„Mamo” – powiedziała szybko – „ważne, że jesteśmy chronieni. Przeszłość zostaje pogrzebana, a my idziemy naprzód”.
„A co z trzydziestoma trzema milionami, które Robert mi zostawił?” – zapytałem.
„Mamo” – powiedziała Wiktoria, a jej głos się zaostrzył – „te pieniądze są skażone. Pięć milionów to najlepsze możliwe rozwiązanie”.
„A wy dwoje?” zapytałem. „Co dostajecie?”
Kevin pochylił się do przodu, odzyskując pewność siebie. „Mamy to nieporozumienie za sobą. Zarzuty Victorii znikną. Moja reputacja pozostanie nienaruszona. Nasza rodzina się uleczy”.
„Nieporozumienie” – powtórzyłem. „Tak się nazywają sfałszowane dokumenty i groźby”.
Kevin zacisnął szczękę. „Margaret, jesteś wzruszona”.
„Nie” – powiedziałem spokojnie. „Nie śpię”.
Potem zadałem pytanie, o którym wiedziałem, że je zaskoczy.
„Kiedy dokładnie odkryłeś przestępczą działalność Roberta?” – zapytałem.
Kevin mrugnął. „To nie ma znaczenia”.
„Właściwie” – powiedziałem – „to bardzo istotne. Bo jeśli wiedziałeś i nic nie powiedziałeś, jesteś współwinny. A jeśli odkryłeś to dopiero popełniając własne przestępstwa, to masz wyjątkowego pecha”.
Panowanie nad sobą Victorii zaczęło się chwiać.
„Mamo” – wyszeptała – „co robisz?”
„Dociera do mnie prawda” – powiedziałem. „Bo nic z tego nie było spontaniczne. Sfałszowany testament. Zbieg okoliczności. Sposób, w jaki próbowałeś mnie przycisnąć. To było zaplanowane”.
Kevin gwałtownie wstał i sięgnął po teczkę, jakby chciał ją opanować.
„Ta rozmowa jest skończona” – warknął.
„Właściwie” – powiedziałem cicho – „myślę, że to dopiero początek”.
Agent Martinez i dwóch innych agentów weszli do salonu tak cicho, że odniosłem wrażenie, jakby cały dom wciągnął powietrze.
Kevin zamarł.
Wiktoria zbladła.
Teczkę i telefony skonfiskowano.
„Victoria Sullivan Hayes i Kevin Hayes” – powiedział agent Martinez – „jesteście aresztowani za spisek mający na celu popełnienie oszustwa elektronicznego, znęcanie się nad osobami starszymi i próbę wymuszenia na federalnym świadku”.
Wiktoria zwróciła się do mnie z wyrazem całkowitej zdrady na twarzy, jakby zapomniała, że to ona rozpoczęła wojnę.
„Mamo” – krzyknęła – „jak mogłaś zrobić coś takiego własnej rodzinie?”
„Tak samo, jak ty mógłbyś podrobić dokumenty i ukraść mi życie” – powiedziałem. „Tylko że mój sposób jest legalny”.
Gdy już mieli założone kajdanki, Kevin spróbował jeszcze jednej sztuki.
„Margaret” – powiedział cicho – „nie rozumiesz, co zrobiłaś. Są ludzie powiązani z Robertem, którzy nie docenią uwagi federalistów. Naraziłaś się na niebezpieczeństwo”.
Agent Martinez zrobił pauzę.
„Panie Hayes” – powiedziała – „czy grozi pan federalnemu świadkowi?”
„Ostrzegam ją” – powiedział szybko Kevin – „przed rzeczywistością”.
„Prawda jest taka”, powiedział agent Martinez, „że do zarzutów dodałeś jedynie zastraszanie świadków”.
Gdy już ich wyjęto, agent Martinez usiadł naprzeciwko mnie.
„Pani Sullivan” – powiedziała – „ostrzeżenie Kevina może nie być całkiem bezpodstawne. Pani mąż miał powiązania z niebezpiecznymi ludźmi”.
„Jak niebezpieczne?” zapytałem, a mój głos w końcu mnie zdradził lekkim drżeniem.
„To duża zorganizowana sieć przestępcza” – powiedział agent Martinez. „Od dziesięcioleci wykorzystują legalne firmy do prania pieniędzy. Firma Roberta była jednym z ich skutecznych kanałów”.
Zrobiło mi się zimno.
„Więc jestem w niebezpieczeństwie” – wyszeptałem.
„Potencjalnie” – powiedział agent Martinez. „Ale jest jeszcze coś, co powinieneś wiedzieć, coś, co zmienia wszystko”.
Przesunęła po stole grubą teczkę, taką, która wyglądała, jakby była efektem miesięcy pracy i nieprzespanych nocy.
„Pani Sullivan” – powiedziała – „pani mąż nie tylko prał pieniądze”.
Spojrzałem na nią.
„Był informatorem FBI” – powiedziała. „Przez dwanaście lat”.
Świat przechylił się na bok.
„Robert dostarczał informacji” – kontynuowała – „w głębokiej konspiracji. Długotrwałe śledztwo. Utrzymywał pozory ułatwiania prania pieniędzy, jednocześnie dostarczając nam dowodów na poparcie śledztw. Operacja była tak delikatna, że wiele biur nie zostało o niej poinformowanych”.
„Ale pieniądze” – powiedziałem, ledwo mogąc wykrztusić słowa. „Trzydzieści trzy miliony”.
„Pieniądze prawnie należą do ciebie” – powiedział agent Martinez. „FBI pozwoliło mu zatrzymać część odszkodowania i utrzymać przykrywkę. Jego współpraca doprowadziła do dziesiątek aresztowań i zajęcia setek milionów dolarów pochodzących z przestępstw”.
Wpatrywałam się w nią, próbując dopasować tę nową prawdę do kształtu mojego małżeństwa, do mężczyzny, którego myślałam, że znam.
„Dlaczego nikt mi nie powiedział?” – zapytałem.
„Ponieważ śledztwo było w toku” – powiedziała. „I ponieważ musieliśmy potwierdzić twoją niewinność. Oszustwo twojej córki nam w tym pomogło”.
Victoria i Kevin myśleli, że znaleźli sposób, by mnie wykorzystać. Planowali mnie szantażować informacjami, które mogłyby oczyścić mojego męża z zarzutów.
Ironia tego zdarzenia była niemal poetycka.
„Co się teraz stanie?” zapytałem.
„Teraz zachowasz to, co twoje” – powiedział agent Martinez. „Twoja córka i zięć staną przed sądem federalnym. A ty zdecydujesz, jakie życie chcesz zbudować”.
Rozejrzałam się po swoim salonie. Teraz nie widziałam w nim miejsca, w którym zostałam upokorzona, lecz miejsca, w którym się odrodziłam.
„Agencie Martinez” – powiedziałem, a mój głos zaskoczył mnie swoją stanowczością. „Czy mogę pana o coś zapytać?”
„Oczywiście” – odpowiedziała.
„Czy według ciebie jestem okropną osobą, skoro czuję satysfakcję z aresztowania Victorii?” – zapytałem.
Agent Martinez się uśmiechnął.


Yo Make również polubił
Nie miałam o tym pojęcia!
Mini tarty jabłkowe: idealny i smaczny deser, jeśli nie masz czasu
Jak za każdym razem idealnie przyrządzić jajecznicę
3 najskuteczniejsze pułapki, które raz na zawsze pozbędą się mrówek z Twojego domu i balkonu.