Słaby.
Złamany.
Pilny.
Jej kroki stawały się coraz szybsze. Łzy piekły nie ze smutku, lecz z zimna, każde mrugnięcie oka wymagało wysiłku. Potknęła się raz, potem drugi, upadając ciężko i zdzierając rękawiczkę, ale podniosła się ponownie, bo dźwięk był teraz bliżej i wyobraziła sobie, że ktoś leży samotnie, a to zależało wyłącznie od tego, czy będzie się poruszać.
Nie wiedziała, jak długo szła, zanim w końcu zobaczyła coś, co nie było białe.
Ciemny kształt.
A potem jeszcze jeden.
Strach i odwaga zderzyły się w jej małej piersi.
A co, jeśli to byłoby niebezpieczne?
A co, jeśli nie?
Zrobiła jeszcze jeden krok.
I świat stał się bardzo realny.
Odkrycie
Tam, na wpół pochłonięty przez zaspy, leżał mężczyzna w mundurze, o skórze bladej jak księżyc, ustach lekko siniejących, rzęsach oszronionych, z boleśnie skrępowanymi dłońmi owiniętymi liną. Obok niego owczarek niemiecki, zraniony, lecz zdeterminowany, z oczami czujnymi w chwili pojawienia się Sophie, ledwo poruszającym się ogonem, jakby odetchnął z ulgą, widząc w końcu nadzieję w maleńkich bucikach i drżących dłoniach.
„O nie…” wyszeptała Sophie.
Uklękła niezgrabnie obok oficera i potrząsnęła go za ramię.
„Proszę pana? Proszę pana, proszę się obudzić…”
Oczy Noaha zatrzepotały słabo. Z trudem skupił się na twarzy unoszącej się nad nim – miękkich policzkach zarumienionych od zimna, łzach zamarzniętych tuż przy rzęsach, włosach splątanych przez wiatr, niewinności owianej odwagą.
„Radio…” wyszeptał.
Sophie chwyciła rozbite urządzenie i naciskając bezmyślnie przyciski, szlochała, gdy zakłócenia zakłócały jej spokój.
„Proszę… niech ktoś… pomoże…”
Shadow szczeknął, niezbyt głośno, ale wystarczająco głośno.
Gdzieś wiele mil dalej, w radiowozie walczącym z bezlitosnym śniegiem, rozległ się cichy trzask budzącego się do życia dźwięku.
„—psie… człowieku… pomocy…”
Dyspozytor zamarł.
„Powtórz to!”


Yo Make również polubił
Wraz z nadejściem cieplejszych dni przysięgam, że te 10 roślin odstraszy pająki, mrówki, muchy i komary od domu
Jak utrzymać piekarnik zawsze czystym bez szorowania
Jak używać cebuli, aby pozbyć się szkodników: szczurów, much, wszy, pluskiew, jaszczurek, komarów i karaluchów
Na szóste urodziny mojej córki moi teściowie wysłali jej uroczego, brązowego misia. Na początku była podekscytowana, a potem nagle zamarła. „Mamo… co to jest?”. Przykucnęłam, żeby przyjrzeć się bliżej – i zbladłam. Nie krzyczałam. Nie protestowałam. Po cichu sobie z tym poradziłam. Trzy dni później policja stała przed ich drzwiami…