Część pierwsza

Boeing 787-9 przecinał popołudniowe chmury na wysokości trzydziestu pięciu tysięcy stóp nad północnym Atlantykiem, a jego srebrny kadłub odbijał niebo tak czarne i gładkie, że wyglądało jak atrament rozlany na szkle. Wewnątrz pasażerowie kołysali się w cichym rytmie długodystansowego lotu – słuchawkach, cichym chrapaniu, szeleście torebek z przekąskami, blasku ekranów.

Gdzieś na miejscu 24A siedemnastoletnia dziewczyna w bluzie z kapturem pokrytej naklejkami z programowaniem, stukała wytrwale w smukły, srebrny laptop. Elena Novak nie była taka jak większość dzieci w jej wieku. Podczas gdy inni w jej wieku przeglądali media społecznościowe lub oglądali filmy, ona pisała kod – język, który jej ojciec kiedyś nazwał „alfabetem jutra”.

Leciała samotnie z Waszyngtonu na lotnisko Heathrow w Londynie , aby reprezentować swoją szkołę średnią w finale Cyber ​​Youth Europe , największego na świecie konkursu technologicznego dla młodzieży. Dla cichej dziewczyny z przedmieść Wirginii to było coś więcej niż tylko konkurs – to było marzenie, które dzieliła z ojcem przed jego śmiercią.

Pięć lat wcześniej major Mark Novak , odznaczony oficer obrony cybernetycznej Sił Powietrznych USA przydzielony do dowództwa NATO, zginął w eksplozji, którą urzędnicy określili mianem eksplozji w centrum danych. Oficjalna przyczyna: awaria sprzętu. Nieoficjalnie, plotki krążyły od zawsze – sabotaż, kradzież badań, tuszowanie sprawy. Elena nigdy nie przestała szukać odpowiedzi.

Nosiła wszędzie jego starego laptopa. Jego powierzchnia była porysowana i zniszczona, ale jedna naklejka wciąż lśniła w słabym świetle kabiny – stylizowany sokół z cyfrą 6 pod spodem. Znak wywoławczy jej ojca: Falcon-Six.

„Czasami niebo milknie.”

Godzinę po starcie Elena zamówiła ginger ale i otworzyła plik, który jej ojciec nazwał LegacyProtocol.F6.
Kod w środku przypominał raczej sztukę niż matematykę – rytmiczne pętle, eleganckie wzory szyfrowania, mechanizmy bezpieczeństwa, które mogły ochronić wszystko, od samolotu pasażerskiego po satelitę. Studiowała go, szepcząc do siebie słowa niczym poezję.

Stewardesa zatrzymała się obok niej. „Duży projekt?”

Elena uśmiechnęła się uprzejmie. „Po prostu… czegoś, czego nauczył mnie tata”.

Kobieta skinęła głową. „Musi być dumny”.

„Był”. Palce Eleny zawisły nad klawiaturą. „Powiedział: Czasem niebo milknie, ale technologia wciąż słyszy wołanie o pomoc ” .

Obsługująca nie zrozumiała wszystkiego, ale uśmiechnęła się i poszła dalej.

pierwszej klasie mężczyzna w grafitowym garniturze – dyrektor Samuel Raines , starszy analityk Agencji Wywiadu Obronnego USA – sprawdził swój zaszyfrowany telefon. Leciał na zamknięty szczyt NATO w Londynie, niosąc w ręku dysk zawierający materiały informacyjne, których nikt nie odważył się wysłać przez internet.

Inauguracji nadano kryptonim „Project Sentinel” — i wiele grup ekstremistów domagało się jej zatrzymania.

Pasażerowie nie wiedzieli, że samolot nie był tak zwyczajny, jak wyglądał. Wcześniej tego ranka podwykonawca serwisował moduł danych lotu na lotnisku Dulles. Nikt nie kwestionował munduru, podkładki pod mysz ani ostrożnych rąk wkładających małą, nieoznakowaną pamięć USB do portu serwisowego.

Pendrive zawierał złośliwe oprogramowanie Malware 7-Echo , cyfrowego pasożyta, którego aktywacja miała nastąpić po trzech godzinach lotu. Po aktywacji przejmował pełną kontrolę nad awioniką samolotu, kierując go w stronę celu na Morzu Północnym – centrum dowodzenia flotą NATO w brytyjskiej bazie.

Dwie godziny później kabinę przeszyły turbulencje. Potem wstrząs – mocniejszy, ostrzejszy.
Oświetlenie sufitowe zamigotało trzy razy i zgasło.

W kokpicie kapitan Robert „Bob” Ellison , weteran lotnictwa z dwudziestoletnim stażem, zmarszczył brwi, patrząc na swoje instrumenty. Wszystkie ekrany zamigotały – a potem zgasły.

„Co do cholery?” mruknął pierwszy oficer.

Na głównym wyświetlaczu lotu pojawił się czerwony tekst:

SYSTEM ZABLOKOWANY. DOSTĘP WZBRONIONY.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama