Krok pierwszy:
Następnego ranka zacząłem planować.
Krok pierwszy: skopiuj wszystko.
Każdy kontrakt, listę klientów i wewnętrzną pocztę e-mail powiązaną z projektami, które stworzyłem.
Lata własności intelektualnej, którą ukradli i oznaczyli jako „pracę firmową”.
Wysłałem wszystko do prywatnej chmury, zaszyfrowane i opatrzone znacznikiem czasu. Nic nielegalnego. Tylko moje.
Krok drugi: kontakt.
Był jeden klient, z którym Daniel nie mógł się skontaktować – nasz największy partner logistyczny.
Pięć lat temu pomogłem im wyjść z opresji, która była bliska bankructwa. Ich lojalność była osobista.
Poprosiłem o prywatne spotkanie.
Powiedziałem im, że wkrótce wyjadę. Obiecałem, że ich kontrakty będą chronione, jeśli ze mną pójdą, kiedy będę otwierał własną firmę.
Nawet się nie zawahali.
Zrozumieli, co się wydarzy.
Krok drugi:
Przez następne kilka miesięcy odgrywałem swoją rolę.
Uśmiechałam się na korytarzach. Odpowiadałam na zmyślone pytania Daniela. Chwaliłam go publicznie, gdy się potykał.
Podobało mu się to.
Arogancja żywi się cichą aprobatą.
W międzyczasie zdobywałem kolejnych dwóch dużych klientów – firmy, z którymi współpracowałem latami. Ludzi, którzy ufali mi bardziej niż logo na mojej wizytówce.
Zgodzili się przenieść ze mną w chwili mojego wyjazdu.
Kiedy nadeszły moje urodziny, wszystko było już gotowe.
Kiedy Daniel wezwał mnie rano do swojego biura, miałem już gotowy list rezygnacyjny. Z datą na ten sam dzień.
On mnie wyprzedził.
„Przykro mi, Carter” – powiedział tonem ociekającym udawanym współczuciem. „Zarząd postanowił pójść w innym kierunku”.
„Oczywiście, że tak” – powiedziałem.
Zamrugał. „Dobrze to przyjmujesz”.
„Nie wierzę w teatralność”.


Yo Make również polubił
Zrozum język ogona swojego kota!
Jak wyczyścić kołdrę, która nie mieści się w pralce
Gospodarstwa drobiu Milo ogłaszają ogólnokrajowe wycofanie jaj z powodu epidemii salmonelli
Czy picie wody zaraz po przebudzeniu jest korzystne?