„Ona leci sama” – syknął w końcu. „A ty… pożałujesz. Gdzie ty w ogóle jesteś?!
Spojrzałem na ciemne okno, za którym cicho padał śnieg.
„To nie twoja sprawa, gdzie jestem” – powiedziałem. „Dokumenty są tam, gdzie je zostawiłeś. Przyjdź po nie. O ile nie są już kompletnie przemoczone od śniegu”.



Yo Make również polubił
Mój mąż cieszył się każdym kęsem tego posiłku i dał mu ocenę 5 gwiazdek! Nalega, żebym zachowała go takim, jaki jest.
Stowarzyszenie właścicieli domów wezwało policję z powodu mojego generatora podczas śnieżycy. Przybył funkcjonariusz i poprosił o jego pożyczenie ode mnie.
Wczesne wdowieństwo: odbudowa po śmierci współmałżonka
Nostalgiczny placek z lat 90.: prosty przepis z dzieciństwa