Właścicielka salonu, drobna kobieta o imieniu Margaret, wyjrzała zza tylnych drzwi. Mama zbyła ją niedbałym wytłumaczeniem, że ma zawroty głowy. Margaret jednak spojrzała na mnie uważnie. Delikatnie pokręciłem głową. Zrozumiała.
„Mamy monitoring” – powiedziała później, kiedy zostałem sam. „Wszystko było nagrywane”.
Zrobiłem zdjęcia obrażeń, udałem się po pomoc medyczną, a potem — po powrocie do domu — zadzwoniłem do firmy obsługującej moją kartę kredytową.
„Zgłaszam nieautoryzowaną transakcję” – powiedziałem spokojnie. „Moja karta została skradziona siłą”.
Proces rozpoczął się natychmiast. Zaliczka za lokalizację została zweryfikowana. Wiedziałem, że to dopiero początek.
Usiadłam przy stole z laptopem. Jako konsultantka ślubna miałam dostęp do wszystkich umów. Pisałam każdego maila profesjonalnie, anulując usługi po kolei: catering, kwiaty, muzykę, tort, fotografa. Zaliczki przepadły, a goście zostali z pustymi rękami.
Zadzwoniłem wtedy do mojej prawniczki, Patricii Chen. Bez wahania postanowiłem zgłosić napaść i kradzież oraz wnieść pozew cywilny.
„Pójdziemy na całość” – powiedziałem. „Posunęli się za daleko”.
Badanie w szpitalu potwierdziło wstrząśnienie mózgu. Dokumentacja była kompletna. Dowody były niezbite.
Groźby zaczęły się niemal natychmiast. Telefony, SMS-y, oskarżenia. Zgłosiłem wszystko mojemu prawnikowi.
„To zastraszanie” – powiedziała. „Każda wiadomość działa na twoją korzyść”.


Yo Make również polubił
Oto dlaczego malwa powinna znaleźć się w Twoim ogrodzie i jak jeść każdą część tej wszechstronnej rośliny
Co to znaczy, że nie wiesz, czego szukasz?
Jeśli bez powodu dostajesz gęsiej skórki, to jest to wyraźny znak, że…
Sernik miodowy: super puszysty i pyszny!