziczyłaś po śmierci Roberta. Może ktoś pomyślał, że jeśli coś ci się stanie, David i ja odziedziczymy wszystko i wtedy będą mogli nas ścigać”.
„Więc wiesz, ile mam pieniędzy?” – zapytałem.
„Niezupełnie” – powiedziała z lekkim śmiechem. „Ale zawsze dobrze radziłeś sobie z pieniędzmi. Pracowałeś jako księgowy przez czterdzieści lat. Nigdy nie wydałeś fortuny na nic. To się sumuje”.
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, zadzwonił dzwonek do drzwi.
Dwóch umundurowanych funkcjonariuszy i detektyw Clark stali na ganku pod pustynnym słońcem.
„Dzień dobry” – powiedział Clark. „Musimy tylko zadać kilka pytań uzupełniających”.
„Oczywiście” – powiedziała Monica, wyraźnie ulżona, że ma kogoś innego, na kim może się skupić. „Proszę wejść. Czy są jakieś wieści o Davidzie?”
„Jest stabilny, ale wciąż w stanie krytycznym” – powiedział Clark. „Potwierdziliśmy, że został otruty cyjankiem. Rozważamy kilka możliwości”.
Potem zwróciła się do mnie.
„Pani Miller, czy moglibyśmy z panią chwilę porozmawiać na zewnątrz?”
„Oczywiście” – powiedziałem.
Siedząc na podwórku, z basenem lśniącym za nami i amerykańską flagą powiewającą na porannym wietrze na podwórku sąsiada, wręczyłam Clarkowi moją torebkę.
„Wszystko tam jest” – powiedziałem. „Słoik z jej spiżarni, który pachnie cyjankiem. Strzykawka. Pamiętniki. Teczka z moim nazwiskiem. I dokumenty z czasów, zanim ją adoptowałem”.
Clark otworzyła torebkę i zaczęła przeglądać dokumenty. Z każdą stroną jej wyraz twarzy twardniał.
„Pani Miller” – powiedziała cicho – „to dowód na wielokrotne zabójstwo”.
„Nie wiedziałem o tym aż do wczoraj” – powiedziałem. „Przez trzydzieści lat myślałem, że miałem pecha. Że mężczyźni w jej życiu umarli, że wokół niej po prostu działy się dziwne rzeczy. Nie chciałem wierzyć w nic innego”.
„Będziemy potrzebować, żebyś stawił się na komisariacie, żeby złożyć oficjalne zeznania” – powiedział Clark. „Zamierzamy też aresztować twoją córkę”.
„Czy mogę cię prosić o przysługę?” zapytałem.
„Jakiego rodzaju przysługę?”
„Poczekaj, aż wyjdę” – odpowiedziałem. „Nie chcę tu być, kiedy ją zakujesz w kajdanki. Przez trzydzieści lat kochałem ją jak własną krew. Nie chcę, żeby ostatnim wspomnieniem o niej było wywleczenie jej z kuchni”.
Clark przyglądał mi się przez dłuższą chwilę, po czym skinął głową.
„Idź już” – powiedziała. „Stąd zajmiemy się my”.
Wróciłem do środka, gdzie Monika siedziała przy zlewie i płukała talerze.
„Mamo?” zapytała, zerkając przez ramię. „Czego chcieli?”
„Jeszcze tylko pytania” – powiedziałem. „Wracam do domu. Potrzebuję kilku rzeczy i chcę dziś spać we własnym łóżku”.
„Jesteś pewien?” zapytała. „Wolałabym, żebyś został tutaj, gdzie mogłabym się tobą zaopiekować”.
„Jestem pewien” – powiedziałem.
Przytuliłem ją ostatni raz. W powietrzu unosił się jej znajomy zapach – kwiatowy, delikatny, zwodniczo delikatny.
„Kocham cię, Moniko” – powiedziałem.
„Ja też cię kocham, mamo” – odpowiedziała.
Oboje wiedzieliśmy, że kłamiemy.
Trzy dni później dostałem telefon ze szpitala.
„Pani Miller?” zapytała pielęgniarka. „David Miller jest przytomny. Prosi o wizytę u pani”.
Jechałem do szpitala Phoenix General oszołomiony, a mój stary sedan lekko trzeszczał, gdy włączałem się do ruchu na autostradzie. Na oddziale intensywnej terapii cicho piszczały urządzenia medyczne. David leżał blady i chudy, oparty o białe prześcieradła, ale jego oczy były jasne.
„Hope” – wychrypiał, gdy mnie zobaczył. „Dziękuję, że przyszłaś”.
„Jak się czujesz?” zapytałem, przysuwając krzesło do jego łóżka.
„Jakbym odbył wycieczkę przez piekło” – powiedział słabo – „ale żyję. Dzięki tobie”.
„Dzięki mnie?”
Skinął głową.
„Wiem, że zamieniłaś kubki” – wyszeptał. „Monica powiedziała mi, kiedy myślała, że straciłem przytomność”.
Krew mi zamarła.
„Co jeszcze powiedziała?”
„Powiedziała, że przygotowała gorącą czekoladę specjalnie dla ciebie” – powiedział. „Powiedziała, że planowała cię otruć od miesięcy, ale wszystko zepsułeś, zamieniając kubki”.
„David” – zapytałem – „od jak dawna wiedziałeś, że ona próbuje cię otruć?”
