Złożyli wniosek w sądzie okręgowym.
W petycji oskarżono mnie o:
Prowadzenie „budynku wielorodzinnego”.
Obniżanie wartości majątku wspólnoty.
Zagrożenie integralności wspólnoty.
Zagrożenie integralności.
Jake — który dosłownie ratował ludzkie życie — najwyraźniej stanowił zagrożenie dla przedmieść.
Zadzwoniłam do mojej koleżanki ze studiów, Melissy Kaine , która później została prawniczką.
Kiedy opowiedziałem jej o sytuacji, roześmiała się tak głośno, że prawie upuściła telefon.
„Próbują eksmitować właściciela domu? Nawet egzekwowanie prawa przez wspólnotę mieszkaniową tak nie działa. To będzie niezła zabawa”.
Ona wzięła tę sprawę.
I zabawa się zaczęła.
Melissa była rekinem w szpilkach — spokojną, analityczną i uczuloną na bzdury.
Przejrzała wszystkie ustawy stowarzyszenia właścicieli domów z chirurgiczną precyzją.
„Słuchaj” – powiedziała, stukając w książkę. „Nie ma tu klauzuli o wynajmie powierzchni wewnętrznej. Jedynym ograniczeniem jest możliwość przekształcenia nieruchomości w dwurodzinny apartament lub oddzielny lokal. Nie zrobiłeś tego”.
“Dokładnie.”
Uśmiechnęła się szeroko. „Idealnie. Zróbmy im wstyd”.
Złożyliśmy wniosek o oddalenie sprawy i zażądaliśmy przeprowadzenia formalnego przesłuchania.
Spędzałem noce na porządkowaniu plików: e-maili od Karen, powiadomień, znaczników czasu.
Najbardziej podobał mi się ten, w którym napisała: „Sprawimy, że będzie żałował, że się tu przeprowadził”.
Wysłała to przez pomyłkę do wszystkich członków listy mailingowej stowarzyszenia właścicieli domów, w tym do mnie.
W dniu rozprawy wszedłem do sądu w swoim najlepszym garniturze.
Karen już tam była, siedziała w pierwszym rzędzie z notesem i prawnikiem wspólnoty mieszkaniowej, który wyglądał, jakby wolał być gdzie indziej.
Kiedy urzędnik wywołał naszą sprawę, Karen weszła na podium niczym królowa przygotowująca się do koronacji.
„Wysoki Sądzie” – zaczęła – „oskarżony, pan Brooks, dopuścił się bezpośredniego naruszenia naszych wspólnotowych przymierzy…”
Sędzia przerwał.
„Chwileczkę. Mówisz, że twoje stowarzyszenie próbuje eksmitować właściciela domu, który jest jego prawowitym właścicielem?”
Karen mrugnęła. „Tak, Wysoki Sądzie. Jego działania naruszają regulamin naszego stowarzyszenia właścicieli domów.”
Sędzia odchylił się do tyłu, unosząc brwi. „Czy twoja wspólnota mieszkaniowa ma prawo egzekwować eksmisje?”
Jej prawnik odchrząknął. „Wysoki Sądzie, choć to nietypowe, nasze stowarzyszenie zastrzega sobie prawo do egzekwowania wykonania wyroku na drodze sądowej”.
Sędzia westchnął. „A tym środkiem prawnym jest… eksmisja? To sprawa wynajmującego i najemcy, a nie stowarzyszenia właścicieli mieszkań”.
Prawie widziałem, jak panika maluje się na twarzy Karen.
Potem Melissa wstała.
„Wysoki Sądzie” – powiedziała gładko – „użytkowanie nieruchomości przez mojego klienta jest w pełni zgodne z planem zagospodarowania przestrzennego miasta i zarejestrowanymi umowami. Nie ma zakazu najmu wewnętrznego. Ponadto…” –
podała sędziemu grubą teczkę – „…mamy dowody na nękanie i złośliwe egzekwowanie prawa przez prezesa wspólnoty mieszkaniowej”.
Prawnik Karen próbował zgłosić sprzeciw, ale sędzia go zbył.


Yo Make również polubił
Większość ludzi źle to rozumie. Do czego właściwie służy szuflada pod kuchenką?
Fajne ciacho z budyniem i powidłami
Rok po śmierci mojego męża wróciłam do jego opuszczonego warsztatu. Gdy tylko włączyłam światło, zamarłam, widząc, że maszyny wciąż działają. Szłam powoli, z bijącym sercem, a potem zatrzymałam się gwałtownie, gdy zdałam sobie sprawę, że ktoś stoi i nimi steruje.
Spożywaj rano, aby pozbyć się tłuszczu z brzucha.