Wróciłem do posiadłości w czwartek po południu. Marcy nalegała, żebym poszedł z nią, a ja z radością przyjąłem jej towarzystwo. Potrzebowałem kogoś u boku w tym momencie. Dom wyglądał jednocześnie znajomo i inaczej. Domki, które zbudowała Alexis, były atrakcyjne, musiałem przyznać; wyraźnie miała oko do designu. Chyba odziedziczyła to po mnie.
Ale to nie chaty przykuły moją uwagę w pierwszej kolejności. Mój wzrok powędrował prosto na padok, gdzie konie spokojnie się pasły. Star, stara klacz, uniosła głowę, gdy mnie zauważyła, i podbiegła kłusem do ogrodzenia. Przesunęłam dłonią po jej pysku, a z moich oczu popłynęły łzy.
„Jestem w domu” – szepnąłem do niej. „Wróciłem”.
Marcy delikatnie dotknęła mojego ramienia.
„Chcesz, żebym dziś u ciebie został?”
„Nie, przyjacielu. Muszę to zrobić sam. Muszę odzyskać tę przestrzeń, wiesz.”
Zrozumiała. Mocno mnie przytuliła i odeszła, ale najpierw zażądała ode mnie obietnicy, że zadzwonię, jeśli będę czegoś potrzebować.
Wszedłem do domu powoli, jakbym wchodził na nieznany teren. Wszystko było schludne i uporządkowane. Alexis i George zostawili mój prawdziwy pokój, ten, który nie był schowkiem, nietknięty. Moje rzeczy były dokładnie takie same, jak zostawiłam je miesiące temu.
Usiadłam na łóżku i chłonęłam to wszystko. Ten pokój krył w sobie tyle wspomnień. Bezsenne noce z Alexis w niemowlęctwie. Łzy wylane, gdy Jim nas zostawił. Marzenia o lepszej przyszłości dla mojej córki. A jednak to właśnie z tego miejsca zostałam odrzucona, traktowana jak ciężar.
Ale teraz wróciłem. Prawnie dom znów był mój. Jednak emocjonalnie wciąż czułem się jak na wrogim terenie.
Resztę dnia spędziłem na porządkowaniu, sprzątaniu, próbując odzyskać tę przestrzeń dla siebie. Alexis i George się nie pojawili; prawdopodobnie byli w jednej z chat, zachowując dystans. Na razie tak było najlepiej. Wszyscy potrzebowaliśmy czasu, żeby przetrawić to, co się stało.
Pierwsza sesja terapeutyczna była zaplanowana na następny poniedziałek. Dr Laurę Scott, specjalistkę od konfliktów rodzinnych, osobiście polecił mi pan Carlos. Zapewnił mnie, że jest zarówno stanowcza, jak i pełna współczucia, co pozwoliło nam znaleźć równowagę, której tak rozpaczliwie potrzebowaliśmy.
Niedzielny wieczór przyniósł niewiele snu. Wyobrażałem sobie tę sesję w kółko. Co bym powiedział? Co powiedziałaby Alexis? Czy w ogóle by się pojawiła, czy znalazłaby jakąś wymówkę, żeby ją opuścić?
W poniedziałek rano ubrałam się starannie, wybierając jasnozieloną bluzkę, która zawsze podobała mi się Alexis. Wiedziałam, że to drobna, wręcz żałosna próba odbudowania więzi, ale nie mogłam się powstrzymać.
Gabinet dr Laury mieścił się w starym domu przerobionym na klinikę w centrum miasta. Przybyłem piętnaście minut przed czasem. Alexis i George przybyli punktualnie, ani sekundy dłużej, ani mniej. Wymieniliśmy tylko skinienia głową, bez słowa. W powietrzu czuć było napięcie.
Recepcjonistka zaprowadziła nas do przestronnego, przytulnego pokoju z pluszowymi sofami i wystrojem zaprojektowanym tak, aby koić. Dr Laura, kobieta po pięćdziesiątce z siwymi włosami spiętymi w kok i bystrym wzrokiem za okularami w czerwonych oprawkach, powitała nas serdecznie i zaprosiła do zajęcia miejsc. Wybrałam fotel; Alexis i George zajęli najdalej położoną sofę. Już sam układ miejsc siedzących wiele mówił o stanie naszej relacji.
„Cóż” – zaczęła dr Laura łagodnym, ale stanowczym głosem – „doceniam waszą obecność. Wiem, że przybycie tutaj nie było łatwą decyzją, zwłaszcza w obecnych okolicznościach, ale fakt, że zgodziliście się przyjść, jest już ważnym pierwszym krokiem”.
Alexis prychnęła cicho. Terapeutka to usłyszała, ale nie skomentowała. Po prostu kontynuowała.
Nasze sesje będą przebiegać według kilku podstawowych zasad. Po pierwsze, każda osoba będzie miała swoją kolej, by mówić bez przerywania. Po drugie, nie ma tu osądów, tylko słuchanie i próba zrozumienia. Po trzecie, wszystko, co zostanie powiedziane w tym pomieszczeniu, pozostaje w tym pomieszczeniu, chyba że jest to coś, co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla kogoś.
Zatrzymała się i zaczęła nam się przyglądać.
„Na początek chciałabym, abyście w kilku słowach opowiedzieli mi, czego oczekujecie od tych sesji. Sophia, czy zechciałabyś zacząć?”
Wziąłem głęboki oddech.
Mam nadzieję, że znajdziemy sposób na współistnienie. Nie oczekuję, że wszystko wróci do normy. To niemożliwe. Ale mam nadzieję, że przynajmniej będziemy się szanować. I może, kto wie, Alexis zrozumie, jak bardzo mnie zraniła.
Terapeuta skinął głową i zwrócił się do mojej córki.
„Alexis?”


Yo Make również polubił
W dniu rozprawy moi rodzice stali obok mojego zdradzającego męża i ciężarnej siostry. Myśleli, że to ja jestem sądzony, ale to ja trzymałam dowody.
Niesamowicie Szybkie i Pyszne Smażone Strudle Jabłkowe – Twój Nowy Ulubiony Deser!
Sposób, w jaki śpisz, zdradza sekrety twojej osobowości. Mój był absolutnie prawdziwy!
Zdrowe ciasteczka – bez cukru! Bez mąki!