„Jakieś sześć miesięcy” – powiedział, zamykając na chwilę oczy. „Zacząłem się źle czuć po posiłkach – mdłości, zawroty głowy, dezorientacja. Na początku myślałem, że to tylko stres, ale potem zauważyłem, że czuję się gorzej po tym, co ona gotowała, a nie po jedzeniu na wynos czy w biurze”.
„Dlaczego nie odszedłeś?” – zapytałem cicho. „Dlaczego nie poszedłeś na policję?”
„Bo ci groziła” – powiedział łamiącym się głosem. „Powiedziała mi, że jeśli kiedykolwiek spróbuję odejść albo coś zgłosić, zabije cię. Powiedziała, że jesteś starszy i łatwo będzie upozorować twoją śmierć na coś naturalnego. Udar. Zawał serca. Nikt by tego nie kwestionował”.
„I ty jej uwierzyłeś.”
„Znalazłem jej pamiętniki, Hope” – powiedział. „Wiem, co zrobiła swoim pozostałym mężom. Wiem, że już wcześniej zabijała. Wiem, że jest zdolna do wszystkiego”.
„Dlaczego mi nie powiedziałeś?” – zapytałam, a łzy napłynęły mi do oczu. „Dlaczego trzymałeś to w tajemnicy?”
Zawstydzony odwrócił wzrok.
„Jak powiedzieć matce, że jej córka jest potworem?” – wyszeptał. „Tak bardzo ją kochasz. Tak wiele dla niej poświęciłaś. Myślałem… Myślałem, że jeśli wytrzymam wystarczająco długo, znajdziemy jakieś wyjście. Nie chciałem złamać ci serca”.
„David” – powiedziałem cicho – „czy wiedziałeś, że ona planowała mnie zabić?”
„Podejrzewałem” – powiedział. „Ostatnio coraz częściej pytała o twój testament. O twoje finanse. O ubezpieczenie na życie. Poprosiła mnie, żebym przejrzał twoje konta – powiedziała, że chce się upewnić, że jesteś bezpieczny. Myślałem, że to planowanie finansowe. Teraz wiem, że obliczała, ile dostanie po twojej śmierci”.
„Wiesz, ile mam pieniędzy?” – zapytałem.
Spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
„A ty nie?”
„Wiem, że mam oszczędności” – powiedziałem. „Inwestycje. Ale nigdy ich wszystkich nie zsumowałem”.
„Mam nadzieję” – powiedział łagodnie – „że masz ponad dziesięć milionów dolarów, rozłożonych na konta i inwestycje. Monica o tym wie. Wie o tym od dawna”.
Usiadłem oszołomiony.
„Skąd to wiesz?”
„Poprosiła mnie, żebym przejrzał twoje finanse” – powiedział. „Powiedziała, że to dla twojego dobra. Myślałem, że ci pomagam. Nie zdawałem sobie sprawy, że pomagam jej zaplanować twoją śmierć”.
Zapadła długa cisza.
„David” – zapytałem w końcu – „myślisz, że ona mnie kiedyś kochała? Choć trochę?”
Zawahał się.
„Przykro mi, Hope” – powiedział cicho. „Na podstawie tego, co przeczytałem w jej pamiętnikach, nie sądzę, żeby była zdolna do kochania kogokolwiek. Pisała o tobie jak o inwestycji. Obliczyła, ile pieniędzy na nią wydałeś przez lata, ile wart jest twój majątek, ile czasu będzie musiała czekać, zanim odziedziczy wszystko”.
Mój wzrok stał się niewyraźny.
Po raz pierwszy odkąd zaczął się ten koszmar, zapłakałam – nie ze szoku czy strachu, ale z żalu o córkę, którą myślałam, że mam.
Tydzień po aresztowaniu Moniki, detektyw Clark wezwał mnie na komisariat.
Z jej biura roztaczał się widok na zakurzony parking, gdzie amerykańskie flagi powiewały na antenach pickupów. W kącie syczał ekspres do kawy, wypełniając pomieszczenie zapachem przypalonej kawy.
„Pani Miller” – powiedziała, gdy usiadłam – „badaliśmy przeszłość Moniki, opierając się na dowodach, które pani przedstawiła. To, co odkryliśmy, jest gorsze, niż sobie wyobrażaliśmy”.
„O ile gorzej?” – zapytałem.
„Ona nie tylko zabiła dwóch mężów” – powiedział Clark. „Zidentyfikowaliśmy co najmniej sześć kolejnych ofiar w ciągu ostatnich trzydziestu lat”.
Pokój na moment się zatrząsł.
„Sześć?” powtórzyłem.
„Trzech chłopaków ze studiów, którzy zginęli w »wypadkach«” – powiedziała Clark, zaglądając do notatek. „Szefowa, która zmarła nagle na zawał serca po tym, jak odmówiła jej awansu. Starsza sąsiadka, która zmarła »z przyczyn naturalnych« po tym, jak poskarżyła się na swoje koty. Współpracowniczka, która zginęła w wypadku samochodowym po tym, jak zgłosiła ją za kradzież w firmie”.
„Jak to możliwe, że nikt nie zauważył wzoru?” – wyszeptałam.


Yo Make również polubił
Wszystkie moje lewe skarpetki zaczęły znikać – kiedy dowiedziałem się dlaczego, moje serce stanęło
7 wyraźnych oznak, że możesz mieć niedobór białka
Spektakularny rozkwit roślin – wystarczy jedna łyżeczka!
Moje pięty pękają – żaden balsam nie pomaga. Co jeszcze mogę zrobić? Czy powinnam pójść do lekarza?