Następnie pobiegła na oddział urazowy nr 1.
Dziewczyna miała drgawki.
Monitorzy krzyczeli.
Prześcieradła były przesiąknięte krwią.
„Co mamy?” – warknęła Amelia.
„Pęknięcie tętnicy udowej” – odpowiedziała Kayla. „Ciśnienie szybko spada”.
„Zaciśnij. TERAZ.”
Henderson podał jej zacisk, a Amelia rzuciła się do akcji – dłonie stabilne, umysł bystry, tętno spokojne. Zatamowała krwawienie. Zatamowała ranę. Ustabilizowała drogi oddechowe. Podała adrenalinę.
Parametry życiowe wzrosły. Powoli. Niepewnie.
Następnie-
Pip.
Pip.
Pip.
„Wróciła!” krzyknęła Margarita.
Klatka piersiowa dziewczyny zrobiła się głębsza, pełniejsza.
„Ona przeżyje” – powiedziała Amelia.
Ale ona się nie uśmiechnęła.
Pobiegła z powrotem do sierżanta policji.
Wyglądał gorzej.
Szara skóra.
Powolne tętno.
Obrzęk klatki piersiowej po jednej stronie.
Zapadnięte płuco.
„Dekompresja igłowa” – powiedziała natychmiast Amelia. „Natychmiast!”
Igła wbiła się w klatkę piersiową, uwalniając syk uwięzionego powietrza. Klatka piersiowa mężczyzny uniosła się nagle, gwałtownie, jak u tonącego, który bierze pierwszy oddech po wyciągnięciu z wody.
Ciśnienie uległo poprawie.
Amelia westchnęła.
„Nie umrzesz dziś w nocy” – wyszeptała.
Jednak kontynuując pracę, zauważyła, że Henderson ją obserwuje — nie z osądem, ale z czymś innym.
Szacunek.
Taki, jakim rzadko go okazywała.
Gdy stan sierżanta w końcu się ustabilizował, podszedł Henderson.
„Nie mrugnąłeś” – powiedziała. „Ani razu”.
„Nie było mnie na to stać”.
Henderson skinął głową i spojrzał na pacjenta.
„Właśnie uratowałeś sierżanta policji i nastolatka w ciągu jednej godziny. Jeśli ktoś nadal uważa, że jesteś lekkomyślny, jest ślepy”.
Amelia otarła pot z czoła.
„Będą myśleć, co chcą. Ja będę dalej wykonywał swoją pracę”.
Następnego ranka słońce wlewało się przez okna SOR-u niczym ciepłe złoto. Oddział ogarnęło wyczerpanie, ale to było to uczucie satysfakcji – takie, jakie przychodzi, gdy życie zostaje cofnięte z krawędzi.
Amelia wyszła na zewnątrz, żeby zaczerpnąć powietrza.
Na terenie szpitala panował gwar, roiło się od reporterów, ekip filmowych i wozów transmisyjnych. W całym kraju rozbrzmiewały nagłówki:
KOBIETA, KTÓRA ZMIENIŁA MEDYCYNĘ RATUNKOWĄ
DR AMELIA GRANT: ZWOLNIONA, PONOWNIE ZATRUDNIONA, REWOLUCYJNA
LEKARZ PRZECIWSTAWIA SIĘ SYSTEMOWI – PONOWNIE RATUJE ŻYCIE
Ochroniarze utworzyli barierę.
Ludzie trzymali transparenty z napisem:
DZIĘKUJEMY, DR. GRANT,
NASZEMU BOHATEROWI W SCRUBS,
WSPÓŁCZUCIE > PROTOKÓŁ
Ale Amelia nie szła w ich kierunku.
Podeszła do ławki przy stanowisku karetek – tej samej, na której siadała w przerwach, gdy czuła, że nie pasuje do tego miejsca.
Ten, w którym płakała w dniu, w którym ją zwolniono.
Usiadła powoli.
I uśmiechnął się.
Nie jestem wielka.
Nie jestem triumfująca.
Po prostu… wdzięczna.
Słychać było kroki.
Nie musiała patrzeć, żeby wiedzieć, kim ona jest.
James usiadł obok niej z dwiema filiżankami okropnej szpitalnej kawy.
„Pomyślałem, że tego będziesz chciał.”


Yo Make również polubił
Mleko i czosnek to lekarstwo na astmę, gruźlicę, zapalenie płuc i bezsenność
Mały otwór w zlewie, który wydaje się niepotrzebny, w rzeczywistości ma zaskakującą funkcję
starty imbir, cebula, czosnek, sok z cytryny i miód. Jedna łyżeczka dziennie
Dokładne czyszczenie piekarnika z łatwością dzięki Easy Off!