Dział HR poinformował: „W tym tygodniu siedemnastu pracowników złożyło skargi na molestowanie seksualne”. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Dział HR poinformował: „W tym tygodniu siedemnastu pracowników złożyło skargi na molestowanie seksualne”.

Miranda Volkoff nie uśmiechnęła się ani słowem. Miranda rzadko oferowała coś, co nie było zapisane w polityce.

Siedziała wyprostowana przy stole, z pozycją dyrektora ds. kadr: kręgosłup jak linijka, twarz zastygła w wyrazie „profesjonalnej troski”. Stos papierów obok niej był tak gruby, że przypominał książkę telefoniczną z małego miasteczka.

Foster siedział po jej prawej stronie, z prawniczym spokojem, z założonymi rękami i starannie neutralnym wyrazem twarzy. Jego krawat był idealny. To powinno być moje pierwsze ostrzeżenie. Prawnicy wyglądają na tak czystych tylko wtedy, gdy już wiedzą, jak bardzo brudna będzie sytuacja.

„Danielu” – powiedziała Miranda. „Dzięki za przybycie”.

„Za godzinę będę miał talię Q3” – powiedziałem automatycznie, bo żyłem w kalendarzu. „Jeśli chodzi o…”

Miranda nawet nie mrugnęła.

„W tym tygodniu siedemnastu pracowników złożyło skargi, że dopuściłeś się wobec nich molestowania seksualnego”.

Mój mózg uderzył w ścianę. Jak samochód na śniegu, kręcące się opony, bez przyczepności.

Stałem tam trzymając kubek z kawą, jakby był dowodem.

„Przepraszam” – powiedziałem, bo to było jedyne zdanie, jakie zdołałem wykrztusić. „Siedemnaście… ile?”

Miranda przesunęła stos papierów w moją stronę.

„To formalne skargi złożone za pośrednictwem naszego anonimowego systemu zgłaszania w ciągu ostatnich pięciu dni” – powiedziała. „Są niezwykle poważne. Niezwykle szczegółowe”.

Długopis Fostera zawisł nad notesem, niczym sęp czekający na śmierć.

Spojrzałem w dół i zobaczyłem pierwszą stronę: sformatowany raport, w którym odrażający język krył się za obrzydliwym oskarżeniem.

Data zdarzenia: poniedziałek
Miejsce: pokój socjalny na trzecim piętrze
Domniemane zachowanie: Zapędzono skarżącą w kozi róg. Wyraźnie skomentowano jej wygląd. Zasugerowano, że „zajdzie daleko”, jeśli „będzie grzeczna”.

Żołądek podszedł mi tak szybko, że miałem go w gardle.

„To niemożliwe” – powiedziałem, przewracając stronę, jakbym obracał ją wystarczająco szybko, a tekst mógłby się zmienić. „W poniedziałek byłem w Seattle”.

Wyraz twarzy Mirandy nie uległ zmianie.

„W takim razie będziemy potrzebować tej dokumentacji” – powiedział Foster spokojnym głosem. „Ale, panie Reeves… jest szesnaście innych raportów”.

Wpatrywałem się w papiery.

Jeden z nich twierdził, że w poniedziałek wieczorem osaczyłem kogoś na parkingu.

Inny zeznał, że w środę po południu zamknąłem drzwi swojego biura i przycisnąłem rękę do uda jednego z pracowników.

Inny opisał nocne „spotkanie” na siłowni w budynku, z której nigdy nie skorzystałem. Nienawidziłem siłowni. Nienawidziłem zapachu. Nienawidziłem myśli o poceniu się przed współpracownikami.

Ale skargi i tak opisywały siłownię – jak scenografię w sztuce. Opisywały też mój ubiór. „Granatowy garnitur ze wzorzystym krawatem”. „Szary sweter”. „Srebrny zegarek”. Zawierały cytaty, które brzmiały niemal jak ja, jeśli zmrużyło się oczy, jeśli chciało się wierzyć w najgorsze.

Moje ręce zaczęły się trząść.

Spojrzałem na Mirandę i Fostera. „To jest zmyślone. Wszystko. Nikogo nie nękałem”.

Miranda zacisnęła dłonie. „Zarzuty obejmują niestosowne komentarze, niechciany kontakt fizyczny, a w trzech przypadkach wyraźne propozycje w zamian za korzystne oceny okresowe lub awanse”.

Poczułem, jak krew odpływa mi z twarzy.

„To… nie” – powiedziałem, ale mój głos zabrzmiał słabo. „Nie. To… posłuchaj mnie. To szaleństwo”.

„Biorąc pod uwagę skalę i powagę sprawy” – powiedział Foster – „zostaje pan natychmiast wysłany na urlop administracyjny, dopóki nie przeprowadzimy dochodzenia”.

Urlop administracyjny. Korporacyjna wersja zepchnięcia z klifu z uśmiechem.

Zrobiłem krok naprzód, kawa lekko się rozchlapała. „Potrzebuję dostępu do kalendarza, e-maili, dzienników odznak. To będzie dowód, że nie byłem tam, gdzie mówią”.

„Przeanalizujemy je” – powiedziała Miranda. „Ale teraz potrzebuję twojej odznaki, twojego laptopa i karty dostępu do budynku”.

Wyglądało to na napad, tyle że legalny.

„A skargi?” – zapytałem. „Muszę wiedzieć, kto je złożył”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Meksykański Koktajl Krewetkowy : Wibrujący smak Meksyku

Przygotowanie krewetek: Jeśli używasz surowych krewetek, zacznij od gotowania ich w garnku z wrzącą, osoloną wodą przez około 3-4 minuty ...

Cukinia na zimę „Palce lizać”. Smakuje jak marynowane borowiki

Wybierz młode  warzywo, a starsze pozbaw pestek. Opłucz i pokrój na małe kawałki. Umieść cukinię w głębokiej misce. Dodaj do niej ...

„Czwórka dzieci?! Zabierz je i spadaj! Nie będę tego tolerował!” krzyknął mój mąż.

Rozmowa telefoniczna  (5/10) Ciąg dalszy na następnej stronie 👇 Pierwsza noc jest często najdłuższa. Gdy cztery małe oddechy wypełniły pokój ciepłym ...

Krem budyniowy

W ok 300 ml mleka rozpuściłam cukier, cukier waniliowy, mąki oraz proszek budyniowy. Resztę mleka zagotowałam. Do gotującego się mleka ...

Leave a Comment