Ten tydzień stał się plątaniną papierkowej roboty, e-maili i telefonów.
Melissa przygotowała pozew wzajemny: zniesławienie, nękanie i naruszenie obowiązków powierniczych.
Dołączyliśmy wszystko — e-maile Karen, protokoły ze spotkań, dokumenty finansowe, które sfałszowała, aby uzasadnić istnienie swojego małego funduszu korupcyjnego.
Pozostawiła cyfrowe odciski palców na wszystkim.
Kiedy skarga została złożona, Melissa uśmiechnęła się do mnie znad biurka.
„Wiesz, co jest najlepsze?” powiedziała. „Nie może się już chować za wspólnotą mieszkaniową. Pozwiemy ją osobiście. Jej dom, jej majątek, jej konto bankowe”.
Prawie poczułem się źle. Prawie.
3. Rozpoczyna się opad
Wieść rozeszła się po okolicy lotem błyskawicy.
Tom Harper, nowy prezes wspólnoty mieszkaniowej, zadzwonił do mnie osobiście.
„Ethan, żebyś wiedział, zarząd cię popiera. Nie wiedzieliśmy o płatnościach. Karen sama zajmowała się wszystkimi finansami”.
„Nie jestem zaskoczony” – powiedziałem. „Ta kobieta nie potrafiła znieść dzielenia chodnika, nie mówiąc już o władzy”.
Tom westchnął. „Będziemy w pełni współpracować. Społeczność ma jej już dość”.
W ciągu tygodnia rozmawiała już połowa okolicy – za pośrednictwem e-maili, SMS-ów i szeptanych plotek przez płoty.
Wyjątkowo nie byłem czarnym charakterem tej historii.
4. Odpowiedź Karen
Oczywiście, że skorzystała z pomocy prawnika.
Jej prawnik złożył wniosek o oddalenie powództwa, twierdząc, że jej działania „zostały wpisane w zakres zarządzania wspólnotą mieszkaniową” i „były prowadzone w dobrej wierze”.
Melissa rozdarła wniosek jak bibułkę.
„Przekroczyła wszelkie granice” – powiedziała sędziemu na posiedzeniu poprzedzającym rozprawę. „Wykorzystała fundusze stowarzyszenia do osobistego wzbogacenia się i wykorzystała swoją pozycję jako broń do nękania właścicieli domów. Nie ma w tym nic z dobrej wiary”.
Sędzia zgodził się na przeprowadzenie postępowania dowodowego.
Wyobraziłem sobie Karen siedzącą w swojej beżowej kuchni, czytającą zamówienie i zdającą sobie sprawę, że gra, którą rozpoczęła, obróciła się przeciwko niej.
5. Zeznania
Zeznania były brutalne.
Melissa pierwsza zadała pytanie Karen.
„Pani Whitmore” – zaczęła – „czy zatwierdziła pani płatności na rzecz Whitmore Management Services?”
Karen skrzyżowała ramiona. „Tak. Zarząd to zatwierdził”.
Melissa przesunęła dokument po stole. „Zgodnie z protokołem, do głosowania nigdy nie doszło. Płatności rozpoczęły się przed rzekomą „autoryzacją”.
Karen zawahała się. „To musiało być nieformalne”.
Melissa uśmiechnęła się słodko. „A więc nieformalnie, nikt inny w zarządzie tego nie pamięta?”
Prawnik Karen wniósł sprzeciw, ale szkoda już została wyrządzona.
Potem przyszły e-maile — nazywała mnie „uciążliwością”, mówiła, że „zrobi ze mnie przykład”, groziła, że „przypomni temu klaunowi, który rządzi okolicą”.
Cera Karen przybrała odcienie czerwieni, dla których Crayola nie wymyśliła jeszcze nazwy.
6. Sąsiedzi mówią
Melissa wezwała na przesłuchanie garstkę mieszkańców, którzy również skarżyli się na Karen.
Stawili się dobrowolnie.
Starszy pan Anderson zeznał, że wysłała mu listy z zarzutem naruszenia przepisów za „rdzawe zawiasy do skrzynek pocztowych”.
Młoda para zeznała, że ukarała ich grzywną w wysokości 200 dolarów za „nieautoryzowane dekoracje na Halloween”.
Inna sąsiadka przyznała, że płakała, gdy Karen zagroziła, że odholuje jej samochód z powodu zgubionej przepustki dla gości.
Sala sądowa wypełniła się cichym oburzeniem.
W pewnym momencie Melissa pochyliła się i szepnęła: „Chcą ją dla nas pochować”.
Karen siedziała z kamienną twarzą, patrząc prosto przed siebie.


Yo Make również polubił
CH2 – SYN MOJEGO SZEFA ZWOLNIŁ MNIE W MOJE 36. URODZINY. ODSZEDŁEM BEZ SŁOWA. POTEM MĄŻ DAŁ MI TECZKĘ…
Ile razy komar może ukąsić w ciągu jednej nocy?
Zawsze wyrzucałem korek wlewu oleju: kolega powiedział mi, do czego on tak naprawdę jest potrzebny
Gwarancja bujnego kwitnienia w ciągu 10 minut, jeśli dodasz odrobinę nawozu do roślin